Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Marcin Chudzik Stanisława, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Marcin Chudzik Stanisława, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 marca 2013

"Mała" Babcia Stasia

Niewielu już ją pamięta. Ale ci co ją wspominają zgodnie opisują ją jako ciepłą, dobrą i uśmiechniętą osobę. Wnuki ją uwielbiały. I nie ma w tym zbytniej przesady. Wystarczy obejrzeć zdjęcia, na których zwykle towarzyszą jej dzieci. "Mała" - tak o niej mówiły wnuki, chcąc wyraźnie wskazać którą Babcię mają na myśli. Moja prababcia Stanisława Chudzik z domu Zakręt. 

Stanisława Chudzik 1894-1964

 
Stanisława Zakręt urodziła się 13 listopada 1894 roku. Była więc starsza od swojego przyszłego męża Marcina o 2 lata. Przyszła na świat w Mielcuchach jako pierwsze dziecko w rodzinie Szczepana Zakręta i Zofii z domu Jabłońskiej.

Przypomnę, że mój pradziadek Marcin przyjechał do Mielcuch prawdopodobnie w 1911 roku razem z rodziną Klemensa Hudzika i Jadwigi z Grzegorków. Mogę więc zaryzykować stwierdzenie, ze Stanisława Zakręt zanim wyszła za mąż za mojego pradziadka  to znała go dość dobrze. Mielcuchy nie były przecież dużą wsią. Stanisława jako starsza o 2 lata panna pewnie za bardzo nie zwracała uwagi na 15 letniego podlotka jakim wtedy był nowy obywatel wsi. Jednak z upływem kolejnych lat wydarzyło się coś, co napisało kolejny rozdział w dziejach potomków Franciszki Chudzik.




Stanisława Chudzik z siostrą Józefą Wawrzyniak
Stanisława i Marcin zdecydowali się na ślub w 1919 roku. Moja prababcia miała wówczas już dwóch synów Feliksa ur. 1913 roku oraz Andrzeja ur. 1915 roku, którzy już zawsze nosili nazwisko panieńskie matki.

Postawiłem sobie za punkt honoru aby odnaleźć akt zawarcia związku małżeńskiego moich pradziadków. Sprawa od samego początku wydawała się beznadziejna. Nie zachowała się bowiem żadna nawet ustnie przekazywana informacja na temat daty ślubu, w tym nawet roku, w którym ów akt miał miejsce. Rozpocząłem swoje "dochodzenie" w Urzędzie Stanu Cywilnego w Kraszewicach. Z rozmowy telefonicznej z pracownikiem urzędu dowiedziałem się, że aktu małżeństwa Stanisławy Zakręt z Marcinem Chudzikiem po prostu NIE MA. Przeszukano dla mnie akta z lat lat 1915 do 1920 - bezskutecznie. Istniało jeszcze prawdopodobieństwo, że szukany przeze mnie akt znajduje się w USC w pobliskim Czajkowie. Wynikać mogło to z zawirowania jakie miało miejsce w 1919 roku w związku z  powstawaniem nowej parafii pw. Św. Stanisława właśnie w Czajkowie. Niestety w USC w Czajkowie również spotkałem się z odpowiedzią dla mnie nie do zaakceptowania. Jak to możliwe, że zaginął akt małżeństwa sprzed niespełna 100 lat? W trakcie rozmów, które przeprowadziłem z naprawdę bardzo życzliwymi pracownikami obu urzędów dowiedziałem się, że akta parafii Kraszewice z interesujących mnie lat są w bardzo złym stanie. Wiele cennych aktów z punktu widzenia genealogicznych poszukiwań  jest zupełnie nieczytelnych, a w niektórych księgach brakuje wręcz całych stron. Pomyślałem sobie w tedy, że już nigdy nie dowiem się jak to było z tym ślubem moich pradziadków. Przyszło mi nawet do głowy, że tego ślubu w ogóle nie było! Teraz trochę mi za to wstyd:) bo jak łatwo się domyśleć wreszcie wszedłem w posiadanie tego cennego dla mnie dokumentu. Znalazłem go podczas "drugiego podejścia" do USC w Kraszewicach. Oto jego fragment:

Akta małżeństwa Marcina Hudzika ze Stanisławą Zakręt
Ślub miał miejsce w Mielcuchach 20 stycznia 1919 roku. Świadkami byli wuj Marcina Klemens Hudzik oraz Andrzej Trzeciak. Wskazano ich w akcie jako gospodarzy z Mielcuch. Małżeństwo zostało poprzedzone trzema zapowiedziami w kościele parafialnym w Kraszewicach tj. w dniach 5 stycznia, 12 stycznia i 19 stycznia 1919 roku. małżeństwo pobłogosławił miejscowy wikary ks. Leonard Załuska. Z aktu dowiadujemy się również, że nikt z obecnych podczas jego spisywania nie potrafił pisać. Został więc wszystkim odczytany i podpisany tylko przez urzędnika stanu cywilnego. W akcie zastanawia mnie drugi ze świadków - Andrzej Trzeciak. Ciekawy jestem kim był dla Stanisławy i dlaczego w roli świadka nie występuje nikt o nazwisku Zakręt. Ale to już zagadka na inne dni.

sobota, 2 lutego 2013

Życie i edukacja w Krzycku Małym

W Krzycku Małym Marcin Chudzik z rodziną zamieszkał zapewne w bardzo skromnych warunkach w jednym z dworskich czworaków. Czworaki były to budynki w mieszkalno-gospodarskie, w których znajdowały sie mieszkania dla 4 rodzin. Tak naprawdę były to małe pojedyncze izby, w których żyły biedne rodziny robotników rolnych. Marcin Chudzik zawarł zapewne kontrakt na pracę we dworze. Pracowała również Stanisława i wszyscy inni członkowie rodziny. Nie wiem czym dokładnie zajmował sie mój pradziadek. Mogę tylko przypuszczać, że wykonywał najcięższą pracę polegającą na pracy w chlewni, wypasaniu bydła itp. W zamian za to otrzymywał skromną zapłatę a także prawo do wypasania krowy lub kozy na pastwiskach należących do dworu. Być może miał również prawo do uprawy warzyw na poletku za czworakami. Jego dzieci z całą pewnością nie chodziły w tym czasie do szkoły. Marcin Chudzik również nie potrafił czytać ani pisać. Franciszka Chudzik przyszła na świat 30.09.1919 roku. Jej akt urodzenia jest sporządzony w języku niemieckim. Widnieje pod nim podpis szczęśliwego ojca w postaci trzech krzyżyków.



Podpis Marcina Chudzika pod aktem urodzenia Franciszki Chudzik

Niestety nie wiem czy moja prababcia była w tym czasie piśmienna. Ktoś jednak nauczył Marcina pisać a przynajmniej podpisać się z imienia i nazwiska. Tą umiejętność posiadał w 1922 roku, kiedy to własnoręcznie podpisał się pod aktem urodzenia swojego pierwszego syna Józefa.


W Krzycku Małym rodzina Chudzików przebywała najpóźniej do 1922 roku. Pierwszy ich syn przyszedł na świat w majątku dworskim po drugiej stronie Jeziora Krzyckiego w Gołanicach.

czwartek, 6 czerwca 2013

Klemens i Jadwiga

Właśnie wszedłem w posiadanie kserokopii oryginalnego aktu zawarcia związku małżeńskiego pomiędzy Klemensem Chudzikiem a Jadwigą z Grzegorków. Trochę sobie na ten dokument poczekałem ale było warto. Jednak ile nerwów kosztuje to wyczekiwanie - wiem tylko ja. Urząd jaki by nie był to nie sklep. Zasada "płać i bierz" tu nie obowiązuje. Za to "płać i spokojnie czekaj" jak najbardziej!:)

Zanim podzielę się cennymi dla potomków Klemensa i Jadwigi informacjami płynącymi z tego aktu, kilka słów wstępu.

Klemens Chudzik był jedynym męskim potomkiem Tomasza Chudzika i Katarzyny Alojziak. Urodził się 19 listopada 1880 roku we wsi Józefów w parafii Gruszczyce. W naturalny sposób przekazał nazwisko swoim potomkom. Paradoksalnie mój pradziadek Marcin Chudzik dzięki temu /poprawniej będzie napisać za sprawą tego/, że był dzieckiem nieślubnym, to tym samym  i on przekazał nazwisko "Chudzik" swoim potomkom. Zauważmy: gdyby Marcin urodził się w pełnej rodzinie to dzisiaj cała moja rodzina z moją mamą włącznie miałaby inne nazwisko rodowe. :) To konsekwencja tego co wydarzyło się kiedyś w życiu mojej praprababki Franciszki.Wróćmy jednak do Klemensa. 

Klemens Chudzik szybko stał się gospodarską głową rodziny Chudzików. Jako jedyny syn Tomasza i Katarzyny zapewne jeszcze w Gęsówce  przejął gospodarstwo po ojcu. W 1904 roku, na jednym z wiejskich wesel we wsi Wojków Klemens poznał Jadwigę z Grzegorków. Spotkanie to już w następnym roku zaowocowało zawarciem przez nich związku małżeńskiego. 

Fragment aktu małżeństwa Klemensa Chudzik z Jadwigą Grzegorek. Mielcuchy 1905 rok.

Ślub odbył się w kościele parafialnym w Kraszewicach 23 stycznia 1905 roku o godzinie 13.00. Wesele z pewnością miało miejsce w domu rodzinnym Jadwigi Grzegorek w wsi Mielcuchy. Świadkami na uroczystości ślubnej było dwóch panów i co ciekawe oboje pochodzili z rodzinnych stron  Pana Młodego. Wincenty Burski lat 34 oraz Roch Grzegorek lat 42 byli bowiem gospodarzami w Józefowie w gminie Gruszczyce. Możliwe, że Roch Grzegorek był spokrewniony z Panną Młodą. Sądzę, że był blisko rodziny Grzegorków i Chudzików. Niech świadczy o tym fakt, że w 1910 roku był świadkiem na ślubie siostry Klemensa Kamili z  Kazimierzem Józefem Kurczewskim. Z aktu wynika bardzo ważny dla mnie szczegół. Zapisano bowiem, że Klemens zamieszkiwał "przy rodzicach w Gęsówce". Świadczy to o tym, że Tomasz i Katarzyna jeszcze żyli w 1905 roku. Jest to istotna informacja ponieważ jak dotąd nie udało mi się ustalić ich daty ani miejsca śmierci. Małżeństwo Klemensa z Jadwigą  poprzedziły trzy zapowiedzi ogłoszone w kościele parafialnym w Kraszewicach a także w kościele parafialnym w Charłupii Wielkiej /parafia Klemensa/.  Nowożeńcy oświadczyli, że nie zawarli umowy przedślubnej. Religijnego obrzędu zawarcia małżeństwa dopełnił wikariusz ksiądz Jan Cesarz. Pod aktem swój podpis złożył również proboszcz  parafii w Kraszewicach ks. Piotr Gutmann, o którym pisałem już  w poście pt. "Miejsce przodka jest przy kominku"

Jadwiga Chudzik z wnuczką
Jadwiga Grzegorek wychodząc za mąż kończyła 22 lata. W tym miejscu należy zweryfikować faktyczny rok jej urodzenia. Według informacji, które posiadam urodziła się w 1878 roku. W dniu ślubu powinna mieć zatem nie 22 lata a 27 lat. Nie potrafię powiedzieć skąd wynika aż taka różnica. Nie sądzę jednak aby to ksiądz spisując akt małżeństwa się pomylił. W związku z tym, że nie posiadam póki co aktu urodzenia Jadwigi, należy założyć że urodziła się jednak w 1883 roku w rodzinie Ignacego i Marianny z domu Raszewskiej. Zmarła w 1951 roku mając 68 lat. 

  Po ślubie, przynajmniej do 1911 roku Klemens i Jadwiga Chudzik zamieszkali przy rodzicach Klemensa w Gęsówce. Ich pierwszym dzieckiem był Jan urodzony w 1905 roku, któremu nadano imię po pradziadku Klemensa. Jan prawdopodobnie urodził się w Mielcuchach, co mogłoby swiadczyć o tym, że przez kilka pierwszych miesięcy młodzi gościli u rodziców Jadwigi. Gdyby przyszedł na świat w Gęsówce, istniałby tam jego akt urodzenia. Tymczasem takiego na pewno nie ma. Drugim dzieckiem Klemensa i Jadwigi była urodzona w Gęsówce w 1909 r. Marianna. Pozostałe dzieci Klemensa tj. Marcin, Feliks, Stanisława, Ignacy, Władysław oraz Józefa przyszły na świat już w Mielcuchach.

Gdy myślę o Klemensie to zawsze przychodzi mi na myśl mój pradziadek Marcin. Klemens przez wiele lat zastępował mu ojca. Jadwiga Grzegorek stała się jego drugą matką. Zastanawiam się również nad losami moich 3 x pradziadków Tomasza i Katarzyny Chudzików. Z braku wiarygodnych dowodów przyjąłem, że wyjechali z Gęsówki razem z synem i zamieszkali w Mielcuchach. W końcu Klemens wybudował tu swój dom. Nie sądzę że zostawiłby dziadków samych. Idąc tym tropem należy założyć, że rodzice Klemensa zostali pochowani na kraszewickim cmentarzu po 1912 roku. Ich akty zgonu powinny więc znajdować się  w archiwum Urzędu Stanu Cywilnego w Kraszewicach.

Na koniec słowo wyjaśnienia dotyczące pisowni nazwiska, którym dzisiaj posługują się potomkowie Klemensa i Jadwigi. Spisując akt małżeństwa ksiądz napisał w języku polskim nazwisko Pana Młodego jako HUDZIK przez samo "H". I tak zostało do dzisiaj w przeciwieństwie  do innych  potomków Tomasza Chudzika, np. pochodzących z gałęzi rodzinnej mojej praprababki Franciszki.


Tyle na dzisiaj.



niedziela, 19 maja 2024

Wszystkie siostry mojego pradziadka Marcina Chudzika.

Jestem prawnukiem Marcina Chudzika, urodzonego w ziemi sieradzkiej 27 października 1896 roku we wsi Gęsówka, gmina Wróblew z matki Franciszki Chudzik (1872-1955). Marcin urodził się jako dziecko nieślubne. Jego mama a moja prapraprababka Franciszka była wówczas robotnicą w Łodzi. Dzieciństwo Marcin spędzał w Gęsówce, mieszkając w dziadkowej chałupie. Dziadek Marcina Tomasz Chudzik (1839-1917) najmował się do pracy w folwarkach rozsianych po okolicy. Zanim trafił do Gęsówki należącej do folwarku w Tworkowiźnie, mieszkał we wsi Piotrowice 10 km na północny zachód od Sieradza w gminie Warta. 

Oryginalny akt urodzenia mojego prapradziadka Marcina Chudzika. Gęsówka 1896 r. Żródło: Archiwum Państwowe w Łodzi. 
Matka Marcina nigdy już nie wróciła na biedną sieradzką wieś. Urządziła sobie życie w przemysłowej Łodzi. Tu poznała robotnika Józefa Kucharczyka (1881-1939). Nie był rodzonym łodzianinem. Pochodził z Marcelina pow. Noworadomski i podobnie jak tysiące wówczas młodych ludzi szukał lepszej przyszłości w dużym mieście. Matka mojego pradziadka wzięła ślub z Józefem Kucharczykiem w kościele pw Świętego Krzyża w Łodzi w dniu 8 listopada 1903 roku. Kucharczykowie zamieszkali w Łodzi przy ul. Żelaznej, potem Rokicińskiej, Skierniewickiej...

Co działo się z Marcinem?

Świat siedmioletniego wówczas Marcina Chudzika składał się ze skromnej izby dziadkowej chałupy, zabłoconego obejścia i ciężkiej pracy w polu. Był jednak ktoś kto mógł choć trochę zastąpić mu ojca. To Klemens, młodszy o 8 lat brat Franciszki. Wuj Klemens! jak wołał Marcin. 

Rodzina Franciszki Kucharczyk z domu Chudzik /1872-1955/. Lata 70te XX w. Od lewej Stanisława Pawłowska,Helena Jaworska,Barbara Orłowska. Za Nią stoi Jerzy Pawłowski syn Stanisławy Pawłowskiej. Zdjęcie pochodzi z rodzinnego albumu potomków Franciszki Kucharczyk. 
 
 
Marcin Chudzik (1896-1945)

Klemens Chudzik (1880-1941) zakochał się w Jadwidze Grzegorek (1882-1951) Jadwiga pochodziła z Mielcuch w pow. ostrzeszowskim, gminie Czajków. Poznali się w wesołych okolicznościach na pewnym weselu we wsi Wojków. Ślub odbył się w Mielcuchach w domu rodzinnym Jadwigi 23 stycznia 1905 roku. Wkrótce Młodzi przenieśli się do Mielcuch. Tutaj z pewnością zamieszkali u rodziców Jadwigi. Tego jednak nie udało mi się ustalić z całą pewnością. 

Klemens nie zostawił rodziców samych w Gęsówce. Ściągnął ich do Mielcuch. Mojego pradziadka Marcina również. 

Karta meldunkowa rodziny Kucharczyków Łódź. Źródło: Archiwum Państwowe w Łodzi.

Co w tym czasie działo się w domu Kucharczyków? Moja praprababka Franciszka Kucharczyk rodziła córki. Oto siostry mojego pradziadka Marcina Chudzika:

Marianna urodziła się 17 września 1903 roku. (2 miesiące przed ślubem rodziców). W 1931 roku wyszła za Mieczysława Rygielskiego. Ślub odbył się w kościele pw Św. Anny w Łodzi. Mieczysław Rygielski był 22 letnim robotnikiem, synem Andrzeja urodzonym w Łodzi. Oboje znali się dobrze. Mieszkali na tej samej ul. Skierniewickiej. Mietek w kamienicy pod numerem 15, Marianna pod 20. W małżeństwie tym coś nie zagrało. Jeśli wierzyć dokumentom to był rozwód. Każde poszło w swoją stronę. W 1962 roku Marianna ponownie wyszła za mąż. Jej drugi mąż Czesław Karski był łodzianinem starszym o 4 lata. Na pytanie czy Marianna miała dzieci nie potrafię odpowiedzieć. Tak, Marianna była młodszą siostrą mojego pradziadka Marcina Chudzika. Czy się znali? Czy spotykali? Nie sądzę. 

Weronika urodziła się 26 lipca 1908 roku. W dniu 9 listopada 1929 roku wyszła za Józefa Debczyka, robotnika łódzkiego, urodzonego w Łodzi w 1907, który był mieszkańcem kamienicy przy ul. Przędzalniczej 98. Weronika mieszkała niedaleko domu rodzinnego, również przy ul. Skierniewickiej lecz pod numerem 12. Ślub odbył się w kościele pw. Św. Anny w Łodzi. Na pytanie czy Weronika miała dzieci nie potrafię odpowiedzieć. Tak, Weronika była młodszą siostrą mojego pradziadka Marcina Chudzika. Czy się znali? Czy spotykali? Nie sądzę.

Józefa urodziła się 29 stycznia 1911 roku. W dniu 27 października 1934 roku wyszła za ślusarza Aleksandra Jagielskiego urodzonego w Łodzi w 1908 roku. Aleksandrer zajmował mieszkanie przy ul. Wółczańskiej 148, Józefa zaś mieszkała ...razem ze swoim przyszłym mężem. 

 

Dom, w którym mieszkała przed wojną z mężem siostra Marcina Chudzika - Józefa. Łódź  ul. Wółczańska 148 Źródło: Google maps.

Ślub Józefy i Aleksandra odbył się w kościele pw. Św. Stanisława Kostki w Łodzi Mąż Józefy - Aleksander Jagielski ur. 1908 roku w Łodzi syn Grzegorza i Barbary z Modzelewskich był od 1945 roku pracownikiem aparatu bezpieczeństwa UB. Pracował w wydziale IV sekcji III  Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Łodzi.* Tą niechlubną służbę zakończył w stopniu porucznika i na stanowisku kierownika wydziału IV Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego na miasto Łódź w styczniu 1953 roku. Związek małżeński między naszą parą został rozwiązany przez rozwód decyzją Sądu Wojewódzkiego w Łodzi w 1951 roku.          W grudniu 1959 roku Józefa ponownie wyszła za mąż. Tym razem związała się z Kazimierzem Popławskim. Na pytanie czy Józefa miała dzieci nie potrafię odpowiedzieć twierdząco.  Czy Józefa poznała kiedyś swojego starszego brata Marcina Chudzika? Czy się znali? Czy spotykali? Nie sądzę. Józefa zmarła w Łodzi w dniu 28 sierpnia 1989 r. i w tym mieście jest pochowana.

Kazimiera była najmłodszą siostrą mojego pradziadka Marcina Chudzika. Urodziła się 26 lutego 1913 roku. Właściwie to nic o niej nie wiem poza tym, że wyszła za niejakiego Orłowskiego. W 2013 roku miałem ogromną przyjemność rozmawiać telefonicznie z wnuczką Kazimiery Orłowskiej - Barbarą (patrz zdjęcie u góry strony). To była bardzo ciekawa i pełna emocji rozmowa. Pani Barbara była już w podeszłym wieku, wymagała opieki. Fascynujące dla mnie było to, że była to rozmowa z osobą, która pamiętała moją praprababkę Franciszkę Kucharczyk. To ode mnie dowiedziała się, że jej babka Franciszka Kucharczyk miała nieślubnego syna Marcina. To dało mi do myślenia. Uzmysłowiłem sobie, że Marcin nie brał żadnego udziału w życiu swojej matki. Mieszkając w Gęsówce, potem w Mielcuchach, Krzycku, Gołanicach i wreszcie w Piotrowicach w gm. Święciechowa nie utrzymywał z matką żadnych kontaktów. Tym bardziej z siostrami. Jakie to smutne.   


* Źródło: IPN.gov.pl


niedziela, 11 lipca 2021

Hudzikowie z Mielcuch

Jak ten czas pomyka. A wokół zmiany, zmiany, zmiany....Czy się nudzę? Ależ skąd! Roboty co niemiara i to nie tylko w ogrodzie. Zewsząd mnóstwo impulsów pobudzających do działania. Wraz z upływem lat wcale ich nie ubywa, wręcz przeciwnie. Skoro już usprawiedliwiłem swoją małą aktywność na blogu, czas zacząć go pisać. Dzisiaj wracam do Mielcuch, sympatycznej wioseczki leżącej w powiecie ostrzeszowskim. Ciekawe, że przed 2013 rokiem nie miałem pojęcia o istnieniu tej miejscowości. Wszystko się zmieniło za sprawą potomków Klemensa Hudzika, którzy we właściwym dla mnie momencie "oświecili" mnie a moje skromne badania genealogiczne ukierunkowali we właściwym kierunku - w stronę  Mielcuch. Mielcuchy wcale nie są kolebką Hudzików. Raczej przystankiem w podróżach w poszukiwaniu lepszego miejsca do życia. Przed 1909 rokiem w Mielcuchach pewnie nikt nawet nie słyszał o Hudzikach. Tacy tu nie mieszkali. Pełno tu było od lat Bednarków, Salomonów Pacynów, Niedźwiedzi, Bolków, Jeziornych, Zakrętów, Kędzi, Kosmalów, Gołdynów, Grzegorków, Raszewskich, Sibińskich...ale nie Hudzików. Aż do 1910 roku. Wówczas to we wsi pojawił się Klemens Hudzik/Chudzik* (1880-1941) wraz z poślubioną 4 lata wcześniej Jadwigą z Grzegorków (1882-1951) Towarzyszyła im dwójka ich dzieci: pięcioletni Jan (1905-1970) i jednoroczna Maria (1909-1990). Nowi mieszkańcy Mielcuch przyjechali ze wsi Gęsówka leżącej w gminie Wróblew k/Sieradza. Był jeszcze ktoś ale o tym za chwilę.

Klemens Hudzik był jedynym męskim potomkiem Tomasza Chudzika i Katarzyny z domu Alojziak/Alejziak. Urodził się 19 listopada 1880 roku we wsi Józefów w parafii Gruszczyce. Lata młodości spędził w Gęsówce. To tutaj prawdopodobnie przejął gospodarstwo po ojcu Tomaszu Chudziku. Gęsówka to bardzo ważne miejsce na genealogicznej mapie Hudzików. Oprócz wymienionych osób przynajmniej przez jakiś czas mieszkali tam inni członkowie rodziny Tomasza i Katarzyny Chudzików. Były to ich pozostałe dzieci: moja praprababka Franciszka (1872-1955), Kamila (1883-?), Marianna (1869-?) i prawdopodobnie Tekla (1875-1894). Dziadkowie Tomasz i Katarzyna wychowywali w Gęsówce wnuka o imieniu Marcin. To smutna historia o której wielokrotnie już pisałem i nie będę się teraz powtarzał. Napiszę tylko, że był to mój prapradziadek Marcin, który urodził się w tej wsi w 1896 roku (zmarł w Piotrowicach k/Leszna 29 maja 1945 r) Marcin był nieślubnym synem Franciszki, która- jak wszystko na to wskazuje - nie miała zamiaru go wychowywać. W tej sytuacji jedyne co mogła zrobić to oddać dziecko do jakiegoś przytułku lub zostawić na wychowanie swoim rodzicom w Gęsówce. Na szczęście wybrała to drugie wyjście, prawdopodobnie dlatego, że jej ojciec Tomasz miał dopiero 57 lat a Katarzyna właśnie ledwo przekroczyła 50tkę. I tak oto mój pradziadek Marcin zaczął dorastać u boku swoich dziadków, wujków i ciotek. W tym miejscu pozwolę sobie na ciekawą dygresję: Klemens Hudzik w naturalny sposób przekazał nazwisko swoim potomkom. Paradoksalnie mój pradziadek Marcin Chudzik dzięki temu /poprawniej będzie napisać za sprawą tego/, że był dzieckiem nieślubnym, przekazał nazwisko "Chudzik" swoim potomkom. Zauważmy: gdyby Marcin urodził się w pełnej rodzinie to dzisiaj cała moja rodzina po kądzieli (ze strony mojej mamy)  nosiłaby inne nazwisko rodowe. :)
 
Wróćmy jednak do Mielcuch. Jak napisałem wyżej Klemens wraz z żoną w 1910 roku zamieszkali w Mielcuchach. Z pewnością nie było ich stać na nowy dom, dlatego przypuszczam, że przynajmniej przez jakiś czas korzystali z gościnności rodziców Jadwigi: Ignacego Grzegorka i jego żony Marii z Raszewskich. W Mielcuchach przyszły na świat kolejne dzieci Klemensa: Marcin w 1911 r, Feliks w 1914 r, Stanisława w 1920 r, Ignacy w 1923 r, Władysław w 1935 r oraz Józefa w 1928 r. 

Przez wiele lat zastanawiałem się jak potoczyły się losy Tomasza Chudzika i jego żony Katarzyny po tym jak ich  jedyny syn Klemens założył rodzinę i opuścił Gęsówkę.  Naturalnie zacząłem ich szukać w Gęsówce. Jeśli dobiegli tam swojego żywota to musieli być pochowani  na tutejszym cmentarzu parafialnym w Charłupii Wielkiej.  Spodziewałem się, że właśnie tutaj znajdę ich akty zgonów. Przejrzałem dostępne w Internecie akty metrykalne parafii Charłupia Wielka i nie znalazłem interesujących mnie dokumentów. Wówczas napisałem list do USC we Wróblewie (siedziba gminy, na terenie której  znajduje się Gęsówka) Poprosiłem o sprawdzenie akt metrykalnych aż do 1920 roku.  Przemiła Pani Urzędniczka zapewniła mnie w rozmowie telefonicznej, że w przechowywanych przez USC we Wróblewie aktach metrykalnych nie ma śladu Chudzików.  Teraz nabrałem pewności,  że  Tomasz i Katarzyna z jakiegoś powodu opuścili Gęsówkę z zamieszkali na terenie innej gminy lub innej parafii. Tylko gdzie ? I teraz dochodzimy do sedna sprawy. Założyłem optymistycznie, że Klemens nie zostawił rodziców samych w Gęsówce ale po jakimś czasie sprowadził ich do Mielcuch. Sprowadził ich razem z ich wnukiem a moim pradziadkiem Marcinem Chudzikiem. Jednak brakowało mi dowodów na tą śmiałą tezę więc zacząłem ich szukać w Archiwum Państwowym w Kaliszu, gdzie znajdują się akta metrykalne parafii w Kraszewicach (do tej parafii należały Mielcuchy przed 1915 rokiem) Niestety i w tym przypadku moje poszukiwania spełzły na niczym. Tak mijały kolejne lata a ja traciłem nadzieję na wyjaśnienie tej zagadki. 

Niedawno Archiwum Państwowe w Kaliszu udostępniło dokumentację aktową parafii w Kraszewicach za lata 1910 - 1918. W spisie osób pochowanych w roku 1917 znalazłem swojego praprapradziadka Tomasza Chudzika  !!!. Zagadka rozwiązała się sama.


Teraz już wiem, że Tomasz Chudzik i jego żona Katarzyna z Alojziaków/Alejziaków oststnie lata swojego życia spędzili z najbliższymi sobie osobami w Mielcuchach.

Akt zgonu Tomasza Hudzika - źródło: Archiwum Państwowe Kaliszu


Akt zgonu nr 47. Mielcuchy. Działo się we wsi Kraszewice dnia 13 marca 1917 roku o godzinie 9 rano stawili się Franciszek Grzegorek lat 40 i Idzi Kobiela lat 52 liczących obaj gospodarze zamieszkali we wsi Mielcuchy i oświadczyli iż dnia 11 marca tegoż roku o godzinie drugiej w nocy umarł Tomasz HUDZIK urodzony w gminie Wróblew powiatu sieradzkiego, zamieszkały we wsi Mielcuchy lat 78 liczący syn Feliksa Hudzika i żony jego niewiadomego imienia i nazwiska rodziców zostawiwszy po sobie owdowiałą żonę Katarzynę. Po naocznym przekonaniu się o zejściu Tomasza Hudzika akt ten stawającym pisać nie umiejącym przeczytany przez Nas i podpisany został. Ksiądz Władysław Gumiński 


*Nazwisko Tomasza tak naprawdę należało pisać przez "Ch" Więcej na ten temat pisałem TU

środa, 16 września 2026

Początek nowego w rodzinie Chudzików. Piotrowice 1945.

Rok 1945 był rokiem szczególnym w rodzinie Chudzików. Przede wszystkim wreszcie skończyła się wojna. Piotrowice opustoszały. Mieszkańcy wsi, noszący niemieckobrzmiące nazwiska, którzy w całym okresie dwudziestolecia międzywojennego nie zdążyli poczuć się Polakami wyjeżdżali na zachód, do Niemiec. To były tragiczne wybory, dokonywane często z dnia na dzień. Chudzikowie przyglądali się temu każdego dnia. W tak małej wsi wszyscy znali się przecież doskonale. Byli sąsiadami nawet w murach jednego domu. Chudzikowie zajmowali dom pod numerem 2, który dzielili przez sień z drugą rodziną pochodzenia niemieckiego. Z pewnością dom nie należał do nich w znaczeniu własności prywatnej. Raczej wynajmowali jedno lub dwa pomieszczenia ze skromną kuchnią. Cała rodzina przed wojną pracowała w miejscowym majątku rolnym. Gdzieś przecież musieli mieszkać, a nie figurują jako główni lokatorzy w książce meldunkowej Piotrowic z tego okresu. Ci z dawnych mieszkańców Piotrowic, którzy zdecydowali się zostać na miejscu w oczekiwaniu na rozwój wypadków teraz zajęci byli szacowaniem strat i doznanych krzywd. Wspólnymi siłami, solidarnie próbowali jak najszybciej rozpocząć w miarę normalne życie. 

Zawierucha wojenna oszczędziła rodzinę Marcina i Stanisławy. W działaniach wojennych uczestniczył tylko Andrzej Zakręt. Wzięty do niewoli podczas Kampanii Wrześniowej lata wojny spędził w niemieckich stalagach. Kiedy inni cieszą się z odzyskanej wolności, do drzwi Chudzików puka nieszczęście. We wtorek 29 maja 1945 roku w wieku 48 lat  w Piotrowicach w domu pod numerem 2 umiera Marcin Chudzik. Jak tu cieszyć się  z końca wojny, kiedy w tak ważnym czasie i w tak młodym wieku odchodzi głowa rodziny? Marcin został pochowany na gołanickim cmentarzu parafialnym zapewne w piątek 1 czerwca 1945 roku. Następnego dnia jego pasierb Feliks Zakręt udał się do urzędnika stanu cywilnego w Święciechowie aby oficjalnie zgłosić śmierć ojczyma. Za każdym razem gdy poruszam wątek śmierci swojego pradziadka, zastanawiam się czy na pogrzebie była jego matka Franciszka Kucharczyk przychodzą mi do głowy myśli krążące wokół Hudzików mieszkających w tym czasie w Mielcuchach. W chwili śmierci Marcina Chudzika żyła w Łodzi jego matka Franciszka (1872-1954). W owym czasie mieszkała w Łodzi przy ul. Przędzalniczej i od 6 lat była wdową po mężu Józefie Kucharczyku. Sądzę jednak, że nie było jej na pogrzebie syna. 


Marcin Zakręt (1896-1945)


Cały ciężar zapanowania nad chaosem jaki powstał po śmierci Marcina Chudzika oraz w związku z odzyskaniem upragnionej przez wszystkich mieszkańców Piotrowic wolności spada na 51 letnią wówczas wdowę po Marcinie Stanisławę z domu Zakręt. Sprawy rodzinne dodatkowo skomplikowały się jeszcze z innego powodu. W rodzinie Chudzików był to okres oczekiwania na ślub córki Eleonory, 26 letniej wówczas panny, ze Stanisławem urodzonym w Piotrowicach 8 maja 1925 roku w rodzinie Józefa i Marianny Deichsel zamieszkałej wówczas w domu pod numerem 24. Ślub odbył się kilkanaście dni po śmierci Marcina Chudzika tj. w dniu 16 czerwca 1945 roku. Świadkami byli: ze strony Eleonory jej wuj Feliks Zakręt a ze strony Stanisława Borowiaka Franciszek Majchrzak. Należy w tym miejscu dodać, że rodzice Pana Młodego pochodzili z okolic Mielcuch pow. ostrzeszowski a wiec ze stron rodzinnych Stanisławy Zakręt. 

Rodzina Borowiaków. W środku siedzi Stanisława Chudzik z d. Zakręt. Zdjęcie z rodzinnego albumu.


13 października 1945 roku w związek małżeński wstąpiła najstarsza córka Chudzików Franciszka ur. 1919 r w Krzycku Małym. Jej wybrankiem był 27 letni czeladnik garncarski z Kościana Stefan Nowaczyk syn nieżyjącego już wówczas  Jana Nowaczyka i Stanisławy z Jankowskich. Świadkami uroczystości byli: ze strony Franciszki wuj Andrzej Zakręt a ze strony Stefana Roman Skorupiński handlarz z Kościana. 

Rodzina Nowaczyków. Zdjęcie z rodzinnego albumu.

W tym czasie pozostałe dzieci Babci Stasi (nie licząc najmłodszego Antoniego który jest 14 letnim chłopcem) albo już są pełnoletnie albo zaraz dobiją do pełnoletności. Józef Chudzik skończył już 23 lata a  Dominik Chudzik to już 19 letni młodzieniec. Mój Dziadek - Ludwik Hudzik w sierpniu 1945 roku skończył 18 lat a za dwa lata zostanie wcielony do Jednostki Wojskowej Nr 2165 w Lublinie / 3 Brygada Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego/. 


wtorek, 4 lutego 2025

Jedno wesele dwóch sióstr. Mielcuchy 1919 rok.

Czy znacie choć jeden przypadek, w którym dwie rodzone siostry stanęły na ślubnym kobiercu w jednym dniu, w tym samym kościele i o tej samej godzinie? Taki przypadek miał miejsce w rodzinie Zakrętów i Wawrzyniaków w dniu 20 stycznia 1919 r. Tego dnia siostry Stanisława /1894-1964/ i Józefa /1897-?/ Zakrętówny wychodziły za mąż a ślub odbywał się w kościele pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła w Kraszewicach w powiecie ostrzeszowskim. 

Siostry Józefa Wawrzyniak i Stanisława Chudzik


Rodzicami sióstr byli moi prapradziadkowie Szczepan Zakręt /1871-1928/ i Zofia z Jabłońskich /1868-1937/ To, że siostry brały ślub w jednym terminie to oczywiście nie był przypadek. Zapewne chodziło o to aby zaoszczędzić na kiełbasie, gorzałce, plackach i muzykantach. Nie ma co się temu dziwić, bowiem rodzina Zakrętów do zamożnych nie należała. Obie siostry od urodzenia mieszkały w Mielcuchach w gminie Czajków jednak ich przyszli mężowie nie byli tutejsi. Stasia wybrała Marcina Chudzika. Był od niej młodszy o 2 lata ale to w jej sytuacji nie miało większego znaczenia. Dzisiaj byśmy o niej powiedzieli "dziewcze po przejściach". Nie miała męża, ale za to wychowywała dwóch nieślubnych synów: Feliksa (1913-1980) i Andrzeja  (1915-?). Marcin Chudzik (1896-1945) zapewne utrzymywał się z pracy u swojego wuja Klemensa. Ze swoją matką Franciszką (1872-1953) jak już wiemy, nie utrzymywał kontaktów. Ona wiodła swoje wielkomiejskie życie w Łodzi u boku męża Józefa Kucharczyka.

Jan Wawrzyniak, wybranek Józefy Zakręt, urodził się 19 grudnia 1898 roku we wsi Węglewice w powiecie wieruszowskim około 10 km na południowy zachód od Mielcuch.  Przyszedł na świat w rodzinie Józefa Wawrzyniaka (ur.1887) i jego żony Marcjanny z Okoniów (ur. 1889). Wawrzyniakowie mieszkali w Węglewicach od pokoleń. 

Akt Ślubu nr 3 

Działo się we wsi Kraszewice dnia 20 stycznia 1919 roku o godzinie pierwszej po południu. Wiadomo czynimy iż w obecności świadków Klemensa Hudzika lat 48 i Andrzeja Trzeciaka lat 30 liczących, obydwóch gospodarzy zamieszkałych w Mielcuchach zawarte zostało religijne małżeństwo pomiędzy Marcinem Chudzik, kawalerem urodzonym we wsi Gęsówka w parafii Charłupia Wielka zamieszkałym we wsi Mielcuchy lat 22 liczącym, synem Franciszki Chudzik niezamężnej a Stanisławą Zakręt, panną urodzoną i zamieszkałą w Mielcuchach, lat 24 liczącą, córką Szczepana Zakręt i Zofii z Jabłońskich. Małżeństwo to poprzedziły 3 zapowiedzi w dniach piątym, dwunastym i dziewiętnastym stycznia bieżącego roku ogłoszone w tutejszym parafialnym kościele. Nowożeńcy oznajmili, ze żadnej umowy przedślubnej urzędownie nie zawarli. Małżeństwo to pobłogosławił Ksiądz Leonard Załuska, wikariusz miejscowej parafii. Akt ten stawającym pisać nie umiejącym przeczytany i przez Nas podpisany został. 

Akt ślubu nr 2

Działo się we wsi Kraszewice dnia 20 stycznia 1919 roku o godzinie pierwszej po południu. Wiadomo czynimy iż w obecności świadków Władysława Stoleckiego lat 43 i Ignacego Porysiaka lat 48 liczących, obydwóch gospodarzy zamieszkałych w Mielcuchach zawarte zostało religijne małżeństwo pomiędzy Janem Wawrzyniak, kawalerem urodzonym i zamieszkałym we wsi Węglewice parafii tejże lat 20 liczącym, synem Józefa i Marianny z Okoniów, małżonków Wawrzyniak  a Józefą Zakręt, panną urodzoną i zamieszkałą w Mielcuchach, lat 21 liczącą, córką Szczepana Zakręt i Zofii z Jabłońskich, małżonków Zakręt. Małżeństwo to poprzedziły 3 zapowiedzi w tutejszym i Węglewickim kościele w dniach piątym, dwunastym i dziewiętnastym stycznia bieżącego roku ogłoszone. Małżonkowie oświadczyli, iż żadnej umowy przedślubnej urzędowo nie zawarli, jako też zezwolenie ustne obecnych aktowi małżeństwa rodziców Nowozaślubionych nastąpiło. Małżeństwo to pobłogosławił Ksiądz Leonard Załuska, wikariusz miejscowej parafii. Akt ten stawającym pisać nie umiejącym przeczytany i przez Nas podpisany został.

 

Ślub w rodzinie Zakrętów. Prawdopodobnie lata 30 XXw Miejsce nierozpoznane.

 

 








środa, 5 listopada 2014

Jak to z tym Powstaniem było?



        W zrywie Powstania Wielkopolskiego 1918/1919 roku  nie brał udziału nikt z Hudzików, ani z Zakrętów. Jedni i drudzy mieszkali wówczas w Mielcuchach w gminie Czajków leżącej  na prawym brzegu Prosny. Tu od 11 listopada 1918 roku była już wolna Polska. Co się zaś tyczy rodziny Bednarczyków to w memencie wybuchu Powstania Wielkopolskiego mieszkała na terenie powiatu kościańskiego, głównie w Radomicku i okolicznych wsiach oraz w Dłużynie. Mieszkańcy tych okolic Wielkopolski od pierwszych dni powstania aktywnie angażowali się w zbrojny czyn przeciwko niemieckiemu zaborcy. Do historii przeszła słynna „Bitwa pod wiatrakami” w Zbarzewie, w której 9 stycznia 1919 roku zginęło kilku powstańców z Włoszakowic.  Wśród powstańców z Sączkowa, wsi oddalonej od Dłużyny o kilka kilometrów na północ, był Jan Bednarczyk. Problem jednak w tym, że nie potrafię z całą pewnością  stwierdzić, że był on spokrewniony z Bednarczykami z Radomicka. Kwestia ta wymaga dalszych analiz.
 
W Powstaniu Wielkopolskim aktywnie brał udział  Władysław Kędziora i jego brat Jan Kędziora z Dłużyny. Ich siostra Maria była żoną Czesława Bednarczyka. Władysław był też chrzestnym mojej Babci Anny Hudzik. 
Z chwilą wybuchu powstania Władysław Kędziora zajął się organizacją oddziału z mieszkańców Dłużyny i sąsiednich: Charbielina oraz Szczepankowa. Jego luźny 16 osobowy oddział między 1 a 14 stycznia 1919 r. stoczył potyczki z Niemcami pod Włoszakowicami, Zbarzewem /tam został ranny/, Krzyckiem i Lipnem. 14 stycznia 1919 r. z oddziałem dołączył do Kompanii Przemęckiej dowodzonej prze ppor. Stanisława Michalskiego, w której otrzymał dowództwo plutonu. Brał czynny udział w wyprawie na Kaszczor i Mochy. Kompania Przemęcka obsadzała odcinek ,,Boguszyn'' Grupy Leszno w rejonie Kaszczoru. Tam pełnił służbę do 31 stycznia 1919 r. Po przeformowaniu 1 lutego 1919 r. znalazł się w 2 kompanii pod dowództwem Szymańskiego, Odcinka ,,Śmigiel'' Grupy Leszno . Później po jego reorganizacji znalazł się w 6. Pułku Strzelców Wielkopolskich. Potem od marca 1919 r. w 3. pułku ułanów wielkopolskich/ 17. pułku ułanów, jako wachmistrz zdemobilizowany w grudniu 1920 roku. W innym dokumencie z 1973 r. podaje uczestnictwo w 6. Pułku Strzelców Wielkopolskich od połowy maja 1919 r. na stanowisku kierownika kancelarii. W życiorysach dla ZBoWiD skrzętnie ominął udział w wojnie bolszewickiej. W dokumencie znajdującym się w WBH/CAW natomiast znajdujemy ankietę akcesyjną do Związku Powstańców Wlkp. z października 1938 r. gdzie pisze, że od stycznia 1920 r. brał udział w wojnie z bolszewikami w 6. Pułku Strzelców Wielkopolskich. W składzie tej jednostki wojskowej wziął udział w Wyprawie Kijowskiej w kwietniu 1920 roku, uczestniczył w bitwach pod Berezyną i Berdyczowem, do końca wojny z bolszewikami (prawdopodobnie chodzi o 18 października 1920 r., czyli wejście w życie rozejmu). Pisze również o demobilizacji 16 grudnia 1920 r. z 17. pułku ułanów w Gnieźnie. Ankietę potwierdzali z koła w Święciechowie Franciszek Wawrzyniak i Jan Kalitka.
      
Wydarzenia, o których piszę poniżej rozgrywały się bezpośrednio przed wybuchem Powstania oraz w chwili jego największego nasilenia. Oto fakty:

W chłodny poniedziałek 16 grudnia 1918 roku o godz. 07.40 do  kościoła pw. Św. Jakuba Większego w Dłużynie zaczęli schodzić się pierwsi  mieszkańcy wsi a wśród nich Anna Bednarczyk z dziećmi Marią, Martą i Franciszkiem.  Słońce dopiero co wschodziło, więc w świątyni panował półmrok, przez który nieśmiało próbowały przebić się migocące światła świec. W kościele panował uroczysty nastrój. Gdzieniegdzie dało się słyszeć szepty modlących się w skupieniu ludzi. O godz. 08.00 rozmodloną ciszę przerwał dźwięk dzwonka oznaczający rozpoczęcie nabożeństwa. Ksiądz Felicjan Rybicki stanął przed ołtarzem w otoczeniu ministrantów. Tak rozpoczęła się msza święta w intencji Dłużynian poległych na frontach I wojny światowej. Należał do nich mąż Anny - Walenty Bednarczyk, który poległ w bitwie pod Verdun w 1916 roku.  Pięć dni później tj. w czwartkowy poranek  21 grudnia 1918 roku  w salce parafialnej dłużyńskiej parafii zebrali się mężczyźni,  którzy szczęśliwie powrócili z wojny. Walczyli na niej dla niemieckiego zaborcy, wbrew własnej woli i nie w swojej sprawie.  Wśród nich zabrakło mojego pradziadka Czesława Bednarczyka, który w tym czasie z wielkim trudem i poświęceniem, schorowany wracał do domu z rosyjskiej niewoli. Kiedy mężczyźni uroczyście jedną kolumną wkraczali do kościoła, oczy zgromadzonych w kościele wiernych zwróciły się w ich stronę. W kościele obecna był żona Czesława Bednarczyka Maria z Kędziorów wraz z dziećmi. Modliła się w intencji szczęśliwego powrotu męża, od którego już od wielu miesięcy nie miała żadnych wiadomości.

Mój pradziadek Marcin Chudzik wybuch Powstania Wielkopolskiego z pewnością przyjął z zakłopotaniem ale zarazem z radością. To była kolejna dobra wiadomość ostatnich tygodni 1918 roku. Wieści o walkach ulicznych w Poznaniu rozeszły się lotem błyskawicy po całej Wielkopolsce. Nie ominęły Mielcuch, które znajdowały się od kilku tygodni w wolnej Polsce.  W mroźny sylwestrowy wieczór 1918 roku do  drzwi chałupy Szczepana Zakręta zapukał młody mężczyzna, który swoją skromną sylwetkę skrył pod włochatym kożuchem. Szczepan Zakręt bezbłędnie rozpoznał w gościu swojego przyszłego zięcia. Marcin Chudzik zachęcony gestem Gospodarza przekroczył próg chałupy. Przywitał się z domownikami, zrzucił kożuch i usiadł przy stole. Po chwili dołączyła do nich Stanisława, najstarsza córka Szczepana. Kobieta usiadła obok Marcina, obdarzyła go uśmiechem i zaczęła wsłuchiwać się w treść rozmowy dwóch mężczyzn. A było co omawiać. Szczepan niepokoił się skutkami  jakie mógł pociągnąć za sobą wybuch Powstania. Marcin mu wtórował a zarazem zastanawiał się jak powinien zachować się w takiej sytuacji? W końcu był młody....choć nie najlepszego zdrowia. A Niemcy? Co zrobią Niemcy? Wreszcie co z weselem? Uroczystości zaślubin zaplanowano na 20 stycznia 1919 roku. Dzisiaj wiemy, że ślub się odbył.

Wróćmy do Dłużyny. Rankiem 19 stycznia 1919 roku zaczął obficie padać deszcz. Przyszła odwilż. Na drodze prowadzącej do chałupy Bednarczyków powstało sporych rozmiarów rozlewisko. Zmarznięta ziemia nie zamierzała wchłaniać nadmiaru wody. Resztki śniegu topniały w zdumiewającym tempie. Maria Bednarczyk przygotowywała pierwszy tego dnia posiłek. Nagle coś ją zaniepokoiło. Spojrzała w okno. Przez chwilę stała nieruchomo wstrzymując oddech. Przez fałdy firanki dostrzegła  stojącą na podwórzu postać. Bez wątpienia był to mężczyzna. Ubrany był w zniszczoną czasem kufajkę. Stał w lekkim rozkroku i rozglądał się po obejściu w taki sposób, jaki robiła to tylko jedna osoba. "Jezus Maria! Czesław"! - zawołała kobieta i wybiegła przed dom.  Tego samego dnia na dworzec we Włoszakowicach podjechał  od strony Leszna niemiecki pociąg pancerny i ostrzeliwał wieś z wielkokalibrowego działa. Rodzina Czesława musiała słyszeć te odgłosy. Powstańcy próbowali przepuścić atak aby unieszkodliwić pociąg. Ten jednak oddalił się po kilku godzinach w stronę Leszna. Wieczorem Czesław wyszedł przed chałupę i spojrzał w rozgwieżdżone niebo. Zewsząd dobiegały  odgłosy ujadających psów.  Nareszcie w domu!
 
          Wielu Wielkopolan, którzy służyli podczas I wojny światowej w szeregach pruskiej armii po powrocie z frontu masowo przyłączało się do powstańczych oddziałów. Byli bardzo cennym nabytkiem. Zaprawieni w boju w najokrutniejszej z wojen, emanowali doświadczeniem wojskowym i chęcią odegrania się na znienawidzonych okupantach. Wśród nich byli i tacy, którzy dysponowali własną bronią, przywiezioną prosto z frontu. Trzeba jednak zrozumieć tych spośród nich, którzy nie chcieli przyłączyć się do Powstańców. Po wielu latach wojennych doświadczeń, codziennej okopowej zgryzoty a nierzadko po kilku latach pobytu w niewoli, musieli wreszcie zająć się swoimi rodzinami, wyleczyć rany, odzyskać zdrowie.

    W 1968 roku gazeta Głos Wielkopolski oraz  organizacja o nazwie Związek Bojowników o Wolność i Demokrację /ZBOWiD/ ogłosiły konkurs pt. „W 50 rocznicę Powstania Wielkopolskiego” Udział w konkursie postanowił wziąć syn Czesława Bednarczyka - Józef. Ten wieloletni  pracownik Urzędu Stanu Cywilnego we Włoszakowicach napisał pracę, którą zatytułował: „Przebieg Powstania Wielkopolskiego we Włoszakowicach pow. Leszno woj. poznańskie” Maszynopis znajduje się w zbiorach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej pod linkiem Z  tej ośmiostronicowej pracy,  możemy wyczytać opis najważniejszych wydarzeń jakie miały miejsce podczas Powstania Wielkopolskiego na terenie gminy Włoszakowice w styczniu oraz lutym 1919 roku. Praca Józefa Bednarczyka zawiera również odręcznie narysowany szkic sytuacyjny potyczek powstańczych w okolicach Włoszakowic. Autor pracy posłużył się wspomnieniami żyjących jeszcze w 1968 roku byłych Powstańców: Piotra Gąda, Leona Kamińskiego, Jana Grycza, Łukasza Adamczaka, Stanisława Pytlika, Józefa Koniecznego, Józefa Fenglera. Wszyscy oni mieszkali we Włoszakowicach. W pracy wymienieni są również inni Powstańcy Wielkopolscy z interesującego mnie regionu. Wśród nich nie figuruje nikt z Bednarczyków.  


 
Szkic z pracy Józefa Bednarczyka 1968 r.

           

piątek, 10 maja 2013

Kowal z miasta Łodzi pochodzi...

Dzisiaj podam garść kolejnych informacji na temat rodziny Ochlastów. Niestety nie mam żadnego kontaktu z potomkami Wojciecha Ochlasta. Liczę na to, że może kiedyś któryś z nich trafi na mój blog. Tymczasem dla porządku pora na małe podsumowanie. Poniżej przedstawiam fragment drzewa genealogicznego rodziny Tomasza Chudzika i Katarzyny z Alojziaków. To moi 3xpradziadkowie.




Najbliżej ze mną spokrewnione osoby to oczywiście Tomasz i Katarzyna, ich córka Franciszka Kucharczyk oraz jej syn Marcin Chudzik. Jedną z trzech córek Tomasza i Katarzyny była Tekla. Urodziła się w Józefowie /parafia Gruszczyce/ 17 sierpnia 1875 roku/ Dysponuje tylko kopią aktu jej urodzenia. Nic więcej o niej nie wiem. 

Wracajmy jednak do Ochlastów. Marianna Chudzik jak pamiętamy wspólnie z młodszą siostrą Franciszką opuściły Gęsówkę i wyjechały około 1890 roku do Łodzi. Franciszka Chudzik pracowała jako robotnica w jednej z fabryk. Marianna natomiast utrzymywała się z pracy jako służąca, być może w domu Karola Borowieckiego z powieści "Ziemia Obiecana" :). Siostry utrzymywały ze sobą kontakt. Mieszkały i pracowały w różnych dzielnicach Łodzi. Marianna urodziła dwoje nieślubnych dzieci. Pierwszego syna Stanisława w 1891 roku a następnie córkę Józefę w 1895 roku, która zmarła po kilku miesiącach w Gęsówce. Pisałem o tym tutaj.

W ostatnich latach burzliwego XIX w. Marianna poznała młodego łodzianina, który zajmował się kowalstwem. Niech nikogo nie dziwi fakt, że w tak dużym mieście jak Łódż znalazło się miejsce dla kowala. W dobie konnych taksówek, zawód kowala miał uzasadnione wzięcie i z pewnością można było z tego ciężkiego zajęcia utrzymać rodzinę. Marianna zalegalizowała swój związek z Wojciechem przed carskim urzędnikiem stanu cywilnego w Łodzi w dniu 25 czerwca 1899 roku. Świadkami uroczystości zaślubin byli Michał Gabant oraz Antoni Gliński. Ślubu udzielił młodym ksiądz wikary parafii Św. Krzyża w Łodzi Bronisław Sianecki. 

Wojciech OCHLAST przyszedł na świat w małej wiosce w guberni piotrkowskiej o dość pospolitej nazwie Zapole. Wcześnie rano 15 kwietnia 1873 roku w chałupie Ignacego Ochlasta i jego małżonki Marianny z Respondków rozległ się pierwszy płacz witającego świat Wojciecha. Szczęśliwy choć zmęczony po nieprzespanej nocy Ignacy Ochlast pognał do sąsiadów aby pochwalić się wesołą nowiną. Nie był już młodzieńcem. Miał już pięćdziesiątkę na karku, o czym świadczyła wyraźna siwizna zdobiąca jego skronie.  O godzinie 15.00 15 kwietnia 1873 roku Ignacy Ochlast stawił się u księdza proboszcza parafii Brzeźno ks. kanonika Pawlickiego. Towarzyszyli mu sąsiedzi ze wsi Zapole: 42 letni rolnik Dominik Kujawiak i 40 letni Józef Mikołajczak. Rodzicami chrzestnymi Wojciecha Ochlasta zostali Tomasz Owczarek oraz Tekla Nowak.

Akt urodzenia Wojciecha Ochlasta 1873 r
  Małżeństwo Wojciecha i Marianny Ochlastów wkrótce zaowocowało liczną rodziną. Do 1911 roku Marianna urodziła 6 dzieci. Razem ze Stanisławem ur. w 1891 roku /dzieckiem z jej pierwszego nieformalnego związku/ Marianna musiała dbać o 9 osobową rodzinę. Oto drzewo genealogiczne pierwszego pokolenia rodziny Ochlastów:




wtorek, 5 lutego 2013

Trudne czasy wojny

Nie sposób nie wspomnieć o losach Hudzików w czasach zawirowań wojennych i transformacji politycznych, które targały Polską przez ostatnie 200 lat. Rodzina Hudzików i Zakrętów nie żyła obok tych ważnych wydarzeń. Wręcz przeciwnie - aktywnie w nich uczestniczyła. Niektórzy członkowie mojej rodziny walczyli w kampanii wrześniowej 1939 roku a inni oddali w walkach swoje życie. W tym miejscu krótko scharakteryzuję znane mi przypadki często tragicznych historii.

1. Andrzej Zakręt syn Stanisławy Chudzik ur. 23 listopada 1915 roku. 
  
Andrzej Zakręt brał udział w kampanii wrześniowej. Ustaliłem, że jako szeregowy żołnierz walczył w okolicach Piły w siłach Armii Poznań. 21 września 1939 roku w miejscowości Palmiszewo został wzięty do niewoli. Przebywał w STALAGU IV A  w miejscowości Elsterhorst w Niemczech /obecnie Nordt, 40 km od Drezna/ . Stalagi były to niemieckie obozy jenieckie dla szeregowych i podoficerów.

Obóz w Elsterhorst został otwarty w 1938 roku, a pierwszymi 350 więźniami byli żołnierze z Czechosłowacji, którzy z powodu braku baraków byli zakwaterowani w namiotach. W 1939 roku, obóz został znacznie zasilony polskimi żołnierzami, uczestnikami kampanii wrześniowej. Więźniowie Ci w pierwszej kolejności zajmowali się budowaniem baraków. 


Pocztówka z Elsterhorst

Jeńcy wojenni w STALAGU IVa

Andrzej Zakret był przynajmniej dwukrotnie przenoszony do innych obozów jenieckich. Przebywał między innymi w Stalag IV B . Był to jeden z największych niemieckich obozów jenieckich w II wojnie światowej. Główny obóz znajdował się 8 km na północny-wschód od miasta Mühlberg/Elbe w Saksonii, na wschód od rzeki Łaba i ok. 50 km na północ od Drezna. W 1941 roku przebywał również w Stalagu IV D w miejscowości Torgau w Saksonii.


Stalag IV B

2. Stanisława Krawaczyńska /1920 - 2001/ córka Klemensa  i     Jadwigi Hudzików.


Stanisława Krawaczyńska /1920 - 2001/

Stanisława Krawaczyńska 4 lata wojny tj od 1940-1945 roku spędziła w Niemczech na przymusowych robotach. Przebywała w miejscowości Klein Luckow i pracowała jako robotnik rolny.

3. Marcin Hudzik /1911 - 1993/ syn Klemensa i Jadwigi Hudzików



Marcin Hudzik /1911-1993/

 Marcin Hudzik był wywieziony przez Niemców do przymusowej pracy w fabryce w Bytomiu. Przymusowo pracował  od 1940 do 1945 roku.


4.Władysław Hudzik / 1925 - 1998/ syn Klemensa i Jadwigi Hudzików.

Władysław Hudzik /1925-1998/

Władysław Hudzik również pracował przymusowo jako robotnik w przemyśle w miejscowości Domsłów /Kępno/. Przymusową pracę wykonywał od 1941 roku do końca wojny.


5. Anna Hudzik z domu Bednarczyk ur 1925 roku. Żona Ludwika Hudzika - moja babcia

Anna Hudzik od 1941 roku do końca wojny pracowała przymusowo u gospodarza niemieckiego        w Święciechowie. Nazywał sie Franz Klupsch.