Historia, którą dzisiaj opowiem, wydarzyła się w Wąbrzeźnie w październiku 1889 roku. Główny jej bohater to Jan Lemanowicz z Wąbrzeźna, parobek w gospodarstwie niejakiego Jana Lesieńskiego. Jest to historia o honorze i nieustępliwości w obliczu krzywoprzysięstwa i przemocy. Przenieśmy się wiec do sali rozpraw Sądu Obwodowego Cesarstwa Niemieckiego w Wąbrzeźnie. Trwa rozprawa przeciwko Tomaszowi Szczepańskiemu, mieszkańcowi Wąbrzeźna. Broni go adwokat Aronsohn. Szczepański został oskarżony o złożenie fałszywego zeznania pod przysięgą, w sprawie karnej przeciwko parobkowi Janowi Lemanowiczowi przed Sądem Obwodowym w Wąbrzeźnie. Jan Lemanowicz pracował jako parobek u gospodarza Jana Lesieńskiego w gospodarstwie rolnym pod Wąbrzeźnem. Jego kontrakt rozpoczął się w listopadzie 1888 roku i miał trwać do listopada 1889 roku. Z jakiegoś powodu na miesiąc przed wypełnieniem kontraktu Jan odszedł z tej służby. Kilka dni później wrócił do gospodarstwa Lesieńskiego. Najpierw rozmawiał z żoną gospodarza Katarzyną, którą spotkał na podwórzu. Poprosił o wydanie swoich rzeczy oraz reszty zaległego zarobku. Gospodyni wydała mu należące do niego przedmioty, jednak w sprawie roszczeń o zaległe pobory kazała zwrócić się do swojego męża. Wkrótce na podwórzu pojawił się Lesieński. Towarzyszył mu jego pracownik Tomasz Szczepański. Lemanowicz ponownie poprosił o swoje pieniądze. W tym momencie stała się rzecz, której Lemanowicz nie mógł się spodziewać. Gospodarz błyskawicznie chwycił za łańcuszek od zegarka kieszonkowego, który wystawał z kieszeni Jana Lemanowicza i wyrwał go. Wywiązała się sprzeczka, podczas której Lemanowicz zażądał zwrotu zegarka. Lesieński oznajmił byłemu pracownikowi, żeby ten najpierw znalazł następcę na swoje miejsce. Lemanowicz nawet nie zdążył zareagować, kiedy został powalony przez Lesieńskiego i Szczepańskiego na ziemie i dotkliwie pobity.
![]() |
| Nagłówek gazety w której opisano perypetie młodego artylerzysty Jana Lemanowicza. Thorner Presse 1891, Jg. IX, Nro. 87 |
Janowi Lemanowiczowi jakimś cudem udało się uwolnić i ruszył na przełaj przez pole w stronę Wąbrzeźna. Szczepański rzucił się za nim w pogoń i ponownie bił go po twarzy i wymierzał razy trzcinową laską. Jan Lemanowicz nie zamierzał zostawić tak tej sprawy. Złożył doniesienie na obu oprawców o pobicie. Szczepański jednak był na tyle bezczelny, że pod przysięgą oskarżył niewinnego Jana o kradzież. Twierdził mianowicie, że powiesił na płocie swoją marynarkę, w której znajdował się portfel z 3 markami. Rzekomo widział jak Lemanowicz się przy niej kręcił. Wkrótce potem zauważył brak portfela. Zeznał kłamliwie przed sądem, że od razu podejrzewał o kradzież Lemanowicza i dlatego go pobił. Następnie miał pobiec za nim przez pole i widzieć, jak tamten wyrzucił portfel. Kiedy Szczepański go podniósł, to okazał się że portfel był pusty. W wyniku kłamliwych zeznań Szczepańskiego przeciwko Janowi Lemanowiczowi wniesiono oskarżenie o kradzież. Jan został skazany na 14 dni więzienia. Karę odbył w więzieniu w Wąbrzeźnie, jednak nie odpuścił: po opuszczeniu więzienia złożył apelacje. Sprawa została wznowiona. W jej rozwiązaniu pomógł długi język Szczepańskiego, który wygadał się kilku znajomkom, że przysięga, którą złożył przed sądem była fałszywa. Przysięgał fałszywie bo bał się, że za pobicie Lemanowicza trafi za kratki. Sąd uznał winę Szczepańskiego, który został skazany na 2 lata ciężkiego więzienia w Grudziądzu oraz 2 lata utraty praw obywatelskich.
Do aresztu trafił również Jan Lesieński. Został oskarżony o świadome krzywoprzysięstwo w dwóch przypadkach i podżeganie do niego w jednym przypadku, a także przeciwko jego żonie Katarzynie z domu Potarskiej oraz żonie oberżysty Helenie Straszkiewicz z domu Lesinskiej z Radzynia Chełmińskiego o świadome krzywoprzysięstwo w jednym przypadku każda. Jak widać sprawa stała się "rozwojowa" i objęła nawet rodzinę z Lesieńskiego z Radzynia Chełmińskiego, może co sugerować, że Lesinscy próbowali ratować się przed sądem, angażując w kłamstwa krewnych.
Ostatecznie Jan Lemanowicz został oczyszczony przez sąd z zarzutów. Ciekawe czy otrzymał jakieś zadośćuczynienie za niesłusznie zasadzony wyrak 14 dni więzienia?
Wkrótce rozpoczął służbę w pułku artylerii w Grudziądzu.
Nasuwa się pytanie: jakie koligacje mogą łączyć mnie z Janem Lemanowiczem, młodym artylerzystą, niesłusznie skazanym w procesie o pobicie i kradzież? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nie dysponuję innymi danymi na jego temat a jedynie jego niewątpliwie prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Poszukajmy więc Janów Lemanowiczów, których mam w Drzewie Genealogicznym.
Jednym z nich jest Jan Lemanowicz (1839-1895) syn Franciszka, urodzony w Mgowie. To mój prapradziadek. To raczej nie on był parobkiem u Lesieńskiego, bowiem miał w tym czasie 50 lat. Możliwe jednak, że naszym bohaterem był jego syn urodzony w 1871 roku. W czasie opisywanych wydarzeń miał 18 lat.
![]() |
| Fragment drzewa genealogicznego rodziny Jana Lemanowicza i Katarzyny z Witkowskich. |
Źródła:
- Thorn Presse nr 87 z 1891 r.
- Thorn Presse nr 288 z 1892 r.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz