piątek, 19 czerwca 2015

Hej, krzyckie Sokoły!

Mój dziadek Ludwik Hudzik /1927-1988/ niemal całe swoje życie mieszkał w Piotrowicach. Urodził się w 4 sierpnia 1927 roku w Gołanicach. Nie mógł więc być naocznym świadkiem wydarzeń, o których opowiem, a które miały miejsce pewnego mroźnego lutowego dnia, w 1927 roku, na drodze pomiędzy Krzyckiem Małym a Gołanicami.  W domu Marcina Chudzika dyskutowano o tych wydarzeniach przez cały 1927 rok. Nie dało się o nich zapomnieć, bo żyła nimi niemal cała II Rzeczypospolita. O Krzycku rozpisywała się prasa nie tylko lokalna ale i ogólnokrajowa.  Najwięcej powodów do zmartwień miała jednak Stanisława Chudzik z Zakrętów.

No dobrze, napięcie urosło jak u Wołoszańskiego. Czas więc na konkrety. Przede wszystkim trzeba sobie jasno powiedzieć, że kiedy Marcin Chudzik wraz z nowopoślubioną Stanisławą Zakręt wyjeżdżali wiosną 1919 roku z Mielcuch do Krzycka Małego - bynajmniej nie byli sami.  Towarzyszyli im krewni Stanisławy. Wśród nich byli na pewno Władysław Zakręt z żoną Józefą z Jeziornych oraz Bronisław Zakręt. Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić kim był Władysław dla mojej prababki Stanisławy. W drzewie genealogicznym Zakrętów mam blisko 70 osób ale wśród nich nie występuje nikt o imieniu Władysław. Podejrzewam jednak, że musiał być dla Stanisławy kuzynem. Władysława i Józefę Zakręt spotkało w Krzycku nieszczęście. W październiku 1919 roku urodził im się syn Staś. Chłopiec umarł w 5 dniu swojego życia. Idźmy dalej, do Bronka Zakręta.  Z nim też jest kłopot. Choć nie dysponuję na to żadnym dowodem, to jestem niemal pewny, że Bronisław był młodszym bratem Stanisławy. Jeśli tak to urodził się w Mielcuchach w 1909 roku z ojca Szczepana i matki Zofii z Jabłońskich. I to właśnie on odegrał istotną, choć nie chwalebną rolę w wydarzeniach w Krzycku Małym owego lutowego dnia w 1927 roku. 

Bronisław Zakręt jako osiemnastoletni chłopak był członkiem młodzieżowej paramilitarnej organizacji o nazwie Związek Strzelecki. Organizację tą zwano również "Strzelcem". Związek ten zrzeszał pozaszkolną, przedpoborową młodzież, głównie wiejską i rzemieślniczą. Prowadził działalność w zakresie wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego. Podlegał Ministerstwu Spraw Wojskowych. Należał do Polskich Związków Sportowych. Był ściśle związany z obozem Józefa Piłsudskiego. We wsiach Krzycko Małe, Gołanice i Grotniki działała wówczas inna organizacja młodzieżowa o nazwie Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół". Skupiała ona młodzież chcącą doskonalić sprawność i tężyznę fizyczną oraz przygotowywała młodych ludzi do służby wojskowej na wypadek agresji obcego mocarstwa. Dodać trzeba, że obie te organizacje konkurowały ze sobą na tle inaczej pojmowanego patriotyzmu. To konkurowanie nierzadko przyjmowało formy drastycznych zachować i występków kryminalnych. Nie inaczej było owego 2 lutego 1927 roku na drodze między Krzyckiem Małym a Gołanicami.

Podoficer 55 pułku piechoty stacjonującego w Lesznie niejaki plut. Nowak zarządził na ten dzień ćwiczenia z młodzieżą zrzeszoną w Związku Gimnastycznym Sokół. Na to szkolenie zgłosiło się 54 młodych mężczyzn  z Gołanic, Krzycka oraz Grotnik. Głównym zajęciem dla szkolonych miał być 15 km marsz połączony z ćwiczeniami gimnastycznymi oraz  nauka nacierania siłami plutonu. Młodym mężczyznom wydano 20 karabinów i rozpoczęto intensywne szkolenie. Około godz. 16.00 wspomniany Nowak zarządził w ogrodach majątku gołanickiego krótką przerwę, po której ogłosił wymarsz w kierunku Krzycka Małego. Tuż przed Krzyckiem, niedaleko tutejszej gorzelni wystąpił na drogę niejaki Cukierski, mieszkaniec Gołanic. Stanął w lekkim rozkroku, z groźną miną, trzymając w uniesionej prawej ręce nóż a w drugiej długi drąg. Cukierski zażądał od plut. Nowaka wylegitymowania się i okazania dokumentów zezwalających na szkolenie z bronią. Kiedy Nowak kategorycznie odmówił, Cukierski rzucił się na niego. W tym samym momencie na tylne szeregi "Sokołów" ruszyli jacyś mężczyźni gramoląc się z pobliskich rowów i krzaków. Szybko stało się jasne, że byli to "Strzelcy"a wśród nich nasz Bronisław Zakręt. Rozgorzała walka. Wśród okrzyków: "Stój!", "Bij!", "Wal!", "Goń!" padali pierwsi ranni z porozbijanymi głowami, krwawiącymi nogami i rękoma. Przestraszeni członkowie "Sokoła" rozpierzchli się po okolicy, ratując swoje zdrowie i życie. Za nimi z pogardą w głosie i nienawiścią na twarzach ruszyli "Strzelcy".  Do bijących się mężczyzn wkrótce dołączyli inni mieszkańcy Krzycka Małego. Wśród nich nie brakowało nawet dzieci, które występowały raczej w roli oglądających to żałosne przedstawienie, zgotowane przez dorosłych. W międzyczasie ktoś zawiadomił Policję Państwową we Włoszakowicach i Lesznie. Policjanci przybyli ok godz. 19.00 ale walka dobiegała już końca.  Policjanci stwierdzili brak kilku karabinów, które nie wiadomo jakim cudem wkrótce się odnalazły ale w domach  kilku krzyckich gospodarzy.

W ciągu kilku dni wyłapano sprawców tego bandyckiego napadu. Najbardziej krewkich umieszczono w areszcie tymczasowym w Rawiczu. Proces sądowy ruszył pełną parą i trwał kilka miesięcy. Na ławie oskarżonych przed sądem leszczyńskim zasiadło 15 mężczyzn a wśród nich Bronisław Zakręt. Rozprawę szeroko komentowano. Pasjonowali się nią czytelnicy różnej prasy z terenu całej Rzerzypospolitej. Aż wreszcie 8 października 1927 roku zapadł wyrok. Prokurator publiczny dr. Lauterer stwierdził w mowie końcowej, że podłożem zajścia był antagonizm pomiędzy stowarzyszeniami. Prokurator omówił rolę poszczególnych oskarżonych w świetle faktów i stwierdził, że napad był od dawna planowany. Sąd skazał sprawców "wydarzeń krzyckich" na wyroki:

  • Jan Cukierski - rok ciężkiego więzienia
  • Roman Bartkowiak - 14 miesięcy ciężkiego więzienia
  • Franciszek Wrotyński - rok ciężkiego więzienia
  • Roman Bartkowiak- 3 miesiące więzienia
  • Maksymilian Bartkowiak - 7 miesięcy więzienia
  • Antoni Wojtkowiak - 3 miesiące więzienia
  • Bronisław Zakręt - tydzień więzienia
  • Marceli Cieślawski - 3 miesiące więzienia
  • Stefan Wojtkowiak - 8 miesięcy więzienia
  • Antoni Stanisławski - 6 miesięcy więzienia
  • Feliks Kunikowski - 6 miesięcy więzienia
  • Józef Karolczak - 1 miesiąc więzienia
  • Jan Michalski - 6 miesięcy więzienia
  • Michał Górniak - 6 miesięcy więzienia
  • Wawrzyniec Górniak - 3 dni więzienia.
Tyle na temat wydarzeń z Krzycka Małego. Choć przeszły do historii, to trudno na ich temat znaleźć obszerniejsze informacje. Dotarłem do nich przez przypadek, uważnie śledząc przedwojenną prasę z okolic Święciechowy i Leszna. Wątek ten bardzo mnie zainteresował, bo pokazał mi kawał prawdziwej rzeczywistości II RP z wszystkimi jej ułomnościami, różnicami i antagonizmami panującymi między ludźmi. Od tamtych wydarzeń upłynęło 88 lat. Wśród uczestników tych wydarzeń byli moi krewni. Nie oceniam ich postępowania - wolę przedstawiać fakty. I to jest ten najważniejszy powód, dla którego zdecydowałem się o tym wszystkim napisać. 






Opracowałem na podstawie zeznania plut. Nowaka przed sądem w Lesznie. Materiały pochodzą z miesięcznika "Myśl Niepodległa" rok 1927











poniedziałek, 15 czerwca 2015

Powrót do przeszłości

1 maja 2015 roku odbyłem sentymentalno-genealogiczną podróż do Wąbrzeźna, rodzinnego miasta mojego ojca. Ostatni raz chodziłem po ulicach tego sympatycznego miasteczka w lipcu 1984 roku. Od tamtego czasu minęło więc ponad 30 lat! ! Czas bezlitośnie pozacierał z mojej pamięci wspomnienia z lat dzieciństwa.  A szkoda, bo dzisiaj z pewnością mógłbym powiedzieć: Ależ tu się zmieniło! A tak? No cóż, pamiętam rynek z charakterystycznymi żeliwnymi jaszczurkami, na których kiedyś sadzał mnie ojciec, a także okolice Jeziora Zamkowego z plażą i trochę zaniedbanymi ruinami średniowiecznego Zamku Biskupów Chełmińskich. Niewiele tego ale zawsze coś :)

Fontanna na rynku w Wąbrzeźnie
Ruiny Zamku Biskupów Chełmińskich

Pod względem genealogii okolice Wąbrzeźna to wciąż niezapisana karta, taka genealogiczna tabula raza. Aby poznać historię rodziny, której korzenie wywodzą się z tych okolic, należy odwiedzić przede wszystkim Archiwa Państwowe i Diecezjalne w Toruniu. Nie zawiedziemy się również gdy odwiedzimy pracowników tutejszego Urzędu Stanu Cywilnego, z bardzo pomocną Panią Kierownik USC na czele. Dzięki jej przychylności, miałem okazję poznać trochę ciekawych faktów z życia rodzin Błaszkiewiczów i Lemanowiczów, o których będę miał przyjemność niedługo napisać. Muszę w tym miejscu jednak wspomnieć o tym, że ostatnio pojawiła się szansa na udostępnienie szerokiemu gronu miłośników genealogii akt parafii Wąbrzeźno w internecie. Mam na myśli projekt realizowany wspólnie przez Archiwum Państwowe w Toruniu oraz Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, współfinansowany ze środków pochodzących z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego województwa kujawsko-pomorskiego na lata 2007-2013. Dzięki niemu, z roku na rok przybywać będzie w sieci skanów dokumentów metrykalnych z Wąbrzeźna i okolicznych miejscowości.

Spacerując po zakątkach Wąbrzeźna  odwiedziłem miejsce dla Lemanowiczów szczególne. To pomnik ku czci poległym i pomordowanym podczas II wojny światowej obywatelom tego miasta. Ich nazwiska zostały wygrawerowane na kilku płytach okalających konstrukcję obelisku. Na pomniku umieszczono również imię i nazwisko członków rodziny Lemanowicz. Są to Kazimierz Lemanowicz oraz Wacław Lemanowicz. Kazimierz Lemanowicz /1900-?/ był bratem mojego dziadka Franciszka. Zginął gdzieś na froncie w 1943 roku. Niestety miejsce jego śmierci pozostaje nieznane. Wacław Lemanowicz ur. 22.06.1924 roku był synem Bronisławy Lemanowicz sikostry mojego dziadka Franciszka. Służył w 9 Batalionie strzelców Flamandzkich 1 Brygadzie Pancernej gen. Maczka. Zginął w Holandii w dniu 29 października 1944 roku. Pochowano go na polskim cmentarzu w mieście Breda w Holandii.

                                                     źródło: www.polishwargraves.nl/

Pomnik Poległym i Pomordowanym 1939-1945
   









 
Pisałem jakiś czas temu o rodzicach mojego ojca Franciszku i Gertrudzie Lemanowicz. W poście pt.Było po kądzieli, dziś będzie po mieczu podjąłem się próby przedstawienia skromnej wiedzy dotyczącej moich przodków z Wąbrzeźna i okolicznych wiosek. Dzisiaj będę kontynuował ten wywód, przedstawiając w krótkim tekście pochodzenie rodziców mojej Babci Gertrudy Lemanowicz z domu Błaszkiewicz. 

Ojciec Gertrudy, Jan Błaszkiewicz, urodził się w rodzinie robotniczej w dniu 08.01.1885 roku w Wałyczu, wiosce leżącej kilka kilometrów na południowy-wschód od Wąbrzeźna. Był synem pracownika tutejszej gorzelni Walentego Błaszkiewicza i Wiktorii z Derkowskich.  W młodości Jan Błaszkiewicz pracował we wsi Otoruda, na terenie gminy Kowalewo Pomorskie, zapewne jako robotnik rolny. Tutaj poznał przyszłą żonę, starszą od siebie o 4 lata Franciszkę Nurkowską. Franciszka Nurkowska urodziła się we wsi Jaworze 04 sierpnia 1881 roku w rodzinie robotnika Filipa Nurkowskiego i jego żony Anny z domu Buczkowska.  Ślub moich pradziadków odbył się  23 czerwca 1905 roku w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Zieleniu, niedaleko Wąbrzeźna. 

Fragment aktu małżeństwa Jana Błaszkiewicza z Franciszką z Nurkowskich 1905 r.

środa, 27 maja 2015

Rodzina Feliksa i Katarzyny

Pisałem niedawno o naszych najdawniejszych przodkach Józefie Chudziku i Jadwidze z domu Krawczykowicz. Tutaj przedstawiłem wiarygodne fakty z ich życia, które w całości spędzili we wsi Dzierzązna w gminie Warta, w powiecie sieradzkim. Wieś ta była również świadkiem narodzin kolejnego pokolenia Chudzików. W chałupie Józefa i Jadwigi przychodzili na świat kolejno:
  • Feliks ur. w 1802 r
  • Paweł ur. w 1810 r.
  • Marianna ur. w 1811 r.
  • Cecylia ur. ?
Feliks Chudzik był moim 4xpradziadkiem.Urodził się w Dzierząznej k/Sieradza ok. 1802 roku.

22 listopada 1823 roku odbył się w Brodni ślub Feliksa Chudzika z panną z tej samej wsi Katarzyną Cieślakówną. Stając na ślubnym kobiercu Feliks dopiero co skończył 20 lat a jego wybranka miała obchodzić 20 urodziny dokładnie za miesiąc. Pierwsze dziecko Feliksa i Katarzyny - syn Stanisław, przyszedł na świat w kwietniu 1825 roku. W 1853 roku, 23 letni Stanisław Chudzik poślubił Franciszkę z domu Zientorską. Młodzi zamieszkali we wsi Cienia Wielka w powiecie sieradzkim. Do tej pory nie udało mi się ustalić dalszych losów tego związku 

Drugim dzieckiem Feliksa Chudzika i Katarzyny z domu Cieślak była Marianna, która urodziła się wczesnym rankiem 27 stycznia 1828 roku.  Ochrzczono ją już następnego dnia a jej rodzicami chrzestnymi zostali Michał Filisiński i Katarzyna Kołodzińska. Dziewczynka przeżyła niespełna 3 lata. Zmarła zapewne z powodu choroby w samo południe 24 listopada 1831 roku. 

Trzecim dzieckiem Feliksa i Katarzyny Chudzików była Maria Magdalena. Urodziła się 13 lipca 1830 roku w Dzierząznej. Z Marią Magdaleną miałem spory kłopot. Przez kilka lat szukałem jakichkolwiek informacji na jej temat. Nie wiedziałem jak potoczyły się jej losy w dorosłym życiu. Postać ta ciekawiła mnie również z powodu jej bardzo rzadkiego, podwójnego imienia. Aż tu nagle kilka tygodni temu mogłem uzupełnić swoje drzewo genealogiczne o kilka następnych osób. Marię Magdalenę odnalazłem w dobrze mi już znanej  wsi Cienia Wielka koło Gruszczyc w powiecie Sieradzkim. To tutaj w 1962 roku poślubiła wdowca Walentego Błaszczyka. Małżeństwo to zaowocowało czwórką dzieci: Antonina ur. 1863, Michał ur. 1865, Wawrzyniec ur. 1867, Walenty ur. 1872. Piąte dziecko urodziło się martwe. 

Mniej więcej w tym samym czasie tj między 1863 a 1868 rokiem mieszkał w Cieni Wielkiej starszy brat Marii Magdaleny Błaszczyk - Tomasz Chudzik. Tomasz Chudzik, mój praprapradziadek mieszkał tu ze swoją pierwszą żoną Franciszką z Bąkowskich, którą poślubił 11 listopada 1863 r. Tomasz Chudzik urodził się 14 grudnia 1839 roku w Dzierząznej. W 1866 roku Chudzikom  urodził się syn Marcin, który zmarł po 11 dniach. Małżeństwo Tomasza i Franciszki trwało zaledwie 5 lat. Franciszka zmarła w kwiecie wieku, zapewne z powodu choroby w 1868 roku mając 27 lat. O dalszych losach Tomasza u boku z jego kolejną wybranką a moją prapraprababcią opowiem w jednym z kolejnych postów.

Kolejnym dzieckiem Feliksa Chudzika i Katarzyny z domu Cieślak była Marianna, która urodziła się w Dzierząznej w styczniu 1828 roku. Dziecko to przeżyło 3 lata. Zmarło w listopadzie 1831 r. Chudzikowie musieli bardzo głęboko przeżyć śmierć Marianny. Może o tym świadczyć fakt, że gdy w dniu 28 lipca 1833 roku w ich rodzinie ponownie pojawiła się dziewczynka - nadali jej imię Marianna.  Tragicznym wydarzeniom w tej rodzinie nie było końca. Wydawać się mogło, że los robił wszystko aby sprowadzić życie Chudzików do koszmaru. Nie było im dane odpocząć od przeżytej 2 lata wcześniej tragedii bo oto 8 września 1835 roku 2 letnia Marianna nagle umiera....

Po śmierci drugiej Marianny Chudzikowie z nieznanych mi przyczyn wyprowadzili się z Dzierzązny do pobliskiej wsi Glinno. Tam w dniu 24 sierpnia 1836 roku urodził się syn Mateusz. W lutym 1866 roku 30 letni Mateusz poślubił dużo starszą od siebie, 47 letnią wdowę Mariannę z Jasińskich /1819-1892/. Z tego związku nie było dzieci. Po śmierci Marianny Mateusz Chudzik mając 60 lat ożenił się z 36 letnią wdową po niejakim  Karasińskim - Wiktorią z domu Berlich. Mateusz zdążył jeszcze zostać ojcem w wieku 62 lat. W 1898 roku na świat przyszedł jego syn Walenty. Mateusz zmarł we wsi Brzeg w marcu 1909 roku.




poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Ojciec chrzestny - ułan. Część 2

Mówię Wam: sie porobiło! Jestem bardzo podekscytowany odnalezionymi dokumentami dotyczącymi Władysława Kędziory - ojca Chrzestnego mojej Babci Anny Hudzik. Zanim mogłem z w wypiekami na twarzy je przeczytać w sukurs przyszli mi inni pasjonaci genealogii i historii wielkiego czynu zbrojnego  jakim było Powstaniwe Wielkopolskie. Wśród nich jest niestety anonimowy dla mnie pracownik Muzeum Powstania Wielkopolskiego w Lusowie, oraz p. Wojciech Jędraszewski - koordynator projektu " Lista Odznaczonych Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym". Z obu Panami miałem przyjemność  romawiać przez telefon w oststnią sobotę i za wszystkie cenne rady i sugestie bardzo im dziękuję. Ale przysłowiową wisienkę na torcie postawiła Ewa - bywalczyni  jednego z portali genealogicznych. To dzięki niej dotarłem do skanów dokumentów sporządzonych w latach 1936 - 1963. Wśród  nich - według mnie jajciekawszy - to spisany na maszynie życiorys Władysława Kedziory. Dzięki niemu postać ta, o której pisałem kilka tygodni temu tutaj , nabiera nowego znaczenia historycznego dla mojej rodziny i kolejnych jej pokoleń. Jak bardzo patetycznie to nie brzmi, to od dzisiaj w świadomości potomków Władysława Kędziory powinna być jasna i czytelna rola, jaką spełnił w Powstaniu Wielkopolskim.

Fragment życiorysu Władysława Kędziory 1963 rok
Drugi dokument jaki zachował sie w archiwach to poświadczenie kpt. rez. Stanisława Michalskiego z 1936 roku. W dokumencie tym były dowódca kompanii, w której słuzył Władysław Kędziora poświadcza jego udział w Powstaniu, wskazując na osobiste zaangażowanie Kędziory w tworzeniu oddziału powstańców w pierwszych dniach zrywu niepodległościowego w okolicach Leszna. 

Fragment poświadczenia kpt. rez. Stanisława Michalskiego /1882-1953/

Stanisław Michalski /1882 - 1953/ Źródło: www.powiatwolsztyn.pl

   
 Najważniejsze fakty z życia Władysława Kędziory /1894-1979/

1. Władysław Kędziora urodził się 21 maja 1894 roku w Dłuyżynie w rodzinie Jakuba Kędziory i Apolonii z domu Stachowskiej.

2. 20 pażdziernika 1906 roku jako 12 letni chłopiec, brał udział w strajku szkolnym wraz z innymi 59 dziećmi z Dłużyny

3. Za udział w strajku został wydalony z gimnazjum po 3 latach nauki.

4. Po wydaleniu ze szkoły aż do wybuchu I wojny światowej pracował w Niemczech jako pracownik umysłowy

5. W sierpniu 1914 roku został wcielony do armii niemieckiej i wysłany na front do Francji

6. W lipcu 1917 roku odniósł obrażenia w boju i został inwalidą

7. 16 grudnia 1918 roku powrócił z frontu a już od 29 grudnia 1918 roku rozpoczął werbowanie mieszkańców okolicznych wiosk do swojego oddziału powstańczego. Udało mu się zwerbować i zorganizować oddział złożony z 16 powstańców. Większość z nich posiadała broń i amunicję, które przemycili podczas powrotu z armii niemieckiej.

8. Od 1 stycznia 1919 roku jako dowódca tego oddziału staczał potyczki z Niemcami w miejscowościach: Włoszakowice, Lipno, Zbarzewo i Krzycko.

9. W połowie stycznia 1919 roku przyłączył się ze swoim oddziałem do kompanii dowodzonej przez por. Stanisława Michalskiego. Został mianowany dowódca plutonu.

10. Po Powstaniu Wielkopolskim służył w 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich. Zwolniony do rezerwy w stopniu wachmistrza.

11. Po zwolnieniu z wojska mieszkał i pracował w Święciechowie. Przynajmniej od 1927 roku pełnił tam funkcję radnego miasta Święciechowa, był założycielem i pierwszym prezesem Związku Powstańców Wielkopolskich oddział w Święciechowie, Związku Inwalidów Wojennych, oraz prezesem Związku Obrony Kresów Zachodnich w Lesznie.

12. Po wybuchu II wojny światowej pracował jako pracownik przymusowy w Berlinie w firmie Himmel und Papesch Berlin Lankwitz /branża budowy mostów i wiaduktów/ 

13. Od 1945 roku udzielał się społecznie przy przywracaniu ładu i porządku w Lesznie. Pełnił funkcję Komisarza Spisowego do szacowania szkód wojennych. Był członkiem ZBOWiD oraz Frontu Jedności Narodu. 

14. Odznaczony między innymi: Krzyżem Powstańczym, Krzyżem Niepodległości, Złotym Krzyżem Zasługi.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Praprapraprapradziadek Józef Chudzik

Pomyślałem, że warto by było usystematyzować wiedzę na temat najstarszych przodków Chudzików. Już dawno nie pisałem o protoplastach mojej rodziny Józefie Chudziku i jego żonie Jadwidze Krawczykowicz. Śpieszę więc naprawić ten błąd. 

Józef Chudzik urodził się ok. 1756 roku za panowania króla Polski Augusta III, najprawdopodobniej we wsi Dzierzązna na Ziemi Sieradzkiej. Był ostatnim Chudzikiem, który swoją młodość spędził w wolnej Rzeczypospolitej. Jego potomkowie przez ponad 100 kolejnych lat przychodzili na świat na ziemi zagarniętej przez zaborców. Właściwie można śmiało ogłosić, że wieś ta, leżąca dzisiaj w województwie lódzkim w powiecie sieradzkim w gminie Warta jest kolebką tej linii Chudzików, z której wywodził się mój dziadek Ludwik Hudzik. Pod koniec XVIII i na początku XIX w w całym powiecie sieradzkim żyło naprawdę wielu chłopów noszących to nazwisko. Należy z tego wnioskować, że wszyscy oni mieli kiedyś swojego wspólnego przodka. Byli więc ze sobą spokrewnieni. Nigdy nie pokusiłem sie aby dociekać, w którym miejscu i  czasie splatają się ze sobą poszczególne gałęzie Chudzików zamieszkujących wsie bezpośrednio graniczące z Dzierzązną. W wyniku tej bliżej nie określonej przynależności do jednej rodziny, wielokrotnie zdarzało mi się, zbaczać w swoich poszukiwaniach na niewłaściwe tory. Może i udałoby się to zrobić pod warunkiem, że dysponowałbym źródłami. Te niestety nie istnieją, bowiem obowiązek dokumentowania urodzeń, ślubów oraz zgonów pojawił się dopiero w 1807 roku i to za sprawą tzw. Kodeksu Napoleona oraz dekretu Fryderyka Augusta. Dlatego wolę skupiać się na faktach potwierdzonych dokumentami metrykalnymi. A one jednoznacznie wskazuja na Józefa z Dzierzązny jako pierwszego Chudzika, dzięki któremu powstała moja wielka rodzina.

Józef Chudzik poślubił ok. 1800 roku Jadwigę Krawczykowicz. Ślub odbył się prawdopodobnie w kościele we wsi Glinno.  Jadwiga urodziła się w 1872 roku w Dzierząźnie. Ustaliłem, że związek ten zaowocował czwórką dzieci:
  • Feliks ur. w 1802 roku zm. 1865 roku
  • Paweł ur. w 1810 roku zm. ?
  • Marianna ur. w 1811 roku zm. ?
  • Cecylia ur. ?
Niewykluczone, że dzieci  było więcej. Archiwa nie dysponują jednak metrykami urodzin w gminie Brodnia przed 1810 rokiem.

Tak się szcześliwie złożyło że najwięcej pewnych informacji mam na temat Feliksa, który okazał się być moim 4 x pradziadkiem. Poniżej zamieściłem napisany pięknym polskim językiem akt małżeństwa pomiędzy Feliksem Chudzikiem a Katarzyną Cieślak z 1823 roku. Zachęcam do jego rozczytania.

Fragment aktu małżeństwa Feliksa Chudzika z Katarzyną Cieślak 1823 r.
Józef Chudzik zmarł 2 listopada 1836 roku o godz. czwartej po południu. Był wówczas wdowcem. Śmierć Józefa Chudzika zglosili gospodarze ze wsi Dzierzązna: czterdziestoletni  Sebastian Przygoda, oraz czterdziestopięcioletni Maciej Pacek. Trochę zastanawia fakt, że nie uczynił tego nikt z dorosłych dzieci Józefa. Czyżby świadczyło to o tym, że osiemdziesięcioletni Józef umierał w samotności? Wydaje się, że do ostatnich swoich dni Józef był sprawny fizycznie. Przesądza o tym zapis w metryce zgononu, w której ksiądz określił zmarłego mianem wyrobnika /wyrobnikiem określano tego kto parał się róznymi pracami/.

Akt zgonu Józefa Chudzika 1836 r
Niewiele wiem, ponad to co już napisałem o Jadwidze Krawczykowicz. Przeanalizowałem dokładnie nazwiska występujące w parafiiach Glinno i Brodnia i stwierdzam, że na przestrzeni pierwszych 20 lat XIXw nazwisko Krawczykowicz tylko dwukrotnie przewinęło się przez wieś Dzierzązna. Nie natrafiłem na akt zgonu Jadwigi, choć wiadomo ze umarła przed 1836 rokiem. Jest o tym wyraźny zapis w akcie śmierci Józefa.

Następnym razem przedstawię garść informacji o dzieciach Józefa i Jadwigi Chudzików ale najwięcej uwagi poświęcę Feliksowi /1802-1865/. To w końcu mój prapraprapradziadek :)

środa, 18 marca 2015

Breaking News...

Nie sądziłem, że można czerpać tyle przyjemności z czytania gazet i czasopism sprzed lat. Podzielę sie kilkoma "niusami":

"Nowy Kurier" nr 186 z 14.08.1935 r. 


 "Orędownik" nr 211 z 15.09.1912 r.


 "Postęp" nr 21 z 26.01.1922 r.


 "Postęp" nr 19 z 25.01.1926 r.


"Postęp" nr 285 z 14.12.1916 r.

 

"Goniec" nr 166 z 24.07.1915 r. 



 "Orędownik" nr 120 z 27.05.1937 r.


"Echo" nr 277 z 5.10.1936 r  (Gęsówka to rodzinna wieś mojego pradziadka Marcina Chudzika"


"Echo" nr 67 z 8.03.1938 r.  (Wiadomości z Mielcuch)


"Echo" nr... z 9.01.1939 r  (Wiadomości z Mielcuch)


"Postęp" nr 214 z 17.09.1913 r. 


"Postęp" nr 8 z 11.01.1913 r.









"Gazeta Polska" z dnia 31.05.1921 r.

 









środa, 4 lutego 2015

Bracia jednego dnia, jednej godziny

Jak wiadomo, mój pradziadek Marcin Chudzik w dniu 20 stycznia 1919 roku poślubił w Mielcuchach starszą od siebie o rok Stanisławę Zakęt, córkę Szczepana i Zofii z Jabłońskich. Świadkiem na tym weselu był wuj Marcina Klemens Hudzik. O tej uroczystości pisałem w tym miejscu. Moja prababcia Stanisława miała już wówczas 2 synów: starszego Feliksa i Andrzeja. Pewnie już nigdy nie dowiemy się kim był lub byli ojcowie synów Stanisławy. Prawdopodobnie nie pochodzili z Mielcuch ani nawet z sąsiednich wsi. Moja Prababcia jeszcze przed wybuchem I Wojny Światowej często wyjeżdżała z rodzinnej wsi aby szukać możliwości zarobku. Robiło tak wielu mieszkańców tych okolic. Wyjeżdżno całymi rodzinami głównie na tereny dzisiejszych Niemiec do Westwalii i tam zatrudniano się w fabrykach, głównie na obszarze Zagłębia Ruhry. Nie znam dokładnej daty urodzenia Babci Stasi. W moich danych figuruje co prawda informacja, że urodziła się 13.11.1894 roku ale tej daty nie potwierdzono w Archiwum Państwowym w Kaliszu. Sprawę badam dalej.

Mam coś co pomoże nam przybliżyć okoliczności w jakich przyszli na świat synowie Stanisławy - ich akty urodzenia. Czytając je odkryłem rzadko spotykaną ciekawostkę: oboje bracia urodzili się w tym samym dniu tygodnia /wtorek/ i o tej samej godzinie /20.00/ 

Feliks i Andrzej Zakręt ok 1920 roku
Feliks ZAKRĘT urodził się 25 marca 1913 roku o godz. 20.00 w Mielcuchach. Następnego dnia  przed urzędnikiem stanu cywilnego w Kraszewicach stawiła się pięćdziesięcioletnia wówczas akuszerka Józefa Zakręt, zamieszkała w Mielcuchach. Na rękach trzymała niemowlę którego matką była osiemnastoletnia Stanisława Zakręt.  Akuszerka, zapewne ciotka Stanisławy, złożyła przed urzędnikiem stanu cywilnego, którego rolę pełnił ksiądz proboszcz kraszewickiej parafii, stosowne oświadczenie. Podczas tej uroczystości obecni byli również Ignacy /nazwiska nie udało mi się odzcytać/ oraz Marianna Zakręt. Osoby te zostały wskazane w akcie urodzenia jako rodzice chrzstni małego Feliksa. Akt urodzenia Feliksa Zakręta spisany jest w języku rosyjskim. 

Fragment aktu urodzenia Feliksa Zakręta. Mielcuchy 1913 r.

Feliks Zakręt całe swoje dorosłe życie spędził w Piotrowicach. Pamiętam go dobrze. Mieszkał na końcu wsi, przy szkole w małym domu, którego stan techniczny budził wiele do życzenia. Pamiętam jak głównie latem mój dziadek Ludwik Hudzik zabierał mnie na podówko Feliksa. Dziadek trochę mu pomagał. Czasami zwoził mu siano z pola i umieszczał w stodole. Feliks Zakręt zmarł latem 1980 roku. Pamiętam dobrze pogrzeb bo spędzałem wówczas w Piotrowicach wakacje.  Spałem w "dużym" pokoju, którego okna wychodzą na podwórze. Było rano, choć słońce  wisiało już wysoko nad horyzontem. Usłyszałem wówczas słowa, których autentycznie się wystraszyłem. Ktoś przyjechał na rowerze i oznajmił moim dziadkom tą smutną wiadomość. W te wakacje poraz pierwszy zetknąłem się ze śmiercią i to za sprawą Feliksa Zakręta.....

Andrzej ZAKRĘT urodził się  23 listopada 1915 roku o godzinie 20.00  w Mielcuchach. Poród odebrała znana już nam miejscowa akuszerka Józefa Zakręt. W dniu 26 listopada 1915 roku o godzinie 13.00 stawili się przed obliczem kraszewickiego  proboszcza Józefa Zakręt w towarzystwie dwóch świadków: trzydziestoletniego Józefa Wysoty oraz pięćdziesięcioletniego Józefa Lemierza. Obaj panowie byli gospodarzami w Mielcuchach. Ksiądz proboszcz Władysław Gumiński wypełnił jak należy księgi parafialne a następnie ochrzcił małego Andrzeja. Od tej pory w rolę rodziców chrzestnych nowego parafianina wcielili się Franciszka Zakręt oraz Wawrzyniec Świętek. Akt urodzenia Andrzeja Zakręta ku mojemu zaskoczeniu spisano w języku polskim. To dziwne ponieważ  Kraszewice były wówczas pod zaborem niemieckim. Być może to osobista zasługa administratora parafii księdza Władysława Gumińskiego /1857-1922/. Należy w tym miejscu nazwiązać do jego owocnej pracy na rzecz rozwoju kościoła w Kraszewicach.  Zakończył budowe kościoła w stylu gotyckim oraz postawił murowane ogrodzenie. Zamontował również organy. 

Akt urodzenia Andrzeja Zakręta. Mielcuchy 1915 r
Andrzeja Zakręta nie pamiętam. Nie wiem nawet czy miałem kiedykolwiek okazję przebywać w jego towarzystwie. Przed wojną mieszkał z żoną Marią w majątku Trzebiny k/ Święciechowy. 

Andrzej Zakręt brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. Ustaliłem, że jako szeregowy żołnierz walczył w okolicach Piły w siłach Armii Poznań. 21 września 1939 roku w miejscowości Palmiszewo został wzięty do niewoli. Przebywał w STALAGU IV A  w miejscowości Elsterhorst w Niemczech /obecnie Nordt, 40 km od Drezna/. Stalagi były to niemieckie obozy jenieckie dla szeregowych i podoficerów. Był przynajmniej dwukrotnie przenoszony do innych obozów jenieckich. Przebywał między innymi w Stalag IV B . Był to jeden z największych niemieckich obozów jenieckich w II wojnie światowej. Główny obóz znajdował się 8 km na północny-wschód od miasta Mühlberg/Elbe w Saksonii, na wschód od rzeki Łaba i ok. 50 km na północ od Drezna. W 1941 roku przebywał również w Stalagu IV D w miejscowości Torgau w Saksonii.