sobota, 12 lipca 2025

Koła i organizacje społeczne w Dłużynie w okresie międzywojennym

 


Tekst ukazał się w "Nasze Jutro" nr 416 z maja 2025

W okresie międzywojennym niewielka Dłużyna tętniła życiem społecznym. Działały tu organizacje, których głównym zadaniem było patriotyczne, kulturalne oraz społeczne aktywizowanie mieszkańców. Do najprężniej działających należy zaliczyć reaktywowane 9 września 1908 roku kółko rolnicze /pierwsze kółko rolnicze w Dłużynie zwane Towarzystwem Rolniczym, zawiązało się w tej wsi 23 kwietnia 1867 roku a pierwszym jego przewodniczącym został ksiądz proboszcz Piotr Gałdyński/. Inicjatorem wznowienia działalności kółka rolniczego był ksiądz proboszcz Felicjan Rybicki a wspierali go w tym hr. Czarnecki z Siekowa i ksiądz Wiktor Mojzykiewicz  z Przemętu.  Kółko Rolnicze w Dłużynie organizowało spotkania w salce parafialnej, podczas których dyskutowano o nowych trendach w rolnictwie, o stosowaniu nawozów sztucznych o zasadach nowoczesnego sadownictwa i hodowli. Zapraszano prelegentów z Poznania a także organizowano wyjazdy do wzorowo prowadzonych gospodarstw.

Prezesem dłużyńskiego Kółka Rolniczego był również Czesław Bednarczyk, zasłużony dla Dłużyny obywatel, działacz społeczny i samorządowy, odznaczony w 1937 roku za swoją działalność brązowym Krzyżem Zasługi.

Kółko Rolnicze w Dłużynie ściśle współpracowało z Kołem Włościanek powstałym 8 listopada 1919 r. Członkinie koła spotykały się aby wysłuchać referatów na temat ogrodnictwa, hodowli, prowadzenia gospodarstwa domowego, higieny osobistej i spraw społecznych. Koło Włościanek organizowało kursy gotowania i pieczenia, żywienia i hodowli inwentarza, ogrodnictwa szycia itp. Organizowano również wieczornice z okazji rocznic państwowych. Pierwszą prezeską koła była Anna Bednarczyk z domu Szudra.

Fot. Koło włościanek w Dłużynie. Kurs szycia i haftowania. Źródło: Wielkopolanin nr 22 z 1935 r

Kolejną organizacją społeczną było Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej „Młode Polki”, powstałe 26 grudnia 1932 roku przy parafii Św. Jakuba Większego Apostoła. Patronował jej miejscowy proboszcz Julian Dębiński. Stowarzyszenie prowadziło działalność religijną, kulturalną i społeczną pod hasłem "Budujmy Polskę Chrystusową" Pierwszą jego prezeską została Marta Bednarczyk, córka Walentego i Anny z d. Szudra. Wspierały ją jej kuzynka Władysława Bednarczyk, córka Czesława i Marii z Kędziorów oraz Jadwiga Stępczak.


Fot. Marta Bednarczyk, pierwsza prezeska „Młodych Polek” w Dłużynie. Zdjęcie z rodzinnego albumu potomków Bednarczyków. 

„Młode Polki” spotykały się  w każdą trzecią niedzielę miesiąca, opłacały składki członkowskie w wysokości 10 gr. oraz nosiły kremowe bluzki i granatowe spódnice.  W marcu 1933 roku zorganizowały kurs gotowania w gospodarstwie Państwa Michałowskich, prowadzony przez instruktorkę z Kościana - p. Laskowsą.  Do kursu przystąpiły 23 dziewczęta a jego zakończenie uświetniła uroczysta wieczornica, połączona z konsumpcją samodzielnie upieczonych tortów i ciast. Wśród głośnych rozmów i dyskusji oraz ogólnej wesołości słychać było występy dziewcząt, które zaprezentowały sztukę pt" Bernadeta".

Fot. Pieczęć Stowarzyszenia „Młodych Polek” w Dłużynie.

Według zachowanych do dnia dzisiejszego sprawozdań z działalności Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej w Dłużynie w ciągu całego 1935 roku odbyło się 12 zebrań plenarnych, którym przewodniczyła prezeska Marta Bednarczyk. Ponadto zorganizowano 4 przedstawienia i wieczornice, odbyto 25 spotkań w ramach wychowania fizycznego, oraz 14 zebrań organizacyjnych. W okresie przedwojennym „Młode Polki” z Dłużyny posiadały własny sztandar, który został zniszczony przez hitlerowców podczas wojny.

Fot. Stowarzyszenie „Młodych Polek” Dłużyna 1933 r. Pierwsza z lewej strony siedzi Marta Bednarczyk. Zdjęcie z rodzinnego albumu potomków Bednarczyków.

 

 Źródła:

1.   Ksiądz Kanonik Leszek Grzelak: "Kronika parafii Św. Jakuba w Dłużynie do 1945 roku oraz dawnej parafii w Charbielinie"

2.     Zbiory i prywatne archiwa potomków rodziny Bednarczyków

3. Archiwum Państwowe w Lesznie: „Książka sprawozdań nr 1 Stowarzyszenia Młodych Polek wDłużynie”

4.     Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa: „Wielkopolanin” nr 22 z 1935 roku.

5.     https://polona.pl/ Czasopismo „Piast” wyd. z dnia 11 lipca 1867 r.

6.     https://hudzikowie.blogspot.com/ blog genealogiczny

czwartek, 12 czerwca 2025

Wiec wyborczy. Niechłód. Piotrowice. Zbarzewo 1958 r.

 

To był wyjątkowo zimny dzień. W to mroźne i śnieżne popołudnie 18 stycznia 1958 roku w Niechłodzie, słychać było głośne rozmowy dobiegające z wnętrza świetlicy wiejskiej. Co chwilę otwierały się skrzypiące drzwi, przez które do środka wchodzili miejscowi gospodarze. Zaraz po przekroczeniu progu tupali głośno nogami zrzucając z butów śnieg. Na podłodze zalegało błoto pośniegowe, tworzyły się kałuże. W kącie niezbyt wielkiego pomieszczenia stał sfatygowany drewniany wieszak, przykryty niedbale stertą kożuchów i  płaszczy. Pod sufitem z każdym kolejnym papierosem gęstniała śmierdząca chmura dymu. Ktoś krzyknął:

- Otwórzcie okno bo się tu podusimy!

Za stałem prezydialnym powoli zajmowali miejsca:

Franciszek Jagodziński – przewodniczący Gromadzkiego Komitetu Frontu Jedności Narodu

Stefan Jęciak-  kandydat na radnego Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lesznie

Władysław Krzysztof, Teodor Sroka, Stefan Otulakowski - wszyscy kandydaci na radnych powiatowej rady narodowej

Dudziński - drugi sekretarz komitetu powiatowego PZPR

Skórzewski – członek prezydium Powiatowej Rady Narodowej

Na środku świetlicy stały w rzędach drewniane krzesła. Obecni na spotkaniu ludzie powoli zajmowali miejsca. Przykry dla uszu odgłos szurania krzeseł o podłogę krzyżował się z głośnymi rozmowami zebranych w sali  ludzi. Wśród nich było 12 kandydatów do Gromadzkiej Rady Narodowej i drugie tyle mieszkańców wsi należących do gromady Niechłód.

Franciszek Jagodziński zmierzył zebranych groźnym spojrzeniem i wstał z krzesła. Zapanowała cisza, zwiastująca początek zebrania.

- Witam mieszkańców naszych wsi  na spotkaniu z  kandydatami na radnych do gromady i powiatu. Proszę obywatela Krzysztofa o odczytanie sprawozdania z I kadencji Prezydium Powiatowej Rady Narodowej.

Władysław Krzysztof wstał z miejsca i sprawnie odczytał leżący przed nim maszynopis. Gdy skończył kiwnął głową w stronę Jagodzińskiego.

- Dobra – skwitował Jagodziński – Teraz rozpoczynamy dyskusje. Kto pierwszy chce zabrać głos?

- Grzegorek podnosi rękę! – zawołał ktoś z sali.

- Mówcie Grzegorek! Słuchamy – zachęcał Jagodziński

Andrzej Grzegorek, gospodarz z Piotrowic wstał z miejsca i zrobił krok do przodu.

- Ja względem tego sprawozdania, co to przed chwilą czytał je Władek Krzysztof. Mówicie, że nowa Rada planuje podnieść wydajność z hektara. Po mojemu to się tego nie da zrobić bez nowej klasyfikacji gruntów. Już o tym kiedyś mówiłem ale nikt nie słucha. To raz, a druga sprawa dotyczy mostku w lesie na drodze z Gołanic do Piotrowic. Przecież tam w ogóle nie idzie przejechać końmi. Zróbcie coś z tym!

Po tych słowach Andrzej Grzegorek wrócił na swoje miejsce. Kilku gospodarzy z Piotrowic twierdząco kiwało głowami. Z drugiego rzędu krzeseł wstał jeden z nich – Ludwik Hudzik.

- Ja też zacznę od tego sprawozdania coście je czytali. Kolega Krzysztof ładnie tu wszystko nam odczytał ale ja się pytam co żeście zrobili jako Rada przez ostatnie 3 lata? Ja myślę, że nic! Po pierwsze to szkoła w Piotrowicach. Miała być rozbudowana i co? W planach nowej kadencji nie ma słowa o tym. I dalej dzieciaki będą chodziły 4 km do szkoły w Święciechowie. Jędrek Grzegorek prawdę mówił o potrzebie przeprowadzenia nowej klasyfikacji gruntów. Przecież ta co jest teraz pochodzi jeszcze z 1938 roku i w dodatku była fałszowana!

Ludwik Hudzik nabrał powietrza aby wymówić kolejne słowa ale przerwały mu dobiegające spod ściany oklaski sąsiadów.

- Spokój, spokój obywatele! – upomniał zebranych Jagodziński. Ludwik skończyłeś?

- Nie – ciągnął dalej Ludwik Hudzik – Nie skończyłem. Byłem na ostatnim zebraniu, pamiętacie, tym co był obecny sekretarz partii i wybieraliśmy kandydatów do Gromadzkiej Rady Narodowej. Pamiętacie? No! Niby wszystko zostało ustalone podczas tego zebrania to znaczy wybraliśmy swoich kandydatów a na końcu okazało się, że po zebraniu gdy wszyscy rozeszli się do domów ci z Komitetu Powiatowego PZPR potajemnie pojechali do Poślednika namawiać go aby nie rezygnował z kandydowania i aby nadal był radnym. Ponieważ nie przekonali Poślednika to pojechali do Piotrowic do Józefa Nowaka, swojego człowieka z partii. Ludzie, to  przecież wygląda tak jakby go w teczce przywieziono! Tylu ludzi jest w naszej gminie bezpartyjnych a tylko dwóch z nich kandyduje do Gromadzkiej Rady Narodowej! Podoba wam się to?

Tu Ludwik Hudzik skończył swój wywód. Przejechał po twarzy otwartą dłonią, pokręcił zrezygnowany głową i usiadł. Ktoś z kolejnego rzędu klepnął go w ramię. Na sali wzmógł się hałas. Ludzie głośno komentowali to co przed chwilą usłyszeli. Machali rękami w stronę stołu prezydialnego, tupali nogami o podłogę.

- Obywatele, opanujcie się! – Jagodziński tracił cierpliwość. Kątem oka spojrzał na Hudzika, tak jakby chciał mu „podziękować” za to zamieszanie.

- Teraz ja, teraz ja! – wysoko w górę podniósł rękę Franciszek Kuśnierek gospodarz ze Zbarzewa.

- To gadaj! Co tak stoisz! – przedrzeźniali go obywatele z ostatniego rzędu.

- Chodzi mi o „Polski Rów”. Wiecie, tą rzeczkę co płynie przez nasze pola. Niby mała a co wiosna to zalewa nam siano. Może Obywatele kandydaci do Powiatowej Rady  coś by zaradzili na to? Może by tak zamknąć śluzy w Rydzynie?

Do odpowiedzi na tak postawione pytanie poczuł się wywołany kandydat na radnego Władysław Krzysztof. Wstał i zwrócił się bezpośrednio do pytającego:

- Ta sprawa jest bardzo ważna ale człowieku, cóż ja mogę? Jestem tylko kandydatem do Powiatowej Rady Narodowej. A jak mnie nie wybiorą? Ale popieram, popieram…Co do szkoły w Piotrowicach to odpowiem obywatelowi Hudzikowi tak: nie wszystko da się zrobić przez 3 lata, ot co.

Sprowokowany taką odpowiedzią Ludwik Hudzik ponownie podniósł rękę na znak, że chce zabrać głos. Znudzony już trochę Jagodziński skinął głową w jego stronę, dając na to przyzwolenie.

-   Ja tak się zastanawiam: co tu robią ci wszyscy kandydaci do wojewódzkiej i powiatowej rady? Przecież wy w ogóle głosu nie zabieracie w tej dyskusji. I druga rzecz: niech może ktoś wytłumaczy jak krowie na rowie w jaki sposób mamy głosować? Ludzie nie wiedzą jak dokonywać skreśleń ale żądają wyborów sprawiedliwych i słusznych.

- Tak jest, dobrze Ludwik mówi! - zawołał  ktoś z głębi sali. 

- Czy ktoś ma coś jeszcze do powiedzenia? – Jagodziński wstał na chwilę i zwrócił się do siedzących na sali obywateli.

- To może ja – powiedział głośno niewysoki mężczyzna siedzący w pierwszym rzędzie. To Jan Rybarczyk ze Zbarzewa  - Znacie mnie wszyscy i wiecie, że nie rzucam słów na wiatr. Jak mnie wybierzecie to będę radnym do Wojewódzkiej Rady Narodowej. Według mnie sama wojewódzka nic nie zrobi. Musi mieć oparcie w gromadzkich radach, w Was. Tymczasem widzę to samo co Obywatel Ludwik Hudzik, że nikt z tutejszych radnych głosu nie zabiera. Obiecuję Wam obywatele, że jak tylko zostanę wybrany, to zaraz zajmę się problemem „Rowu Polskiego” Będę starał się bywać na posiedzeniach powiatowych rad a jak czasu starczy to i gminnych.

Na sali ponownie rozległy się brawa. Pomimo panującego na zewnątrz mrozu, ktoś odważył się otworzyć jedno okno. W pomieszczeniu panował nieprzyjemny zaduch a na koniec zebrania się nie zanosiło.

Teraz rękę podniósł obywatel Bolesław Cypel ze Zbarzewa.

- Ja tak sobie myślę sąsiady, że nie ważne czy ktoś jest partyjny czy bezpartyjny. Ważne aby był uczciwy! Takich właśnie radnych potrzebujemy. To filozoficzne stwierdzenie spotkało się z wielkim zadowoleniem zebranych. Wtórował mu obywatel Edmund Stachowiak z Niechłodu:

- Dobrze Bolek gadasz. A powiem Ci jeszcze, że w naszym okręgu kandydatami do rad narodowych są ludziska których w ogóle nie znamy! Tak nie powinno być! A i jeszcze powiem co mi na wątrobie leży: to nasze pałace. A tak! Bo nie mogę już patrzeć jak niszczeją. Władza pieniędzmi szasta tu i tam, budynki jakieś stawia w miastach a nasze pałace w ruinę popadają całkowicie! Popatrzcie tylko co się dzieje z naszym pałacem w Trzebinach.

Temat zabytków na terenie gminy rozpalił towarzystwo do czerwoności. W jednej chwili wszyscy zgromadzeni rozprawiali na temat pałaców w Zbarzewie Niechłodzie i Trzebinach. Właściwie to dlaczego jeszcze ten problem nie został rozwiązany, pytali sami siebie. Ktoś zasugerował, że po remoncie takich zabytków można by w nich organizować kolonie letnie dla dzieci. Obecny na miejscu Teodor Sroka – kandydat do powiatowej rady narodowej miał jednak inne zdanie na ten temat:

- Dajcie spokój z tymi pałacami! A co to: nie ma ważniejszych spraw do załatwienia? Sanacja Wam się zamarzyła? Nie lepiej postawić 15 nowych budynków niż remontować te starocie?

Po krótkiej przerwie w dyskusji o głos poprosił Przewodniczący Gminnej Rady Narodowej Tadeusz Szymański, zwracając się tymi słowy do przedstawiciela powiatu:

- Miesiąc temu wystąpiliśmy z petycją do Powiatowej Rady Narodowej o uruchomienie piekarni w Niechłodzie. Do dnia dzisiejszego nie mamy odpowiedzi czy wreszcie piekarnia powstanie. A mieszkańcy nasi ciągle bez chleba. 

Z odpowiedzią pośpieszył członek Powiatowej Rady Narodowej obywatel Skórzewski:

- Wiecie przecież, że sprawa ta na razie nie może zostać załatwiona ponieważ właściciel piekarni Jan Bortel wniósł skargę do sądu w Poznaniu o rewizję naszego postanowienia o uruchomieniu wypieków w jego piekarni.

Ludwik Hudzik pomyślał że to dobry moment na podsumowanie zebrania. W tym celu podniósł się z krzesła i powiedział:

- Wiecie co obywatele? Znacie wszyscy Stefana Walczaka. Ja wam powiem tak: Gdyby Walczak był przewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej to nie byłoby rzeczy niemożliwych do załatwienia. A tak, nie ma Walczaka to sprawy ślimaczą się niemiłosiernie….

 Za oknem zrobiło się ciemno. Śnieg nie przestawał padać. Powoli, jeden za drugim opuszczali uczestnicy spotkania świetlicę wiejską w Niechłodzie.

 ..................................................................................................................................................

Opracowałem na podstawie protokołu ze spotkania z kandydatami na radnych Gromadzkich i Powiatowych Rad Narodowych, odbytego w Niechłodzie 18 stycznia 1958 r. Źródło: Archiwum Państwowe w Lesznie.

Protokół  ze spotkania z kandydatami na radnych Gromadzkich i Powiatowych Rad Narodowych, odbytego w Niechłodzie 18 stycznia 1958 r. Źródło: Archiwum Państwowe w Lesznie.