Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dłużyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dłużyna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 sierpnia 2026

Ostatnia wola Bartłomieja. Dłużyna 1837 r.

Postaram się uporządkować wiadomości na temat jednego z moich najstarszych przodków 5xpradziadka Bartłomieja Jędrzychowskiego z Dłużyny. Rzucę też nowe światło na testament Bartłomieja, spisany 22 grudnia 1837 roku w obliczu śmierci, która nie była aż tak rychła, jak można by przypuszczać. 

Dom Czesława i Marianny  Bednarczyków w Dłużynie a wcześniej Kędziorów i Jędrzychowskich. Lata przedwojenne. Zdjęcie z rodzinnego albumu, jednak poglądowe bo poprawione przez AI ponieważ oryginał bardzo niewyraźny.


Nie wiem gdzie urodził się Bartłomiej ale dzięki Nelly, genealożki z Francji od niedawna wiem, że jego rodzicami a moimi 6x pradziadkami byli Paweł Jędrzychowski i nieznana z rodowego nazwiska jego żona Regina. Winien jestem w tym miejscu wyjaśnienie. Otóż Nelly udostępniła mi wiele ciekawych materiałów dotyczących Jędrzychowskich z Dłużyny, które pozyskała z archiwów kościelnych. Fajnie wiedzieć, że jesteśmy spokrewnieni za sprawą wspólnych dziadków z odległej przeszłości tj. Pawła i Reginy Jędrzychowskich :)

Przypuszczenia:

Bartłomiej urodził się gdzieś około 1769 roku w Dłużynie lub jednej z pobliskich wsi. Możliwe że w Bronikowie lub Machcinie. Jest to bardzo prawdopodobny rok, ponieważ wynika wprost z zapisu z jego aktu śmierci z 1838 r gdzie w rubryce "wiek zmarłego" widnieje liczba 69. Z kolei z testamentu Bartłomieja dowiadujemy się, ze jest w związku małżeńskim z Ewą od 50 lat. 

Prawdopodobnie, Bartłomiej Jędrzychowski oraz jego żona Ewa z domu Wilczek byli pierwszymi lokatorami domu w Dłużynie oznaczonego numerem 24b. Zakładam ostrożnie, że dom ze zdjęcia poniżej wybudował sam Bartłomiej w latach 1800 -1820. W dokumentach dotyczących tej posiadłości, znajdujących się obecnie w Archiwum Państwowym w Lesznie, nie znalazłem żadnej wzmianki na temat roku budowy domu Jędrzychowskich. Z pewnością wygląd budynku zmieniał się przez dziesięciolecia za sprawą prowadzonych, napraw, remontów itp. Możliwe że pierwotnie pokryty był strzechą. Wielu z Was pamięta go jeszcze z lat 70tych XX w kiedy to ostatecznie został rozebrany. Pomyślcie tylko: mógł mieć wówczas ze 170 lat!  Ale czy na pewno? 

Ufundowana przez rodzinę tablica poświęcona Czesławowi Bednarczykowi.
Dłużyna 2026.
 

Fakty:

26 lipca 1789 roku wielmożny Kazimierz, hrabia Sułkowski właściciel Machciana i Dłużyny wydał Bartłomiejowi "przywilej" na podstawie którego, stał się on wolnym człowiekiem i nie musiał już odpracowywać pańszczyzny. Hrabia Sułkowski nadał Bartłomiejowi prawo własności do swoich pól ornych  i łąk. To właśnie na kawałku tej ziemi w Dłużynie Bartłomiej zbudował dom, w którym przez całe dziesięciolecia mieszkały rodziny Jędrzychowskich, Stachowskich, Kędziorów i wreszcie Bednarczyków. Dokument ten był niezwykle cenny, ponieważ dzięki niemu  237 lat temu diametralnie zmienił się los Bartłomieja. Z pańszyźnianego chłopa nagle stał się wolnym człowiekiem. Wkrótce został zamożnym chłopem - kmieciem jakich w tym czasie w Dłużynie można było policzyć na palcach jednej ręki. Oficjalne uwłaszczenie chłopów z Dłużyny miało miejsce w 1825 roku.  Bartłomiej cieszył się już w tedy statusem wolnego chłopa od 36 lat! Pozostaje otwartą kwestia przyczyna dla której Bartłomiej Jędrzychowski mógł liczyć na taki gest ze strony hrabiego Sułkowskiego.  Nie ulega wątpliwości, że był to chłop zasobny i stać go było na płacenie dziedzicowi Dłużyny czynszu za swoją wolność i niezależność. 

Specjalny status we wsi miał brat Bartłomieja - Wojciech. Ten z kolei był młynarzem dłużyńskim a więc nie byle kim jak na ówczesne czasy. 

22 grudnia 1837 roku w Dłużynie w domu pod numerem 24b, dokładnie w tym domu, który za 75 lat stanie się własnością Czesława Bednarczyka i Marii z Kędziorów, zebrała się najbliższa rodzina Bartłomieja aby wysłuchać jego ostatniej woli. Bartłomiej był chory i nikt nie dawał mu szansy na rychły powrót do zdrowia. Chyba sam sobie z tego zdawał sprawę bo wezwał do Dłużyny sędziego Sądu Ziemsko-Miejskiego z Kościanie aby w jego obecności i w majestacie prawa podyktować mu ostatnią swoją wolę – testament. Leżący w łóżku mężczyzna dobiegał siedemdziesiątki. Był schorowany i zmęczony długim życiem. Tej smutnej urzędowej ceremonii przysłuchiwali się uważnie: żona Bartłomieja Ewa, najstarszy syn Stanisław, młodszy syn Walenty, oraz córki z mężami: Maria Sterna, Franciszka Krawiec i Brygida Stępczak. 

Treść testamentu Bartłomieja Jędrzychowskiego:

Gospodarstwo zostało podzielone pomiędzy dwóch najstarszych synów Bartłomieja tj. Stanisława oraz Walentego. Na dobytek ten składały się dom mieszkalny wraz z przyległym samem owocowym,  budynki gospodarcze, sprzęt gospodarski, narzędzia, żywy inwentarz (np. bydło) oraz łąki i pola orne. Stanisław otrzymał w spadku wszystkie budynki wraz z wyposażeniem. Pola i łąki nie zostały w testamencie precyzyjnie oznaczone ale możemy wyczytać, że były to: kawałek pola przy drodze wiejskiej, kawałek pola i lasek i przy drodze prowadzącej do Sokołowa, ogród pod Charbielinem, łąka na Kamionkach, łąka na Wielkim Bagnie (Wielkim Błocie), kawałek ziemi za łąką na Wielkim Bagnie. Pola, sad i łąki zostały podzielone pomiędzy braćmi po równo. 

Bartłomiej pomimo, że był kmieciem (zwykle byli bogatymi pełnorolnymi chłopami) to zastrzegł na łożu śmierci, że nie posiada oszczędności a jedynie długi, które polecił spłacić po równo braciom Stanisławowi i Walentemu. Zwolnił córki z tego przykrego obowiązku. Jego dłużnikami byli: 

1. Łucja, żona włodarza (rolnika) Jana - zalegał jej 600 zł

2. Wawrzyniec, właściciel karczmy - zalegał mu 144 zł

3. Leśniczy - zalegał mu 45 zł

4. Klemens, handlarz bydłem - zalegał mu 74 zł

Córce Bartłomieja Mariannie (po mężu Sterna) należał się spadek, który został wyceniony na 100 polskich złotych czyli 16 talarów i 20 srebrnych groszy.  

Córce Bartłomieja Franciszce (po mężu Krawiec) należał się spadek, który został wyceniony na 100 polskich złotych czyli 16 talarów i 20 srebrnych groszy.  

Córce Bartłomieja Brygidzie (po mężu Stępczak) należał się spadek, który został wyceniony na 100 polskich złotych czyli 16 talarów i 20 srebrnych groszy. Z testamentu dowiadujemy się że Brygida wraz z mężem mieszkała w małej przybudówce przy domu Bartłomieja (izdebka). Bartłomiej zastrzegł że ta dobudowana część stanowi wyłączną własność Brygidy. 

Bartłomiej zobowiązał braci aby solidarnie spłacili siostry najpóźniej do 3 lat po jego śmierci. 

Bartłomiej pozbawił żonę prawa do spadku ale w zamian zobowiązał Stanisława aby po jego śmierci zaopiekował się matką. Ewa będzie miało prawo dalej mieszkać w domu do końca życia, natomiast na najstarszym  synu będzie spoczywał obowiązek zapewnienia jej wszelkiej opieki oraz wyżywienia, opału, i pokrywania kosztów leczenia.  Bartłomiej zapewnił wszystkich, że rozmawiał na ten temat z żoną Ewą, która z takiego postawienia sprawy jest bardzo zadowolona.  

Testament kończy  zapisem, że każdy spadkobierca musi podporządkować się woli Bartłomieja. Jeśli ktoś będzie się uchylał ze swoich obowiązków, zostanie wydziedziczony. Bartłomiej podpisał się trzema krzyżykami ponieważ albo nie potrafił pisać albo był na tyle chory, że wyręczono go w tej urzędowej czynności.  

Na swoją śmierć Bartłomiej czekał kolejny cały rok. Zmarł w Wigilię 1838 roku w swoim domu w Dłużynie mając 69 lat. 

Zapis o śmierci Bartłomieja Jędrzychowskiego w księdze zgonów parafii Dłużyna 1838. 









środa, 20 maja 2026

Elektryfikacja wsi Dłużyna w 1956 - 1959 r.

„Wiatraki to pomnik dnia wczorajszego – słychać głos narratora Polskiej Kroniki Filmowej z 1946 roku. – W tę sielankę wkracza nagle nowoczesność. Właśnie stawiają pomniki nowej epoki. Słupy linii elektrycznej [...] Dzięki nim światło elektryczne dotarło pod wiejską strzechę. Chwila niepewności – żarówka oświetla wiejską chatę. Nic już nie będzie tak jak było”.

Władze powojennej Polski do serca wzięły sobie leninowskie hasło: komunizm to władza rad i elektryfikacja wsi. Gdy tylko zaprowadziły władzę, zajęły się tym drugim tematem.

Niestety elektryfikacja wsi postępowała powoli – z powodu braku materiałów, fachowców, a wreszcie pieniędzy. Starano się więc skłonić ludzi do pracy społecznej. W pierwszej kolejności elektryfikowano te miejscowości, które zadeklarowały więcej prac w czynie społecznym, czyli kopanie dołów, organizowanie transportu itp. Taką właśnie wsią była Dłużyna w pow. leszczyńskim. A wszystko miało swój początek w 1956 roku.

11 lat po wojnie. Ileż jeszcze można było czekać na prąd w chałupie? 

W przyjętym założeniu do Ustawy o z dnia 28 czerwca 1950 r. o powszechnej elektryfikacji wsi i osiedli przyjęto, że mieszkańcy będą aktywnie uczestniczyli w tym procesie. I tak było w Dłużynie. Nieformalny, tymczasowy komitet elektryfikacyjny wsi działał już w 1956 roku. Jednak pomysł aby dostarczyć prąd do każdego gospodarstwa w Dłużynie nie był wówczas jeszcze tak oczywisty. Pierwotnie elektryczność miała być doprowadzona przede wszystkim do istniejącego tu Rolniczego Zespołu Spółdzielczego "Wiosna Ludu". Jednak w połowie tego roku gruchnęła wiadomość, że Rolniczy Zespół Spółdzielczy wypadł z planu elektryfikacji. Z tego powodu kierownictwo zespołu wystosowało pismo do Warszawy do Ministerstwa Rolnictwa wprost domagając się przywrócenia przedsiębiorstwa do planu na 1957 r. Sądzę, że w efekcie tego, aby jeszcze dobitniej dać wyraz niezadowoleniu postanowiono wciągnąć całą wieś do tej gry, która w efekcie miała doprowadzić Dłużynę do pełnej elektryfikacji.  Dowodem na to jest rachunek na kwotę 2808,90 zł wystawiony przez Zbigniewa Nowackiego i Kazimierza Urbaniaka z Poznania, za usługę opracowania wstępnego projektu elektryfikacji wsi Dłużyna, na podstawie zlecenia z dnia 21 października 1956 r. W rachunku wyszczególniono takie pozycje jak: pomiar linii wysokiego i niskiego napięcia, usytuowanie stacji trafo czy projektowanie instalacji. Rachunek został zatwierdzony przez Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Poznaniu. Choćby z tego powodu mieszkańcy wsi mieli prawo przypuszczać, że już wkrótce, najdalej do końca 1957 roku w ich chałupach zaświecą się żarówki. Tymczasem mijały dni i kolejne tygodnie a sprawa elektryfikacji wsi jakoś utknęła w martwym punkcie. Trzeba było działać i dlatego 16 stycznia 1957 roku w Dłużynie odbyło się zebranie mieszkańców wsi. Tematem obrad było przedyskutowanie ostatnich doniesień o niewłączeniu wioski do powiatowego planu elektryfikacji na 1957 rok.  Mieszkańcy zgodzili się, że należy w tej sytuacji wystąpić z wnioskiem do Wydziału Planowania w Powiatowej Radzie Narodowej w Lesznie o włączenie Dłużyny do planu elektryfikacji na ten rok. Protokół z zebrania wykonał odręcznie Czesław Bednarczyk a podpisało się pod nim około 45 gospodarzy. 

Na marginesie należy dodać, ze Czesław Bednarczyk był akurat tym gospodarzem, który potrafił poradzić sobie z brakiem prądu w swoim domu. Wspierał swojego syna Telesfora, wówczas ucznia technikum mechanicznego we Wschowie, w śmiałym jak na owe czasy projekcie tj. budowie domowej elektrowni wiatrowej. Za sprawą młodego i zdolnego elektrotechnika na posesji Bednarczyków stanął wysoki słup, na szczycie którego zamontowano śmigła, które wprawiane przez wiatr w ruch obrotowy produkowały prąd, który ładował akumulator samochodowy. Ten z kolei był źródłem prądu w gospodarstwie pod numerem 20.

W dniu  10 maja 1957 roku na zebraniu wiejskim podjęto uchwałę o przeprowadzeniu elektryfikacji Dłużyny własnymi siłami  i na własny koszt. Obecni na spotkaniu pierwszy sekretarz Powiatowego Komitetu PZPR Hybiak oraz przewodniczący Powiatowego Komitetu Planowania Gospodarczego Marcinkowski zapewnili, że państwo zapłaci za szczegółową dokumentacje projektową. Ponadto wybrano oficjalny skład komitetu elektryfikacyjnego. Na jego czele znalazły się osoby najbardziej do tej pory zaangażowane w to zadanie. Na swojego pierwszego przedstawiciela mieszkańcy wybrali Czesława Bednarczyka, od tej pory piastującego funkcję przewodniczącego Komitetu Elektryfikacyjnego wsi Dłużyna. Jego zastępcą został Stanisław Furmańczak, sekretarzem Henryk Pfeifer  a skarbnikiem Stanisław Śleboda. Członkami zostali: Ignacy Michałowski, Ludwik Apolinarski, Władysław Otto, Stefan Poloszyk, Stanisław Mierzyński, Franciszek Marciniak, Jan Gąd i Piotr Adamczak. Całkowity koszt elektryfikacji miał się zamknąć w kwocie 286 000 zł czyli około 4000 zł na jedno gospodarstwo. Na początek każdy z mieszkańców wpłacił 1000 zł plus dodatkowe 400 zł za każdy użytkowany hektar ziemi.  Reszta kosztów tego zadania miała zostać sfinansowana z kredytu. Decyzja mieszkańców Dłużyny świadczyła o ich dużej determinacji ale i o poczuciu bezradności wobec skostniałej biurokracji i braku pomocy ze strony władz powiatowych i wojewódzkich.  Zaczęto działać dwutorowo: z jednej strony założono oficjalny komitet elektryfikacyjny, podejmujący aktywne działania popychające temat do przodu, a z drugiej strony słano pisma aż do Warszawy do władz państwowych. Od samego początku szczególną aktywnością na tym polu wykazywał się  Czesław Bednarczyk. Zdawał sobie doskonale sprawę z powagi sytuacji. Można by odnieść wrażenie, że był zaangażowany ponadprzeciętnie. Najlepiej świadczy o tym teczka, w której gromadził wszystkie dokumenty związane z tym przedsięwzięciem. Do dzisiaj przetrwały w niej nie tylko oficjalne pisma, protokoły i rachunki ale nawet odręczne notatki dziadka na różne inne tematy, które zajmowały go przez całe życie (np. sprawa parcelacji ziemi po 1945 r) - ale o tym kiedy indziej.

Fragment protokołu z zebrania wiejskiego w Dłużynie z dnia 10 maja 1957 r. 

Komitet Elektryfikacyjny wsi Dłużyna zmagał się z problemem jakim był permanentny brak materiałów niezbędnych do poprowadzenia elektrycznych linii napowietrznych. Brakowało po prostu wszystkiego: słupów drewnianych, przewodów, transformatora, izolatorów, złączy, śrub, podstawowych narzędzi.  Brakujących podzespołów szukano na własną rękę, często przeglądając lokalną prasę z ogłoszeniami. Tak było w przypadku poszukiwań betonowych szczudeł, służących do zamontowania na nich drewnianych słupów. Dzięki nim nie trzeba było osadzać słupów bezpośrednio w gruncie, co pozwalało utrzymać je przez wiele lat w dobrym stanie technicznym. Starano się o nie w Strzybnickich Zakładach Betoniarskich k/ Tarnowskich Gór ale bezskutecznie. W podobnej sprawie Czesław Bednarczyk słał list aż do Orzysza na Mazurach. Działająca tam firma o nazwie "Wibrobeton" była producentem  akcesoriów budowlanych i akurat w 1957 roku ogłaszała się regularnie w Głosie Wielkopolskim.

Ogłoszenie z Głosu Wielkopolskiego 1957 r z którego komitet elektryfikacyjny wsi Dłużyna dowiedział się o dostępności szczudeł słupowych. Źródło: Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Czesław Bednarczyk wysłał zapytanie ofertowe we wrześniu 1957 r a po kilku dniach z Orzysza nadeszła odpowiedź, że szczudła są najlepszej jakości  a firma Wibrobeton jest gotowa dostarczyć wymaganą liczbę tego asortymentu. 


Pismo Czesława Bednarczyka do firmy Wibrobeton. 1957 r. Źródło: Archiwum rodzinne

7 listopada 1957 roku Komitet wystąpił ze skargą do Ministerstwa Przemysłu Maszynowego na decyzję o skreśleniu Dłużyny z planu elektryfikacji na 1957 rok. W piśmie zapewniono ministra, że prace przy elektryfikacji już trwają. Dano jednak do zrozumienia, że z powodu braku odpowiedniego transformatora nie będzie można ich szybko zakończyć. Komitet wyraził nadzieję, że czynniki państwowe staną na wysokości zadania i pomogą w szybkim przydzieleniu tego urządzenia. Nie mając jeszcze transformatora Komitet Elektryfikacyjny podpisał w dniu 17 stycznia 1958 r. umowę na wykonanie  najważniejszych prac instalacyjnych Zakładowi Elektroinstalacyjnemu Stanisława Krawczyka ze Szczecina. Głównym monterem z tej firmy przydzielonym do prac w Dłużynie został niejaki Józef Jatczak.  Interesujący zapis znajduje się w piśmie który skierował on do Komitetu w Dłużynie w lutym 1958 roku. Zapewnił, że wysłał już do Dłużyny transport z 1000 kg linki aluminiowej niezbędnej do budowy linii napowietrznej. Zastrzegł jednak, że na transport słupów drewnianych trzeba będzie jeszcze poczekać, ponieważ z powodu mrozu nie można ich wykopać z ziemi...! Czyżby były z odzysku? 

31 marca 1958 roku Komitet śle pismo do Zarządu Elektryfikacji Rolnictwa w Warszawie - który przydzielał transformatory - z prośbą o odpowiedni transformator. Członkowie Komitetu "legitymowali" się przy tym poparciem Powiatowego Zarządu Rolnictwa. Według Konrada Bednarczyka, nieżyjącego wnuka Czesława Bednarczyka, znanego autora książek o tematyce historycznej, związanej z rejonem Wolsztyna, 17 lipca 1958 roku Zarząd Elektryfikacji Rolnictwa zlecił Poznańskiemu Przedsiębiorstwu Elektryfikacji Rolnictwa sprzedaż transformatora Komitetowi Elektryfikacji wsi Dłużyna ale pod warunkiem, że wydanie go nie może zahamować robót planowych i nastąpi dopiero po uregulowaniu całkowitej należności. 

21 listopada 1958 roku nastąpił wreszcie uroczysty dzień zebrania owoców dwuletnich starań i wysiłków. O godz. 14.30  Czesław Bednarczyk przewodniczący Komitetu Elektryfikacji, podpisał oświadczenie, że został poinformowany, iż oddana do użytku sieć jest pod napięciem. Jednocześnie w aktach sprawy znalazło się zastrzeżenie Komitetu Elektryfikacji, że zgodnie z protokołem z dnia 10 maja 1957 roku bez jego zgody przez 5 lat Zakład Energetyczny nie podłączy do sieci tych, którzy nie wywiązali się ze swoich zobowiązań wobec Komitetu. Pod tym zastrzeżeniem widnieje 10 podpisów w tym Czesława Bednarczyka. 

Ostatnim akordem elektryfikacji Dłużyny było oddanie do użytku oświetlenia ulicznego. Nastąpiło to w połowie maja 1959 roku. Protokół odbioru oświetlenia za Komitet Elektryfikacyjny podpisał nie kto inny jak Czesław Bednarczyk. Dobiegał wtedy do 70tki, ale to wcale nie była ostatnia batalia w jego długim i bogatym życiu. 

I tak oto głos narratora Polskiej Kroniki Filmowej z 1946 roku ziścił się w Dłużynie, wiosce, w której za sprawą wielu wspaniałym ludzi i mojego pradziadka Czesława Bednarczyka światło elektryczne dotarło pod wiejską strzechę. Nic już nie będzie tak jak było.



........................................................................................

Źródła:
  1. Archiwum rodzinne Bednarczyków
  2. Konrad Bednarczyk "Nasz dziadek" 

wtorek, 19 maja 2026

Bartłomiej Jędrzychowski z Dłużyny i jego przywilej z 1789 r


5 maja 1790 roku mój pradziad Bartłomiej Jędrzychowski z Dłużyny przyjechał do Wschowy aby tu na zamku  pamiętającym czasy Kazimierza Wielkiego, przedłożyć urzędnikom dokument, który osobiście podpisał 26 lipca 1789 roku wielmożny Kazimierz, hrabia Sułkowski. Dokument ów to tzw. "przywilej" na podstawie którego, Bartłomiej stał się wolnym człowiekiem i nie musiał już odpracowywać pańszczyzny u dziedzica Dłużyny. Teraz trzymał zwój cennego dla siebie i rodziny pergaminu i czekał w skupieniu na urzędnika Sądu, który przepisze treść przywileju słowo w słowo do tamtejszych ksiąg grodzkich.  Mój pradziad jak widać był przezorny, bo w ten sposób chciał zabezpieczyć swój dom, budynki gospodarcze i ziemię od ewentualnych roszczeń innych ludzi w przyszłości. Było to też swoiste ubezpieczenie na wypadek zaginięcia oryginalnego przywileju. Dokument ten jest niezwykle cenny, ponieważ pokazuje jak 237 lat temu diametralnie zmienił się los mojego 5xpradziadka. Z pańszyźnianego chłopa nagle stał się wolnym człowiekiem. W dodatku był zamożnym chłopem - kmieciem jakich w tym czasie w Dłużynie było kilku, a wśród nich na pewno karczmarz Szymon Rygulski i Ignacy Michalski. Pisałem o tym w 2023 r. Oficjalne uwłaszczenie chłopów z Dłużyny miało miejsce w 1825 roku. Wówczas to Bartłomiej cieszył się statusem wolnego chłopa już od 36 lat! Jedenaście gospodarstw rolnych włościańskich, które podlegały wówczas uwłaszczeniu reprezentowali następujący chłopi: Mikołaj Kurp, Wawrzyn Frankowiak, Józef Bata, Dominik Waś, Stanisław Knop alias Stępka, Stanisław Wilczek, Filip Grochowy, Franciszek Szymyśl, Kacper Kurp alias Kokornak, Franciszek Rybak alias Bonawentura, Błażej Rybak alias Sterna. Pozostaje otwartą kwestia przyczyna dla których Bartłomiej Jędrzychowski mógł liczyć na taki gest ze strony hrabiego Sułkowskiego wiele lat wcześniej. Nie ulega wątpliwości, że był to chłop zasobny i stać go było na płacenie dziedzicowi Dłużyny czynszu za swoją niezależność. O zasobności jego portfela najlepiej niech świadczą zapisy z dokumentu jakim był tzw. reces wsi Dłużyna dotyczący uwłaszczenia chłopów.

Specjalny status we wsi miał brat Bartłomieja - Wojciech. Ten z kolei był młynarzem dłużyńskim a więc nie byle kim jak na ówczesne czasy. Przypomnijcie sobie postać Znachora granego przez Jerzego Binczyckiego w filmie o tym samym tytule w reż Jerzego Hoffmana. Antoni Kosiba trafił do pracy właśnie u bogatego młynarza wiejskiego. Na marginesie dodam, że obecnie jestem w kontakcie z przodkami Wojciecha, którzy mieszkają we Francji.

 Wróćmy jednak do Bartłomieja i jego "przywileju".

Podsumujmy: Treść przywileju mówi o tym, że Hrabia Sułkowski nadał Bartłomiejowi prawo własności do swoich pól ornych  i łąk. Ponadto uznał prawo Bartłomieja do sprzedaży swoich własności lub ich darowizny komuś innemu. W takim przypadku Bartłomiej musiał zapłacić hrabiemu podatek w wysokości 10% wartości transakcji.

 

Oto fragment dokumentu z 1789 r.:

 

"...potwierdzam, iż temuż Pomienionemu Bartłomiejowi będzie wolno te Role Swoie i Ląki komu innemu, a to iednak za Konsensem Pańskim, y oddaniem dziesiątego grosza, przedać, darować, y podług swoiey oyczyzny Porywów(?), nad co się dla tey pewney wiary i wagi własną Ręką podpisuię w Wijewie Dnia Dwudziestego Szóstego July, Tysiącznego Siedemsetnego Ośmdziesiątego Dziewiątego.

Xiąże Hrabia Sułkowski G. M."

 

W 1812 roku Bartłomiej Jędrzychowski z nieznanego mi powodu wykonał odpis swojego przywileju sprzed 22 lat. W jego życiu  lub całej rodziny musiało nastąpić coś ważnego, co wymagało poświadczenia, że oto ja Bartłomiej jestem prawowitym właścicielem moich wszystkich dóbr, za co sumiennie i regularnie opłacam czynsz dziedzicowi. Ten właśnie dokument trzymałem osobiście w rękach, będąc w Archiwum Państwowym w Lesznie. Sądzę, że o jego istnieniu wiedzieli wszyscy potomkowie Bartłomieja, którzy przez następne pokolenia dziedziczyli po nim dom mieszkalny w Dłużynie, budynki gospodarcze, sad i pola uprawne. Widział go również Czesław Bednarczyk, gdy gromadził dokumenty i starał się po ślubie z Marianną z Kędziorów o formalne przepisanie majątku teściowej na młode małżeństwo Bednarczyków, co jak pamiętamy stało się w październiku 1911 r.

Odpis przywileju z 1789 roku nadającego Bartłomiejowi Jędzrychowskiemu z Dłużyny ziemię oraz dom na własność, podpisany przez hrabiego Kazimierza Sułkowskiego. Pierwsza strona z trzech. Źródło: Archiwum Państwowe w Lesznie.







środa, 25 lutego 2026

Czesław Bednarczyk - mąż zaufania w środowisku "Chrześcijańskich Rolników" -1929

W okresie międzywojennym w Dłużynie obok Kółka Rolniczego prężnie działała inna organizacja tj. Stronnictwo Chrześcijańskich Rolników. Była to organizacja polityczna, z własnym programem, propagująca wartości chrześcijańskie i mocno konserwatywne. W klimacie tego stronnictwa dobrze czuł się mój pradziadek Czesław Bednarczyk (1889-1980). Nie ukrywam, że zawsze po cichu liczyłem na aktywność polityczną Bednarczyków i...  się nie zawiodłem. Przypomnę tylko, bo pisałem już o tym w 2019 roku, że w obwodowych komisjach wyborczych w wyborach do Sejmu i Senatu I kadencji II RP w listopadzie 1922 roku  zasiadali: 

1. Zastępcą przewodniczącego obwodu do głosowania nr 23 w Wydorowie był Franciszek BEDNARCZYK (1890-1970) s. Szczepana 
2. Członkiem komisji obwodowej nr 16 w Radomicku był Szczepan BEDNARCZYK (1857-1935) ojciec Franciszka i Czesława. 

W 1932 roku Czesław Bednarczyk startował w wyborach do Sejmiku Powiatowego w okręgu wyborczym nr II Śmigiel. Źródło: Polona 


Przed wyborami do Senatu w dniu 8 października 1922 roku zaraz po mszy 33 letni wówczas Czesław BEDNARCZYK, zwołał wiec przedwyborczy dla zwolenników listy wyborczej nr 8 tj. Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej (ChZJN potocznie zw. Chjena). Chętnych do wysłuchania przemówień było naprawdę wielu, zwłaszcza kobiet. Nie dość, że mieszkańcy wsi szczelnie wypełniali salkę parafialną to jeszcze okupowali sień oraz zaglądali przez otwarte okna. Obrady rozpoczął Czesław Bednarczyk intonując pieśń "Boże coś Polskę". Wiec miał burzliwy przebieg a jego uczestnicy nie szczędzili pochwał dla polityków listy nr 8. Prelegenci ostrzegali zgromadzonych aby nie obciążali swoich sumień głosowaniem na takie stronnictwa polityczne, które przeciwne są Kościołowi, szkołom wyznaniowym i wszelkim dążeniom prawicy do nadania Polsce charakteru państwa katolickiego. W trakcie spotkania dyskutowano żywo o ówczesnych stosunkach w Sejmie  oraz przypomniano techniki głosowania. Czesław Bednarczyk miał chyba "dobrego nosa" do polityki bo w wyborach w 1922 roku Chjena wygrała,  uzyskując 163 mandaty poselskie (na 444) i 48 senatorskich (na 111)

Ulotka. Źródło: https://pressmania.pl/

W poniedziałek 15 kwietnia 1929 roku o godz. 19 tej w lokalu pana Stawińskiego w Dłużynie odbyło się zebranie członków Stowarzyszenia Chrześcijańskich Rolników, na które przybyło 48 gospodarzy. Zebranie rozpoczął pan Lisiecki, który w wygłoszonym politycznym referacie nakreślił obecne położenie polskiego rolnika w rzeczywistości przełomu lat 20/30 XX w. Mówił o ciężarach i bolączkach trawiących rolników w Polsce. Nawoływał do jednoczenia się rolników w jeden zwarty obóz chrześcijańsko - rolniczy. Kolejni mówcy wtórowali p. Lisieckiemu, dając zgromadzonym szereg przykładów złych obyczajów sejmowych i zgubne skutki tych obyczajów  w szczególności dla stanu rolniczego. Na spotkaniu, które w krótkiej chwili zamieniło się w wiec polityczny okoliczni gospodarze wzywali wszystkich ospałych do łączenia się w szeregach Stronnictwa Chrześcijańskich Rolników. 

Ważną rolę odegrał na tym zebraniu Czesław  Bednarczyk. Został mianowicie wybrany mężem zaufania, którego zadaniem będzie dalsze działanie na rzecz organizacji struktur Stowarzyszenia Chrześcijańskich Rolników w Dłużynie i okolicznych wsiach. 

Trzy zasady tzw fundamentu politycznego Chrześcijańskich Rolników "Chrześcijańscy Rolnicy " Kim są! Do czego dążą! Wyd. Warszawa 1929 










Źródła: 
  1. Gazeta Powszechna wyd. 21.04.1929 (Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa)
  2. Orędownik Śmigielski nr 207 z dnia 12 września 1922 r. (Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa)
  3. "Chrześcijańscy Rolnicy " Kim są! Do czego dążą! Wyd. Warszawa 1929 (Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa)

sobota, 12 lipca 2025

Koła i organizacje społeczne w Dłużynie w okresie międzywojennym

 


Tekst ukazał się w "Nasze Jutro" nr 416 z maja 2025

W okresie międzywojennym niewielka Dłużyna tętniła życiem społecznym. Działały tu organizacje, których głównym zadaniem było patriotyczne, kulturalne oraz społeczne aktywizowanie mieszkańców. Do najprężniej działających należy zaliczyć reaktywowane 9 września 1908 roku kółko rolnicze /pierwsze kółko rolnicze w Dłużynie zwane Towarzystwem Rolniczym, zawiązało się w tej wsi 23 kwietnia 1867 roku a pierwszym jego przewodniczącym został ksiądz proboszcz Piotr Gałdyński/. Inicjatorem wznowienia działalności kółka rolniczego był ksiądz proboszcz Felicjan Rybicki a wspierali go w tym hr. Czarnecki z Siekowa i ksiądz Wiktor Mojzykiewicz  z Przemętu.  Kółko Rolnicze w Dłużynie organizowało spotkania w salce parafialnej, podczas których dyskutowano o nowych trendach w rolnictwie, o stosowaniu nawozów sztucznych o zasadach nowoczesnego sadownictwa i hodowli. Zapraszano prelegentów z Poznania a także organizowano wyjazdy do wzorowo prowadzonych gospodarstw.

Prezesem dłużyńskiego Kółka Rolniczego był również Czesław Bednarczyk, zasłużony dla Dłużyny obywatel, działacz społeczny i samorządowy, odznaczony w 1937 roku za swoją działalność brązowym Krzyżem Zasługi.

Kółko Rolnicze w Dłużynie ściśle współpracowało z Kołem Włościanek powstałym 8 listopada 1919 r. Członkinie koła spotykały się aby wysłuchać referatów na temat ogrodnictwa, hodowli, prowadzenia gospodarstwa domowego, higieny osobistej i spraw społecznych. Koło Włościanek organizowało kursy gotowania i pieczenia, żywienia i hodowli inwentarza, ogrodnictwa szycia itp. Organizowano również wieczornice z okazji rocznic państwowych. Pierwszą prezeską koła była Anna Bednarczyk z domu Szudra.

Fot. Koło włościanek w Dłużynie. Kurs szycia i haftowania. Źródło: Wielkopolanin nr 22 z 1935 r

Kolejną organizacją społeczną było Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej „Młode Polki”, powstałe 26 grudnia 1932 roku przy parafii Św. Jakuba Większego Apostoła. Patronował jej miejscowy proboszcz Julian Dębiński. Stowarzyszenie prowadziło działalność religijną, kulturalną i społeczną pod hasłem "Budujmy Polskę Chrystusową" Pierwszą jego prezeską została Marta Bednarczyk, córka Walentego i Anny z d. Szudra. Wspierały ją jej kuzynka Władysława Bednarczyk, córka Czesława i Marii z Kędziorów oraz Jadwiga Stępczak.


Fot. Marta Bednarczyk, pierwsza prezeska „Młodych Polek” w Dłużynie. Zdjęcie z rodzinnego albumu potomków Bednarczyków. 

„Młode Polki” spotykały się  w każdą trzecią niedzielę miesiąca, opłacały składki członkowskie w wysokości 10 gr. oraz nosiły kremowe bluzki i granatowe spódnice.  W marcu 1933 roku zorganizowały kurs gotowania w gospodarstwie Państwa Michałowskich, prowadzony przez instruktorkę z Kościana - p. Laskowsą.  Do kursu przystąpiły 23 dziewczęta a jego zakończenie uświetniła uroczysta wieczornica, połączona z konsumpcją samodzielnie upieczonych tortów i ciast. Wśród głośnych rozmów i dyskusji oraz ogólnej wesołości słychać było występy dziewcząt, które zaprezentowały sztukę pt" Bernadeta".

Fot. Pieczęć Stowarzyszenia „Młodych Polek” w Dłużynie.

Według zachowanych do dnia dzisiejszego sprawozdań z działalności Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej w Dłużynie w ciągu całego 1935 roku odbyło się 12 zebrań plenarnych, którym przewodniczyła prezeska Marta Bednarczyk. Ponadto zorganizowano 4 przedstawienia i wieczornice, odbyto 25 spotkań w ramach wychowania fizycznego, oraz 14 zebrań organizacyjnych. W okresie przedwojennym „Młode Polki” z Dłużyny posiadały własny sztandar, który został zniszczony przez hitlerowców podczas wojny.

Fot. Stowarzyszenie „Młodych Polek” Dłużyna 1933 r. Pierwsza z lewej strony siedzi Marta Bednarczyk. Zdjęcie z rodzinnego albumu potomków Bednarczyków.

 

 Źródła:

1.   Ksiądz Kanonik Leszek Grzelak: "Kronika parafii Św. Jakuba w Dłużynie do 1945 roku oraz dawnej parafii w Charbielinie"

2.     Zbiory i prywatne archiwa potomków rodziny Bednarczyków

3. Archiwum Państwowe w Lesznie: „Książka sprawozdań nr 1 Stowarzyszenia Młodych Polek wDłużynie”

4.     Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa: „Wielkopolanin” nr 22 z 1935 roku.

5.     https://polona.pl/ Czasopismo „Piast” wyd. z dnia 11 lipca 1867 r.

6.     https://hudzikowie.blogspot.com/ blog genealogiczny