czwartek, 12 lutego 2026

Franciszek Lemanowicz - obywatel Wąbrzeźna i Gdańska - Oliwy

W gościńcu panował trudny do wytrzymania zaduch. Franciszek nie znosił tego miejsca, ale co mógł robić innego - wieczorem w Święto Trzech Króli? W domu już dość się nasiedział wiec z ochotą przyjął zaproszenie przyjaciela Karola Lewandowskiego do wspólnego wieczoru przy kartach w knajpie Szczeciewicza na Wąbrzeskim rynku.  Teraz Franciszek gapił się w zniszczoną talię kart. Nie mógł zdecydować się czy wymienić jedną czy dwie karty,  zupełnie niepasujące do dużego fulla. Lewandowski siedział obok i kibicował towarzyszowi. Nie grał lecz delektował się ciepłym piwem. Na przeciwko Franciszka rozsiadł się niezdarnie mężczyzna - olbrzym o wadze lekko licząc 130 kg. Pochylał się nad miską śledzi i bacznie śledził każdy ruch Franciszka. Nagle, ni stąd ni zowąd  poderwał się z miejsca i z zadziwiającą łatwością dźwignął brzeg stołu. Mebel wywrócił się do góry nogami wprost na Franciszka... 

Przeglądając Thorne Presse z 17 marca 1901 roku natknąłem się na niezwykle ciekawą informację dotyczącą najprawdopodobniej mojego pradziadka Franciszka Lemanowicza (ur. 1874 w Wąbrzeźnie zm. 1964 w Gdańsku - Oliwie). Historia, którą opisałem na wstępie naprawdę miała miejsce. Wydarzyła się 6 stycznia 1901 roku w jednym z gościńców w Wąbrzeźnie. Podczas gry w karty, zapewne na skutek sprzeczki, wspomniany Franciszek Lemanowicz został uderzony w twarz przez Jana Cieślaka. Nie pozostał mu dłużnym, choć użył przeciwko napastnikowi daleko niewspółmiernych środków samoobrony tj. noża, którym zadał 3 ciosy. Ta historia zakończyła się w wąbrzeskim sądzie, w którym skazano Franciszka Lemanowicza na karę 1 roku pozbawienia wolności.  Cieślak został uniewinniony. W bójce uczestniczył też wspomniany już przyjaciel Franciszka - Karol Lemanowicz. Proszę sobie wyobrazić, że ów Karol 2 lata wcześniej był świadkiem zaślubin mojego pradziadka Franciszka z Marią z Lubomskich!

Fragment z gazety Thorner Presse 1901 r o aresztowaniu i skazaniu na 1 rok więzienia Franciszka Lemanowicza

Franciszek Lemanowicz urodził się 6 lutego 1874 roku w Wąbrzeźnie /wówczas Briesen/ w rodzinie robotnika Jana Lemanowicza i jego żony Katarzyny z domu Witkowskiej. O najstarszym znanym moim przodku z linii Lemanowiczów - Janie niewiele wiem. Pewne jest, że urodził się w 1855 roku we wsi Nowa Wieś Królewska. Przypuszczam, że moi przodkowie od wielu pokoleń zamieszkiwali tą wieś, leżącą kilka kilometrów na północny zachód od Wąbrzeźna. W Nowej Wsi Królewskiej urodziło się pięcioro dzieci Jana i Katarzyny: Marianna ur. 1861 r, Franciszka ur. 1863 r, Katarzyna ur. 1865, Adam ur. 1867 r, Jan ur. 1871 r. Około 1873 roku z nieznanego mi powodu Jan i Katarzyna opuścili rodzinną wieś i zamieszkali w Wąbrzeźnie. Tutaj właśnie w 1874 r. urodził się mój pradziadek Franciszek. 

W wieku ok 24 lat 18 listopada 1899 roku Franciszek poślubił Mariannę Lubomską. Marianna pochodziła ze wsi Wronie koło Wąbrzeźna. Urodziła się 18 grudnia 1875 roku w rodzinie Feliksa Lubomskiego i Julii z Biernackich. Jej rodzice również przenieśli się do Wąbrzeźna i do końca życia mieszkali na tutejszej plebani, korzystając z gościnności księdza. Sądzę, że Feliks Lubomski był kimś w rodzaju kościelnego a jego żona pracowała jako gospodyni proboszcza. Marianna pracowała w Wąbrzeźnie jako służąca. Wróćmy jednak do ślubu Franciszka i Marianny. W roli świadków wystąpili robotnicy zamieszkali w Wąbrzeźnie Karol Lewandowski oraz Józef Kwiatkowski. Na uwagę zasługuje fakt, że młodzi małżonkowie własnoręcznie podpisali się pod aktem małżeństwa. Świadkowie nie potrafili pisać dlatego potwierdzili swoją tożsamość stawiając pod aktem trzy krzyżyki. 

Fragment akut małżeństwa Franciszka Lemanowicz i Marianny Lubomskiej. 1899 r.

Franciszek i Marianna zamieszkali w Wąbrzeźnie i tutaj przychodziły na świat ich dzieci: Bronisława ur. 1900 r, Apolonia ur. 1903 r, Antonina ur. 1904 r, Leokadia ur. ?, Łucja ur. 1909 r, Franciszek ur. 1912 r. oraz Kazimierz ur. 1920 r. Bronisława nigdy nie wyszła za mąż. Była matką Wacława Lemanowicza /1924-1944/, który zginął w 1944 roku w walkach pod Bredą w Holandii jako żołnierz polskiej dywizji pancernej gen. Maczka. Bronisława Lemanowicz do 1930 roku mieszkała w Grudziądzu a następnie przeniosła się do Poznania, gdzie podjęła pracę służącej. Zamieszkała przy ul. Wrocławskiej 26/27 w nieistniejącej już dziś kamienicy.  Ostatnie lata swojego życia spędziła w Gdańsku. Została pochowana na cmentarzu w Gdańsku Oliwie /grób znajduje się w kwaterze 7 rząd B/. 

Karta meldunkowa miasta Poznania. Bronisława Lemanowicz mieszkała tu w latach 30 tych XXw. 

Tablica na nagrobku Bronisławy Lemanowicz.  Stary cmentarz w Gdańsku - Oliwie
(kwatera 7, rząd B)

Tablica na nagrobku moich Pradziadków Franciszka i Marianny. Stary cmentarz w Gdańsku - Oliwie (kwatera 7, rząd 19)  

Tablica na nagrobku Łucji Waliszewskiej z d. Lemanowicz. Stary cmentarz w Gdańsku - Oliwie (kwatera 7, rząd 19) 


Plan cmentarza w Gdańsku Oliwie z zaznaczoną kwaterą 7.


Po zakończeniu II wojny światowej Franciszek Lemanowicz wraz z całą rodziną przeniósł się do Gdańska i zamieszkał w willowej dzielnicy w Oliwie przy ul. Podhalańskiej 

Ulica Podhalańska 11 w Gdańsku - Oliwie. Możliwe, że w tej willi mieszkała rodzina Lemanowiczów. Źródło: https://www.google.com/maps/

O Kazimierzu Lemanowicz pisałem w poście pt. "Powrót do przeszłości".  Kazimierz zginął w mundurze niemieckiego żołnierza. To może szokować tylko tych, którzy nie znają losów Polaków zamieszkujących tereny dawnych Prusów Wschodnich w obliczu hitlerowskiej okupacji. Należy pamiętać, że w 1939-1940 roku Niemcy siłą wcielali do Wehrmachtu Polaków zamieszkujących tereny Pomorza, Kujaw, Mazur, Wielkopolski  oraz  Śląska. Taki los spotkał zapewne Kazimierza, który służył w zmotoryzowanym batalionie Kradschutze. Po śmierci Kazimierza jego ojciec Franciszek zamieścił w jednej z lokalnych gazet nekrolog o następującej treści:


"Kazimierz Lemanowicz w wieku 23 lat poległ na Południu 
najmłodszy syn, brat, szwagier, wujek, kuzyn. Kradschütze.
Franciszek Lemanowicz z żoną jako rodzice, rodzeństwo i wszyscy krewni. Wąbrzeźno, 8.12.1943"

Poniżej znajdujemy jeszcze jeden tekst żałobny, z którego dowiadujemy się o miejscu pracy Kazimierza przed wybuchem wojny:

"Straciliśmy drogiego współpracownika, myślami jesteśmy przy rodzicach. Kierownik i pracownicy firmy pokryć dachowych A. Thiele"

Fragment pomnika w Wąbrzeźnie upamiętniający poległych mieszkańców miasta podczas II wojny światowej. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz