Motto:

"Przeszłość jest sentymentalną podróżą, która w cudowny sposób może towarzyszyć teraźniejszości"
- Beata-

środa, 31 października 2018

Stąd nasz ród.

Jeśli czytasz tego bloga i nosisz nazwisko "Zakręt" względnie "Zakrent"  to wiedz, że Twoje historyczne korzenie sięgają Ziemi Ostrzeszowskiej. Ja również mam trochę Twojej krwi za sprawą mojej Prababki Stanisławy Zakręt /1894 - 1964/. Początków historii wielkiej rodziny Zakrętów należy szukać około roku 1795. Mniej więcej w tym czasie pojawił się w okolicach Mielcuch niejaki Wojciech Zakręt. Młody, około 20 letni mężczyzna przybył tu prawdopodobnie z okolic Grabowa nad Prosną w poszukiwaniu pracy. Należy pamiętać, że koniec XVIII w był bardzo łaskawy pod względem gospodarczym dla okolicznych miejscowości. W latach 1783—1784 w Grabowie oddano do użytku wielki piec hutniczy.  Podobnie wieś Czajków stała się w owym czasie znanym w okolicy ośrodkiem metalurgicznym. Źródła podają, że w roku 1790 we wsiach Kraszewice, Głuszyna, Czajków i Kuźnica,  znajdował się tartak, młyn o trzech kołach, młyn o dwóch kołach, 3 młyny po jednym kole, browar, a przede wszystkim huta żelaza i 3 fryszerki /piec metalurgiczny, w którym surówkę przerabiano na stal/.  Poza tym znajdowało się tam 8 karczm. Dzisiaj wyobraziłem sobie, że w takich oto okolicznościach Wojciech Zakręt poznał kobietę, która wkrótce została jego pierwszą żoną. Była nią młodsza o 4 lata od Wojciecha Magdalena Lemiesz. Pierwsza żona Wojciecha Zakręta urodziła się około 1779 roku w Pustkowiu Lemiesz w rodzinie Sebastiana Lemiesza i jego żony Reginy. Szczęśliwie do naszych czasów zachował się Regestr Ludności Chrześcijan w Parafii Kraszewickiej w Dekanacie Kaliskim w Województwie i Powiecie Sieradzkim leżącej Dnia Ostatniego Miesiąca Grudnia Roku 1790 Spisany przez Księdza Antoniego Wrońskiego Komendarza Dożywotniego Religii Rzymsko Katolickiej. Wynika z niego, że rodzina Sebastiana Lemiesza mieszkała w chacie nr 34. Oprócz podeszłych wiekiem Sebastiana i jego żony Reginy, chatę zamieszkiwali ich syn Wojciech, córki Zofia Rozyna, Marianna i Magdalena, zięć Franciszek, wnuczki Tekla i Rozalia oraz pastuszek Wojciech. Ślub Wojciecha i Magdaleny Lemiesz odbył się w kościele w Kraszewicach około 1799 roku. Małżonkowie zamieszkali w Pustkowiu Lemiesze a wkrótce na świat przyszły ich dzieci: Franciszek /1799-1850/, Marianna /1801-1851/, Jadwiga /1803-1863/, Wojciech /1807-1811/, Antoni /1810-1811/, Wincenty /1811-1858/, Krystyna /1812-?/, Justyna /1813-?/, Roch /1818-1827/. W styczniu 1819 roku Magdalena ciężko zachorowała. Śmierć przyszła 10 stycznia 1819 roku o godzinie 11 przed południem. Wojciech powiadomił o śmierci żony swojego sąsiada Walentego Piaskowskiego z Pustkowia Wyrwas.Dwa dni później oboje zapukali do drzwi miejscowego księdza Jana Ludwika Krajewskiego aby zgłosić zgon. Magdalena zmarła w wieku 40 lat. Zostawiła męża z gromadką dzieci. Wojciech Zakręt był biednym rolnikiem. Doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, że musi szybko znaleźć kolejną towarzyszkę życia aby mogła pomóc mu nie tylko w wychowaniu dzieci ale również w pracy na roli. Z archiwalnych dokumentów z początku XIX w wynika, że Wojciech Zakręt nie próżnował po śmierci pierwszej żony. Po niespełna 4 tygodniach jakie upłynęły od śmierci Magdaleny, 44 letni Wojciech Zakręt ponownie stanął na ślubnym kobiercu. W dniu 3 lutego 1819 roku w kościele kraszewickim zawarł związek małżeński z 24 letnią Marianną z Gałdynów córką Adama i Katarzyny Gałdyn. Akt zawartego małżeństwa jest dokumentem szczególnym. To właśnie w nim po raz pierwszy wymieniony jest z imienia i nazwiska najstarszy mój przodek z linii Zakrętów. To dzięki temu dokumentowi doszedłem do wniosku, że Wojciech Zakręt nie pochodził z okolicznych pustkowi ale był przybyszem "z zewnątrz". W przytoczonym powyżej Regestrze Ludności Chrześcijan w Parafii Kraszewickiej w Dekanacie Kaliskim na próżno szukać osób noszących nazwisko "Zakręt". To wystarczający dowód na to, że Wojciech był protoplastą rodu Zakrętów na Ziemi Ostrzeszowskiej. Akt małżeństwa, co ciekawe, nie podaje imion rodziców Wojciecha. Z dokumentu nie dowiemy się również gdzie dokładnie pan młody się urodził. Ksiądz udzielający ślubu/ ten sam, który miesiąc wcześniej pochował pierwszą żonę Wojciecha/ zapisał w dokumencie, że Wojciech przedłożył mu akt urodzenia wystawiony w parafii grabowskiej. Należy z tego wyciągnąć wniosek, że Wojciech pochodził albo z samego Grabowa nad Prosną, albo z jakiejś wsi leżącej niedaleko Grabowa. Może kiedyś uda się to ustalić.
Fragment aktu małżeństwa Wojciecha Zakręta z Marianną z Gałdynów 1819 r.
Świadkami zawarcia związku małżeńskiego byli wymieniony już wcześniej Walenty Piaskowski z Pustkowia Wyrwas, Ignacy Szala, Bartłomiej Gałdyn i Wawrzyniec Gałdyn. Z tego związku przyszło na świat sześcioro dzieci: Antonina, Łucja, Barbara, Tomasz, Marcin, Franciszka.

Wojciech Zakręt zmarł w Pustkowiu Lemiesz w 1839 roku. Zostawił po sobie liczną rodzinę, która przez następne kilka pokoleń niezmiennie zamieszkiwała Mielcuchy i okoliczne wsie.

czwartek, 17 maja 2018

Andrzej Zakręt- żołnierz Kampanii Wrześniowej

O Feliksie Zakręcie oraz jego bracie Andrzeju już kiedyś pisałem - o właśnie TU. Wówczas to skupiłem się głównie na okolicznościach ich urodzin. Mogłem sobie na to pozwolić ponieważ otrzymałem kserokopie oryginalnych aktów urodzenia obu braci, które przysłano mi z Archiwum Państwowego w Kaliszu. Lubię wracać do tej części rodziny Zakrętów, ponieważ wiążą się z nią ciekawe z punktu widzenia genealoga historie. Przypomnę tylko, że wciąż otwartą kwestią pozostaje prawdziwa data i miejsce urodzenia matki obu braci Stanisławy Zakręt. Co prawda w akcie zgonu mojej Prababki podano, że urodziła się w 13.11.1894 roku w Mielcuchach ale nie udało mi się w żaden sposób tego potwierdzić. W Księdze Urodzonych parafii Kraszewice, do której należała wieś Mielcuchy, pod wskazaną datą ani w całym 1894 roku oraz w latach wcześniejszych, a także późniejszych, nie odnotowano jej narodzin. Można jednak znaleźć tam wszystkie dzieci Szczepana Zakręta i Zofii Jabłońskiej. Dlaczego? Brałem pod uwagę różne scenariusze ale ostatecznie nie przychylam się do żadnego z nich. Wszystkie znajdziesz Drogi Czytelniku na kartach tego bloga. Inna tajemnicza sprawa dotyczy ojca lub ojców dzieci Stanisławy Feliksa i Andrzeja. Oboje byli dziećmi nieślubnymi, którego pierwszego z nich - Feliksa, Stanisława wydała na świat mając zaledwie ukończone 18 lat. Andrzej urodził się dwa lata później. Przeglądając teczkę dowodową /o teczkach dowodowych pisałem TUTAJ/ Andrzeja Zakręta natknąłem się na ciekawy dokument: Deklarację Członkowską złożoną przez niego na okoliczność przystąpienia do ZBOWiD. Figuruje w niej imię ojca: "Szczepan". Nie wiem dlaczego ale od razu przyszedł  mi na myśl dziadek Andrzeja. Sądzę, że Szczepan Zakręt mógł faktycznie zastępować chłopcom ojca. Skoro mogło tak być to rodzi się pytanie dlaczego Feliks nie postępował w ten sam sposób? Jego teczkę dowodową również przeglądałem i natrafiłem na ankietę, w której jako swojego  ojca Feliks wskazuje Marcina. Zapewne chodzi o męża Stanisławy, który jak wiemy na pewno nim nie był. Dość zagadek, czas na konkrety. Oto krótka historia z życia Andrzeja Zakręta. Historia przez wielkie "H" którą tworzył Andrzej i miliony innych Polaków wraz z wybuchem II Wojny Światowej. Historia wiarygodna bo spisana osobiście przez Andrzeja Zakręta. 

Andrzej Zakręt ukończył w Piotrowicach 4 klasy Szkoły Powszechnej. W 1929 roku w wieku 14 lat rozpoczął pracę w majątku Trzebiny w charakterze robotnika rolnego. 24 marca 1938 roku został powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej, którą pełnił  jako celowniczy w 3 kompanii karabinów maszynowych 55 Pułku Piechoty w przygranicznym Rawiczu. W przededniu II Wojny Światowej otrzymał przydział do plutonu taczanek - pojazdów jednoosiowych, na których zamontowany był karabin maszynowy. Pojazd ten ciągnięty był przez konie. W nocy z 30 sierpnia na 1 września 1939 roku Andrzej Zakręt zajmował jedno ze stanowisk osłonowych bezpośrednio na granicy Państwa w okolicach Rawicza. Wczesnym rankiem 1 września 1939 roku rozgorzała bitwa graniczna. Napierający z całą mocą swych oddziałów Niemcy  zaczęli skutecznie wypierać polskie odziały spod granicy. Niemcy ostrzeliwali polskie pozycje oraz przygraniczne miejscowości pociskami artyleryjskimi. Toczono potyczki na całej linii pasa granicznego. Zadaniem plutonu taczanek było zabezpieczać działania Batalionu Obrony Narodowej. Kilkukrotna przewaga siłowa Niemców spowodowała, że pluton w którym służył Andrzej Zakręt po kilku dniach zaczął wycofywać się wraz z całym 55 Pułkiem Piechoty na północny wschód po trasie Śrem, Kutno, Sochaczew. Andrzej Zakręt wspominał, że pod Sochaczewem jego oddział został okrążony. Polskim żołnierzom udało się szczęśliwie przerwać okrążenie, jednak manewr ten okupiono wysokimi stratami w ludziach i sprzęcie. 

Zajrzyjmy do Wikipedii....

"....13 września w godzinach rannych dowódca pułku płk Wiecierzyński otrzymał rozkaz ze sztabu dywizji do opuszczenia dotychczasowych stanowisk w okolicy Sochaczewa i wycofania pułku za Bzurę. Wycofywano się przez spalony Piątek w kierunku na Erminów-Bronisławy-Szwarocin.  Dowódca pułku, wraz z kompanią techniczną i plutonem artylerii piechoty, zatrzymał się na postój w dworze Szwarocin. Wówczas to nastąpił atak niemieckich czołgów, na stanowiska obronne 55 Pułku Piechoty  w Szwarocinie Starym. Niemieckie natarcie zostało wstrzymane ogniem dział przeciwpancernych. Zniszczono kilka czołgów, zmuszając resztę do odwrotu na zachód. Czołgi zaatakowały również I batalion, zadając mu duże straty. Ze zdziesiątkowanych kompanii płk Wiecierzyński utworzył odwód i wycofał go do zachodniej części Szwarocina Starego. Wkrótce pułk utracił łączność ze sztabem dywizji. Wysyłani łącznicy wpadali w ręce wroga lub nie mogli przedostać się przez pierścień nieprzyjaciela.Pomimo tego, że pułk znajdował się w okrążeniu, płk Wiecierzyński podjął decyzję o próbie sforsowania Bzury i przebicia się do Puszczy Kampinoskiej...."

Fragment życiorysu Andrzeja Zakręta spisanego w 1973 roku. 
Andrzej Zakręt wspominał, że podczas przeprawy przez Bzurę zabito jego dwa konie zaprzęgnięte do taczanki. Sytuacja była beznadziejna. Dowódca plutonu rozkazał żołnierzom zatopić pozostały sprzęt i ratować własne życie. Po dotarciu do Kampinosu Andrzej Zakręt mógł trochę odpocząć. Żołnierze uzupełnili amunicję i posuwali się dalej w kierunku  Warszawy. Nie przypuszczali, że w tym czasie stolica była już oblężona. To uniemożliwiło im dostanie się do miasta. Po namyśle postanowili próbować przedrzeć się do twierdzy Modlin. Ostatnią bitwę oddział Andrzeja Zakręta stoczył 19 września 1939 roku pod wsią Palmiry niedaleko Warszawy. Z powodu braku amunicji żołnierze zmuszeni byli poddać się. Andrzej Zakręt trafił do niemieckiej niewoli. Kilka dni spędził w obozie jenieckim w Lesznie /miasto koło Warszawy, woj. mazowieckie/ a następnie został przeniesiony do Pabianic, gdzie przebywał przez następnych 5 tygodni. Po tym okresie został wywieziony w głąb Niemiec gdzie spędził resztę wojny. W Niemczech przetrzymywany był w Stalagu IVB na terenie Saksonii. Pracował jako robotnik przymusowy oraz pomocnik ogrodnika w majątku ziemskim.  21 kwietnia 1945 roku obóz, w którym przebywał Andrzej Zakręt został oswobodzony przez wojska amerykańskie. W dniu 25 lipca 1945 roku Andrzej Zakręt wrócił do kraju. W latach 1946-1959 pracował jako robotnik w Krążkowie /woj. lubuskie/. W październiku 1949 roku przeprowadził się do Krzepielowa. Otrzymał tam dom z działką i rozpoczął pracę jako pracownik leśny w Nadleśnictwie Głogówko. W 1972 roku z powodu choroby przeszedł na rentę inwalidzką.



Andrzej Zakręt