piątek, 3 kwietnia 2026

Wrzawa o gościniec w Radomicku cz. II

W tej opowieści pierwsze skrzypce grają emocje, ludzka pokręcona natura, zawiść, zazdrość i chęć dominacji. Znamy to dobrze z naszych polskich podwórek. Pomimo tego, że od wydarzeń które miały miejsce w Radomicku minął już cały wiek, nie będę recenzentem zachowań ich uczestników. Zrobię to co należy do genealoga: przedstawię fakty, dokładnie to co znalazłem w dokumentach archiwalnych, dotyczących sprawy gościńca  i wzajemnej niechęci  tutejszego sołtysa (Szczepan Bednarczyk) i proboszcza (ks. Franciszek Roepke)

Wrzawa, o której mowa w tytule, szybko wymknęła się spod kontroli. Nie mogli jej lekceważyć ani starosta śmigielski Józef Kopczyński ani wojewoda wielkopolski Witold Celichowski. Panowie zaczęli przerzucać się pismami, w których wojewoda żądał wyjaśnień. Niepokoił się konfliktem, w którego centrum byli powszechnie znany i przez wielu szanowany proboszcz radomickiej Parafii i wieloletni sołtys tej wsi. W tym celu wojewoda Celichowski wydał polecenie gruntownego zbadania sprawy i przesłania mu pisemnych wyjaśnień każdej ze stron konfliktu. Jest niemal pewne, że wzajemna niechęć Bednarczyka i proboszcza rozpoczęła się kilka lat wcześniej a obecna sprawa jest tylko kolejnym jej przejawem.  

AKT I. Wersja Szczepana Bednarczyka

Sołtys Radomicka stawił się u starosty powiatu śmigielskiego Józefa Kopczyńskiego  w Sylwestra 31 grudnia 1921 roku. Na wstępie podał do protokołu swoje dane personalne dotyczące: sprawowanej funkcji (sołtys), wieku (63 lata), stanu cywilnego (żonaty z Anastazją z d. Skorupińską) posiadanej liczby dzieci na utrzymaniu (10), wyznaniu (katolik) oraz o karalności (nie był karany). Szczepan Bednarczyk oświadczył, że nieprawdą jest jakoby od samego początku znajomości z księdzem Franciszkiem Roepke (ten przybył do parafii Radomicko w 1901 r jako administrator a proboszczem został w 1904 r) miał jakieś zatargi. Przeciwnie, w pierwszych latach działalności księdza pomagał mu na probostwie, w pracach gospodarskich oraz naprawiał księdzu różne narzędzia i przedmioty. Z sąsiadem Hoffmannem mieli postawić bezpłatnie krzyż na tutejszym cmentarzu. Przez pierwsze lata znajomości sołtys Bednarczyk chodził regularnie spowiadać się do księdza Roepke. Bednarczyk oznajmił, że nieporozumienia między nim a proboszczem rozpoczęły się po tym, jak ten drugi (rzekomo) ograniczył ilość mszy z kazaniem w języku polskim. Miały też być dużo krótsze niż te głoszone w języku niemieckim. Bednarczyk przyznał, że we wsi obawiano się takich działań ze strony nowego księdza noszącym niemieckie nazwisko i z obawą tą podzielono się z proboszczem sąsiedniej parafii w Górce Duchownej, tj z księdzem Józefem Krótkim (1847-1920). Ks. Krótki nie podzielał tej obawy. Sołtys Bednarczyk stwierdził, że jednak stało się inaczej. Tak właśnie miał rozpocząć się ten konflikt. A później było już "z górki" 

Najpierw powstały zatargi przy wyborach nowego Dozoru Kościelnego przy parafii radomickiej (dozory kościelne przed wojną zrzeszały mieszkańców danej parafii, którzy zarządzali majątkiem ich kościoła). Wybory, których inicjatorem miał być Szczepan Bednarczyk miały symbolizować niezadowolenie i sprzeciw wobec działań nowego proboszcza. Sołtys przyznał bez ogródek, że to był kolejny powód do sporu pomiędzy nim a księdzem Roepke. 

Bednarczyk wspomniał, że jego rodzinę nie ominęły zatargi typowo sąsiedzkie. Gospodarstwo Bednarczyków graniczyło bowiem z plebanią i  to już było dostatecznym powodem do ciągłych sprzeczek między sąsiadami. 

Sołtys Radomicka zwierzył się staroście śmigielskiemu o pewnym wydarzeniu z czasów I wojny światowej, kiedy to razu pewnego miał przybyć do Radomicka oddział żołnierzy niemieckich na koniach. On jako sołtys musiał ich rozmieścić na kwaterach. Mieszkańcy niechętnie przyjmowali pod swój dach takich gości. Jednak do domu sołtysa zapukała siostra księdza proboszcza, która oznajmiła, że ksiądz chętnie przyjmie niemieckich żołnierzy pod swój dach. I tak też się miało stać. Lecz kiedy wybuchło Powstanie Wielkopolskie to według Szczepana Bednarczyka ks. Roepke cyt:"...nie tylko żadnej zachęty dla sprawy Polski lecz przeciwnie, na każdym kroku przeszkody..." Np. miał odwodzić mieszkańców wsi od udziału w Powstaniu i zarzucał im, że aktywnie wspomagają Powstańców. Bednarczyk na koniec swojego zeznania, stwierdził że w dniu 3 maja 1919 roku, kiedy cały naród świętował rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja to ksiądz Roepke odprawić miał tylko cichą mszę św. ponieważ nie miał nakazu od władz duchownych na jej uroczyste celebrowanie. 

KURTYNA

Jest w tej sprawie jeszcze jeden ciekawy wątek. Szczepan Bednarczyk w kontekście sporu o gościniec wspomina o liście do Franciszka Sobolewskiego z Poznania. Człowiek ten był szwagrem brata sołtysa - Michała. Mężczyźni spotkali się w karczmie Stępczaka w dniu pogrzebu Michaliny Sobolewskiej - bratowej Szczepana Bednarczyka....Ale o tym później. 

CDN

Podpis Bednarczyka pod zeznaniem 


Źródła z których korzystałem: 

Akta Starostwa Powiatowego w Śmiglu 1919-1932. Archiwum Państwowe w Lesznie. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz