Motto:

"Przeszłość jest sentymentalną podróżą, która w cudowny sposób może towarzyszyć teraźniejszości"
- Beata-

niedziela, 18 października 2015

O tym, który wkręcił pierwszą żarówkę.

Wiem, dawno niczego nie napisałem. Choć pora jak na niedzielę jeszcze wczesna, to spróbuję odwrócić ten niekorzystny trend. Dokładnie dwa lata temu w październiku 2013 roku pisałem tutaj o wysiłkach mieszkańców wsi Piotrowice w dążeniu do posiadania własnego gniazdka z prądem. Po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że nie popisałem się wyczuciem chronologii. Najpierw powinienem napisać coś o elektryfikacji wsi Dłużyna, która zakończyła się kilka lat wcześniej niż w Piotrowicach. Dzisiaj podświetlając sobie rozrzutnie klawiaturę, postaram się naprawić ten błąd. No tak, wszystko pięknie, tylko skąd zaczerpnąć wiedzę na ten temat? Z pomocą, już nie pierwszy raz przychodzi mi mój starszy kuzyn śp. Konrad Bednarczyk. To on w latach 90tych XX w. w swoim rodzinnym opracowaniu pt. "Nasz Dziadek" bardzo szczegółowo opisał starania mieszkańców Dłużyny do posiadania własnego prądu. Pierwszoplanową rolę w tym przedsięwzięciu grał mój pradziadek, Czesław Bednarczyk. Chodź w drugiej dekadzie lat 50 tych dobiegał siedemdziesiątki i z racji swojego wieku nie mógł być sołtysem, to nie porzucił roli społecznika. Mało tego. Jak pisze w swoim opracowaniu Konrad Bednarczyk "Z zachowanych dokumentów wynika, że to właśnie on [Czesław Bednarczyk] był najbardziej zaangażowany w starania o elektryfikację Dłużyny". Te zachowane dokumenty znajdowały się w teczce, która pozostała po moim pradziadku. Konrad Bednarczyk jeszcze w latach 90tych ubiegłego wieku miał do niej swobodny dostęp. Dzisiaj mogę tylko przypuszczać, że w teczce tej znajdowało się wiele innych ciekawych świadectw działalności Czesława Bednarczyka. Ale nie tylko. Wiadomo wszakże, że zawierała szereg wartościowych dokumentów źródłowych  dotyczących historii wsi Dłużyny a nawet powiatu kościańskiego datowanych na połowę XIX w.! Dzisiaj nikt już nie wie gdzie podziała się teczka mojego Pradziadka. Nikt też nie potrafi odpowiedzieć na pytanie: co stało się z dokumentami, które stanowiły zawartość teczki. Chciałbym się mylić.

Wróćmy jednak do zasadniczego wątku. 10 maja 1957 roku  na zebraniu wiejskim uchwalono powstanie Komitetu Elektryfikacji wsi Dłużyna. Na przewodniczącego komitetu wybrano Czesława Bednarczyka. W dniu 5 listopada 1957 roku Czesław Bednarczyk wraz z dwoma innymi członkami Komitetu zawarł umowę kredytową z Bankiem Rolnym na kwotę 150 tys. zł. Pieniądze miały być przeznaczone na sfinansowanie całości zadania elektryfikacji Dłużyny. W dniu 17 stycznia 1958 roku członkowie Komitetu zawarli umowę z Zakładem Elektro-Instalacyjnym Stanisława Krawczyka ze Szczecina na wykonanie niezbędnych prac. 31 marca 1958 roku wystosowano pismo do Zarządu Elektryfikacji Rolnictwa z wnioskiem o dostawę odpowiedniego  transformatora. Na podstawie zachowanych przez Czesława Bednarczyka dokumentów wiemy, że 17 lipca 1958 roku Zarząd Elektryfikacji Rolnictwa w Warszawie zlecił Poznańskiemu Przedsiębiorstwu Elektryfikacji Rolnictwa sprzedaż transformatora Komitetowi Elektryfikacji Wsi Dłużyna z zastrzeżeniem, że wydanie go nie zahamuje robót planowych i nastąpi dopiero po uregulowaniu całkowitej należności. Od tego momentu półroczne starania i wysiłki mieszkańców wsi o dostęp do elektryczności zaczęły przynosić pożądane efekty.  21 września 1958 roku o godz. 14.30 Czesław Bednarczyk podpisał oświadczenie, że przyjmuje do wiadomości oddanie do użytku znajdującej się pod napięciem sieci. Należy dodać, że Komitet Elektryfikacji Rolnictwa zastrzegł sobie, że zgodnie z protokołem z dnia 10 maja 1957 roku bez jego zgody przez 5 lat Zakład Energetyczny nie podłączy do sieci tych, którzy nie wywiązali się ze swoich zobowiązań wobec Komitetu. Pod tym zastrzeżeniem podpisało się 10 mieszkańców Dłużyny, w tym Czesław Bednarczyk. 

Na tym nie zakończyła się działalność Komitetu Elektryfikacji Wsi Dłużyna. Próbowano znaleźć dodatkowe środki na sfinansowanie kosztów elektryfikacji ale poza sektorem bankowym. W tej sprawie zwrócono się między innymi do Rolniczej Spółdzielni Mleczarskiej oraz do Powiatowego Związku GS. Ten ostatni odmówił wprost, tłumacząc się brakiem funduszy. Spółdzielnia Mleczarska stwierdziła, że trudno jej będzie coś "wysłupać" bo nikt z obywateli Dłużyny nie dostarcza do niej mleka ani nie jest jej członkiem. 

Źródło: Wikimedia.
Ostatnim aktem w elektryfikacji Dłużyny było oddanie do użytku oświetlenia ulicznego. Miało to miejsce w połowie maja 1959 roku. Mimo, że Czesław Bednarczyk za miesiąc miał obchodzić siedemdziesiąte urodziny, to właśnie on podpisał protokół odbioru tej nowo powstałej instalacji. 



Opracowałem na podstawie: Konrad Bednarczyk "Nasz Dziadek"