poniedziałek, 16 lutego 2026

Postępowanie spadkowe Bednarczyków z Radomicka

W 1873 roku w Radomicku zmarł mój praprapradziadek Antoni Bednarczyk (ur. ok 1780 r). Naturalnym spadkobiercą po nim został najstarszy z synów Antoniego - mój prapradziadek Walenty Bednarczyk (1812-1900). 13 maja 1873 roku Walenty zawarł ugodę przed sądem zapewne z pozostałymi spadkobiercami po Antonim (zmarły miał 6 żyjących dzieci), w której zobowiązał się do zapewnienia swojej matce Reginie Bednarczyk, z domu Kasperskiej, dożywotniej opieki tj. dachu nad głową, wyżywienia oraz opieki, aż do jej śmierci. Ponadto w księdze wieczystej zapisano, że przejętej po zmarłym ojcu nieruchomości nie można było sprzedać bez zgody dożywotniczki (Reginy) lub bez przejęcia obowiązku opieki przez innego nowego nabywcę. 

Minęło 10 lat...

7 listopada 1883 roku ten sam Walenty Bednarczyk stawił się  u notariusza Teodora Geisslera w Śmiglu w towarzystwie swoich dwóch synów: starszego Andrzeja (1845-1894) i młodszego Michała (1851-1901). Podczas tej urzędowej wizyty bracia zawarli kontrakt kupna, którego przedmiotem była parcela o powierzchni 0,32 ha. Kupującym był starszy z nich Andrzej Bednarczyk, sprzedającym - Michał Bednarczyk. Ich ojciec występował tu jako dożywotnik tj. w dokładnie takiej samej roli jak przed laty jego matka Regina z Kasperskich. Andrzej Bednarczyk nabył majątek od brata za kwotę 270 marek i zobowiązał się do dożywotniego utrzymywania swojego ojca Walentego.  Co ważne nieruchomość była obciążona rentą, którą płacił jeszcze Antoni Bednarczyk po tym jak w wyniku uwłaszczenia stał się prawnym właścicielem swojej ziemi i domu. Co prawda przestał być chłopem pańszczyźnianym, ale nie ma nic za darmo. Musiał płacić specjalną rentę do tzw banku rentowego, która przechodziła z pokolenia na pokolenie i została spłacona ostatecznie dopiero na początku XX w. Ale o tym później.  

Fragment umowy kupna działki o pow 0,32ha spisany między braćmi Michałem a Andrzejem Bednarczykami. Śmigiel 1883. Źródło: Archiwum Państwowe w Lesznie.


Andrzej Bednarczyk nabywając majątek od młodszego brata Michała wraz z obowiązkiem dożywotniego utrzymywania swojego ojca Walentego, musiał spłacić pozostałe swoje rodzeństwo. I tak zobowiązał się do:

  • zapłacenia 900 marek mojemu pradziadkowi Szczepanowi Bednarczykowi (ojcu Czesława Bednarczyka) 
  • zapłacenia siostrze Michalinie - 900 marek. 
  • zapłacenia 15 marek na zakup świni swojej siostrze Mariannie (po mężu Zugehoer)                                                                                                   
Mówiąc prościej: Andrzej Bednarczyk, przejmując ziemię, stawał się dłużnikiem swojego rodzeństwa. Musiał im wypłacić należną część spadku po dziadku Antonim. 

Andrzej Bednarczyk stał się pełnoprawnym gospodarzem, ale z ogromnym "plecakiem" finansowym. Musiał nie tylko utrzymać siebie i żonę Mariannę z domu Zugehoer (z niewielkiego areału, bo te 0,32 ha to było raczej niewielkie gospodarstwo może z przyległym ogrodem), ale także systematycznie spłacać liczne rodzeństwo. To wyjaśnia, dlaczego w dokumentach figuruje jako "robotnik" – prawdopodobnie dorabiał poza własnym gruntem, by sprostać tym zobowiązaniom. 

Minęło kolejnych 11 lat...

Andrzej Bednarczyk zmarł przedwcześnie w styczniu 1894 w wieku 49 lat. 26 lutego 1894 roku w Królewskim Sądzie Rejonowym w Śmiglu stawiła się owdowiała żona Andrzeja Marianna z d. Zugehoer aby dopełnić spraw spadkowych. 

Protokół z rozprawy w sprawie opiekuńczej (spadkowej) po zmarłym mężu Marianny Bednarczyk. Śmigiel 1894 r Źródło: Archiwum Państwowe w Lesznie.


Śmigiel, dnia 21 lutego 1894 r

W sprawie opiekuńczej po śmierci Andrzeja Bednarczyka stawiła się wdowa Marianna Bednarczyk z domu Zugehoer  z Radomicka, wyznania katolickiego, władająca jedynie językiem polskim, w związku z czym rozprawiano z nią jedynie w tym języku. Osoba ta posiada zdolność do czynności prawnych a jej tożsamość została prawidłowo zweryfikowana. Osoba zobowiązuje się do rzetelnego i sumiennego sprawowania opieki w miejsce dotychczasowego opiekuna (w domyśle Andrzeja Bednarczyka) nad niżej wymienionymi dziećmi: Franciszkiem, Michaliną, Józefem, Katarzyną i Janem. Wyżej wymieniony jej mąż zmarł w dniu 2 lutego 1894 roku w Radomicku i żył z nią we wspólnocie majątkowej. Nie sporządził testamentu. Marianna Bednarczyk zapewnia pod przysięgą, że poza wymienionymi pięciorgiem dzieci nie są jej znani żadni inni spadkobiercy jej zmarłego męża, Andrzeja Bednarczyka, ani nie wie o żadnym rozporządzeniu na wypadek śmierci, które by po sobie pozostawił. Wnosi o: wydanie zaświadczenia o dziedziczeniu z wpisaniem do ksiąg wieczystych wsi Radomicko (nr 66 i 68) oraz o wpisanie jej i jej dzieci jako jedynych właścicieli. Przeczytano i podpisano. 


Dokument jaki otrzymała Marianna Bednarczyk (dla celów spadkowych) potwierdzający jedyną prawną opiekę nad dziećmi. Śmigiel 1894. Źródło: Archiwum Państwowe w Lesznie

Wdowa Marianna Bednarczyk  z domu Zugehoer, katoliczka, zostaje niniejszym ustanowiona opiekunem dla swoich dzieci z małżeństwa ze zmarłym w dniu 2 lutego 1894 roku chałupnikiem Andrzejem Bednarczykiem o imionach:

Franciszek  urodzony 24 marca 1877 r.

Michał urodzony 12 września 1879 r.

Józefa urodzona 14 marca 1882 r.

Katarzyna urodzona 24 października 1884 r.

Jan urodzony 7 lipca 1887 r.

Marianna Bednarczyk został pouczona przez urzędnika, że od teraz spoczywa na niej obowiązek troski o swoje dzieci oraz ich sprawy majątkowe, a także o niezbędne reprezentowanie ich interesów. Została zobowiązana o informowaniu o każdej zmianie miejsca zamieszkania podopiecznych (dzieci). Kobieta dowiedziała się, ze na wypadek ponownego zamążpójścia powinna zgłosić ten fakt Królewskiemu Sądowi Rejonowemu w Śmiglu. 

Pisałem na początku, że posiadłość Antoniego Bednarczyka a następnie jego spadkobierców tj. Walentego, Michała, Andrzeja i na końcu Marianny Bednarczyk była obciążona rentą, która stanowiła swoistą formę zadośćuczynienia dla dworu za to, że chłopi mogli wykupić się z pańszczyzny, często za pośrednictwem państwowych instytucji finansowych, takich jak banki rentowe. Wpłaty miały formę renty pieniężnej, która mogła być rozłożona na długie lata (np. 20 lat lub dłużej), a spłacenie jej w całości dawało pełne prawo własności. 

Marianna Bednarczyk ostatnią ratę renty wpłaciła do Banku Rentowego z siedzibą we Wrocławiu wpłaciła dopiero w 1 lipca 1915 roku. Było to 7 marek i 47 fenigów. (Całość renty wynosiła 34 marki i 30 fenigów). Kwota ta została zaksięgowana w Królewskiej Kasie Banku Rentowego pod numerem dziennika 761 i na stronie 44. 


Potwierdzenie spłaty ostatniej raty renty (wykupu) do kasy banku rentowego we Wrocławiu. 1 lipca 1915 r. Źródło: Archiwum Państwowe w Lesznie.  







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz