Podejrzewam, że mało kto w Radomicku wie, że z tej spokojnej wielkopolskiej wsi pochodził człowiek, który na początku XX wieku stał się jednym z najważniejszych antropologów Ameryki Południowej. Robert Lehmann‑Nitsche, urodzony 9 listopada 1872 roku w Radomicku, syn Adolfa Lehmanna i Idy Stephan, wyrósł na naukowca, którego nazwisko do dziś pojawia się w podręcznikach antropologii, etnologii i folklorystyki.
Jako młody człowiek zdobył dwa doktoraty – z filozofii i medycyny – po czym w wieku zaledwie 25 lat wyjechał do Argentyny. Tam objął kierownictwo Sekcji Antropologicznej w Museo de La Plata, jednym z najważniejszych muzeów na kontynencie. To tak, jakby dziś ktoś z Radomicka został dyrektorem działu badań w największym muzeum Ameryki Południowej.
Przez ponad 30 lat badał ludność rdzenną Patagonii, Chaco czy Ziemi Ognistej. Fotografował, mierzył, nagrywał ich języki i muzykę – tworząc jedną z pierwszych kolekcji nagrań etnograficznych na świecie. Między 1905 a 1909 zarejestrował około 250 fonogramów, które dziś są bezcennym świadectwem kultur, z których wiele już nie istnieje.
W muzeum uporządkował ogromne zbiory kości i czaszek, prowadząc pionierskie badania nad chorobami, trepanacjami i różnorodnością ludzką. Krytykował proste podziały rasowe, wprowadzając bardziej naukowe podejście – jak na swoje czasy był wyjątkowo nowoczesny.
Zajmował się także folklorem: zbierał pieśni, legendy, druki ulotne, a nawet humorystyczne i satyryczne teksty z życia codziennego. Tworzył mapy językowe i mitologiczne kontynentu, współpracując z dziesiątkami badaczy i informatorów.
Po powrocie do Niemiec w 1930 roku nadal publikował, aż do śmierci 9 kwietnia 1938 roku w Berlinie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz