Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chudzik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chudzik. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 września 2026

Początek nowego w rodzinie Chudzików. Piotrowice 1945.

Rok 1945 był rokiem szczególnym w rodzinie Chudzików. Przede wszystkim wreszcie skończyła się wojna. Piotrowice opustoszały. Mieszkańcy wsi, noszący niemieckobrzmiące nazwiska, którzy w całym okresie dwudziestolecia międzywojennego nie zdążyli poczuć się Polakami wyjeżdżali na zachód, do Niemiec. To były tragiczne wybory, dokonywane często z dnia na dzień. Chudzikowie przyglądali się temu każdego dnia. W tak małej wsi wszyscy znali się przecież doskonale. Byli sąsiadami nawet w murach jednego domu. Chudzikowie zajmowali dom pod numerem 2, który dzielili przez sień z drugą rodziną pochodzenia niemieckiego. Z pewnością dom nie należał do nich w znaczeniu własności prywatnej. Raczej wynajmowali jedno lub dwa pomieszczenia ze skromną kuchnią. Cała rodzina przed wojną pracowała w miejscowym majątku rolnym. Gdzieś przecież musieli mieszkać, a nie figurują jako główni lokatorzy w książce meldunkowej Piotrowic z tego okresu. Ci z dawnych mieszkańców Piotrowic, którzy zdecydowali się zostać na miejscu w oczekiwaniu na rozwój wypadków teraz zajęci byli szacowaniem strat i doznanych krzywd. Wspólnymi siłami, solidarnie próbowali jak najszybciej rozpocząć w miarę normalne życie. 

Zawierucha wojenna oszczędziła rodzinę Marcina i Stanisławy. W działaniach wojennych uczestniczył tylko Andrzej Zakręt. Wzięty do niewoli podczas Kampanii Wrześniowej lata wojny spędził w niemieckich stalagach. Kiedy inni cieszą się z odzyskanej wolności, do drzwi Chudzików puka nieszczęście. We wtorek 29 maja 1945 roku w wieku 48 lat  w Piotrowicach w domu pod numerem 2 umiera Marcin Chudzik. Jak tu cieszyć się  z końca wojny, kiedy w tak ważnym czasie i w tak młodym wieku odchodzi głowa rodziny? Marcin został pochowany na gołanickim cmentarzu parafialnym zapewne w piątek 1 czerwca 1945 roku. Następnego dnia jego pasierb Feliks Zakręt udał się do urzędnika stanu cywilnego w Święciechowie aby oficjalnie zgłosić śmierć ojczyma. Za każdym razem gdy poruszam wątek śmierci swojego pradziadka, zastanawiam się czy na pogrzebie była jego matka Franciszka Kucharczyk przychodzą mi do głowy myśli krążące wokół Hudzików mieszkających w tym czasie w Mielcuchach. W chwili śmierci Marcina Chudzika żyła w Łodzi jego matka Franciszka (1872-1954). W owym czasie mieszkała w Łodzi przy ul. Przędzalniczej i od 6 lat była wdową po mężu Józefie Kucharczyku. Sądzę jednak, że nie było jej na pogrzebie syna. 


Marcin Zakręt (1896-1945)


Cały ciężar zapanowania nad chaosem jaki powstał po śmierci Marcina Chudzika oraz w związku z odzyskaniem upragnionej przez wszystkich mieszkańców Piotrowic wolności spada na 51 letnią wówczas wdowę po Marcinie Stanisławę z domu Zakręt. Sprawy rodzinne dodatkowo skomplikowały się jeszcze z innego powodu. W rodzinie Chudzików był to okres oczekiwania na ślub córki Eleonory, 26 letniej wówczas panny, ze Stanisławem urodzonym w Piotrowicach 8 maja 1925 roku w rodzinie Józefa i Marianny Deichsel zamieszkałej wówczas w domu pod numerem 24. Ślub odbył się kilkanaście dni po śmierci Marcina Chudzika tj. w dniu 16 czerwca 1945 roku. Świadkami byli: ze strony Eleonory jej wuj Feliks Zakręt a ze strony Stanisława Borowiaka Franciszek Majchrzak. Należy w tym miejscu dodać, że rodzice Pana Młodego pochodzili z okolic Mielcuch pow. ostrzeszowski a wiec ze stron rodzinnych Stanisławy Zakręt. 

Rodzina Borowiaków. W środku siedzi Stanisława Chudzik z d. Zakręt. Zdjęcie z rodzinnego albumu.


13 października 1945 roku w związek małżeński wstąpiła najstarsza córka Chudzików Franciszka ur. 1919 r w Krzycku Małym. Jej wybrankiem był 27 letni czeladnik garncarski z Kościana Stefan Nowaczyk syn nieżyjącego już wówczas  Jana Nowaczyka i Stanisławy z Jankowskich. Świadkami uroczystości byli: ze strony Franciszki wuj Andrzej Zakręt a ze strony Stefana Roman Skorupiński handlarz z Kościana. 

Rodzina Nowaczyków. Zdjęcie z rodzinnego albumu.

W tym czasie pozostałe dzieci Babci Stasi (nie licząc najmłodszego Antoniego który jest 14 letnim chłopcem) albo już są pełnoletnie albo zaraz dobiją do pełnoletności. Józef Chudzik skończył już 23 lata a  Dominik Chudzik to już 19 letni młodzieniec. Mój Dziadek - Ludwik Hudzik w sierpniu 1945 roku skończył 18 lat a za dwa lata zostanie wcielony do Jednostki Wojskowej Nr 2165 w Lublinie / 3 Brygada Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego/. 


czwartek, 13 lutego 2025

Kolektywizacja wsi Piotrowice 1953 r.

Struktura narodowościowa mieszkańców wsi Piotrowice przed II wojną światową nie sprzyjała powstawaniu społeczeństwa obywatelskiego opartego na wzajemnym poszanowaniu, przyjaźni i współpracy sąsiedzkiej. Wieś była zdominowana przez mieszkańców narodowości niemieckiej. Włączenie Piotrowic w granice II Rzeczypospolitej tylko trochę poprawiło sytuację. W dalszym ciągu trudno było tu spotkać polskie rodziny, które utrzymywały się z pracy na swoim własnym kawałku ziemi. Gospodarzami byli tu Beckerowie, Wittigowie, Handke, Guntherowie  czy Beisertowie. Jeśli już ktoś nosił polskie nazwisko to zwykle pracował jako robotnik rolny w folwarku należącym do Niemca barona Eberharda von Leesen. Jego majątek  w 1926 roku liczył 1026 hektarów i miał gorzelnię. 

Po zakończeniu wojny w 1945 roku większość mieszkańców Piotrowic o niemieckich korzeniach opuściło w pośpiechu wieś i wyjechała na zachód. Nie działała szkoła, nie było sklepu ani elektryczności (tej ostatniej aż do 1961 r). O tym w jakim stopniu wieś była wyludniona niech świadczy fakt, że w 1937 roku nowy rok szkolny w Piotrowicach rozpoczęło 78 dzieci,  a w lutym 1945 roku do tutejszej - już polskiej szkoły - rodzice zapisali jedynie 12 dzieci (8 chłopców i 4 dziewczynki z roczników od 1931 do 1937). Z upływem czasu do wsi zjeżdżali się z różnych stron rodziny, chcące rozpocząć tu nowe życie po wojennej zawierusze. W związku z tym, że wieś miała całkowicie rolniczy charakter, to prawie wszyscy jej mieszkańcy utrzymywali się z pracy na roli. Reforma rolna z 1944 roku wywłaszczała wszystkich właścicieli ziemskich, którzy przed wojną gospodarowali na majątkach pow. 50 ha.  Dotyczyło to więc lokalnego "obszarnika" barona Eberharda von Lessen. W 1945 roku jego majątek w całości przejął Skarb Państwa a następnie został rozparcelowany pomiędzy mieszkańców Trzebin i Piotrowic, którzy albo nie posiadali ziemi w ogóle albo mieli jej bardzo mało. 

Jednym z etapów reformy rolnej była kolektywizacja. Proces kolektywizacji miał sprawić, że to państwo będzie kontrolowało rozwój rolnictwa w kraju. Polegało to na tym, że władza skłaniała rolników, którzy gospodarowali na małych i średnich gospodarstwach do dobrowolnego łączenia się w duże a czasami ogromne spółdzielnie. W ten sposób władza liczyła na szybszy rozwój tej dziedziny gospodarki a w konsekwencji na polepszenie stopy życiowej ludności wiejskiej. Jednak historia ościennych państw (np. ZSRR) pokazała, że proces ten był często gwoździem do trumny dla zaopatrzenia żywnościowego danego kraju. Wystarczy wspomnieć wielki głód na Ukrainie w latach 30tych, który był właśnie efektem masowej kolektywizacji.

Komuniści oczywiście spodziewali się oporu przed kolektywizacją ze strony chłopów – zwłaszcza tych bogatszych, lepiej gospodarujących, których zwano kułakami.  Nadzieję upatrywano w biedniejszej warstwie, która nie miała nic do stracenia i mogła wspomóc cały proces. Aby przekonać ją jednak do słuszności kolektywizacji, konieczne było uruchomienie ulubionego narzędzia wszystkich totalitaryzmów – propagandy. Akcja propagandowa, rozpoczęta w 1951 roku i nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Przede wszystkim szykanowano kułaków, których w Polsce było wówczas zaledwie 0,5 proc. Trudno więc było winić tę grupę za wszelkie nieszczęścia. Dodatkowe szykany, które spotykały najbogatszych chłopów, miały skutek odwrotny od zamierzonego – mieszkańcy wsi, zamiast nienawidzić przedstawicieli tej grupy, solidaryzowali się z nimi, często też okazywali współczucie. 

Ta propaganda dotarła również do Piotrowic. Tutejsi chłopi byli mamieni rzekomymi przywilejami, które miały wiązać się z byciem członkiem spółdzielni rolniczej. Obiecywano rolnikom zrzeszonym w spółdzielnie, że będą mieli łatwiejszy dostęp do maszyn i narzędzi pracy, nawozów i ciągników rolniczych. To z kolei miało przełożyć się na szybsze bogacenie się członków spółdzielni. Niektórzy z mieszkańców wsi nigdy nie pracowali na "swoim". Przed wojną stanowili "rolniczy proletariat" pracując w charakterze parobków lub robotników rolnych w majątku barona von Lessen. Gdy po zakończeniu działań wojennych otrzymali od państwa kawałek ziemi po parcelacji majątku ziemskiego w Trzebinach, szybko zdali sobie sprawę z faktu, że ciężko będzie utrzymać z tego rodzinę. To był dodatkowy czynnik, który zmuszał ich do spróbowania szczęścia w przyłączeniu się do spółdzielni rolniczej.

Zebranie założycielskie pierwszych członków rolniczej spółdzielni produkcyjnej w Piotrowicach odbyło się  1 grudnia 1953 roku. W tym dniu do spółdzielni zapisało się 10 mieszkańców Piotrowic. Zadeklarowali oni, że dobrowolnie będą prowadzić zespołową produkcję roślinną i zwierzęcą, pod szyldem nowopowstałej spółdzielni typu III (posiadającej Statut Rolniczego Zespołu Spółdzielczego). Pierwszym przewodniczącym rolniczej spółdzielni produkcyjnej w Piotrowicach został Józef Chudzik (1922-2000), mieszkaniec tej wsi od 1927 roku. Spółdzielnia miała swój zarząd, do którego weszli: Antoni Wojciechowski i Walerian Adamczak. Po upływie kilku dni od zebrania założycielskiego, do spółdzielni przystąpiło następnych 5 rolników z Piotrowic. Spółdzielnia formalnie rozpoczęła pracę w styczniu 1954 roku. 

Józef Chudzik ok 1952 r.

Nowopowstałą spółdzielnia rolnicza w Piotrowicach był 48 z kolei spółdzielnią produkcyjną w powiecie leszczyńskim. Pisano o niej nawet w "Głosie Wielkopolskim", który w wydaniu styczniowym  z 1954 r zauważył, że członkowie spółdzielni "ISKRA" (taką nazwę nadano tej organizacji) wnieśli do wspólnego gospodarowania 138 ha ziemi, 23 konie, 18 sztuk bydła i 23 sztuki trzody chlewnej.  

Członkiem rolniczej spółdzielni produkcyjnej mogła być osoba, która ukończyła 18 lat i zajmowała się rolnictwem lub innym zawodem przydatnym w spółdzielni. Do podstawowych obowiązków członka należało wniesienie zadeklarowanych wkładów (ziemi) i udziałów w postaci żywej siły roboczej. Wynagrodzeniem za pracę w spółdzielni był udział w podziale dochodów uzyskanych przez to gospodarstwo zespołowe.

W związku z tym, że rolnicze spółdzielnie produkcyjne okazały się niewydolne, szybko zaczęły się rozwiązywać. Do końca 1956 roku rozwiązaniu uległo 80% z nich. Jakie losy były spółdzielni w Piotrowicach ? Tego jeszcze nie udało mi się ustalić, ale pewne światło na jej funkcjonowanie do 1956 roku może położyć wnikliwe wczytanie się w sprawozdania z zebrań Gromadzkiej Rady Narodowej w Niechłodzie.

Mieszkanki Piotrowic (pracownice folwarku?) podczas zwózki siana. Ich narzędziem pracy są dwuzębne widły drewniane. Ok. 1935 r. Zdjęcie pochodzi z rodzinnego albumu potomków dawnych mieszkańców Piotrowic. Trzecia z prawej to Maria Zakręt (1915-2000) żona Feliksa Z.

Źródła: 

  1. Leszczyńska Biblioteka Cyfrowa
  2.  Kronika szkoły podstawowej w Piotrowicach
  3. Głos Wielkopolski wyd. z dnia 12.01.1954 r nr 10
  4.  https://i-rolnik.pl
  5.  https://muzhp.pl/wiedza-on-line/reforma-rolna-mit-zalozycielski-polski-ludowej
  6.  https://pl.wikipedia.org/


wtorek, 4 lutego 2025

Jedno wesele dwóch sióstr. Mielcuchy 1919 rok.

Czy znacie choć jeden przypadek, w którym dwie rodzone siostry stanęły na ślubnym kobiercu w jednym dniu, w tym samym kościele i o tej samej godzinie? Taki przypadek miał miejsce w rodzinie Zakrętów i Wawrzyniaków w dniu 20 stycznia 1919 r. Tego dnia siostry Stanisława /1894-1964/ i Józefa /1897-?/ Zakrętówny wychodziły za mąż a ślub odbywał się w kościele pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła w Kraszewicach w powiecie ostrzeszowskim. 

Siostry Józefa Wawrzyniak i Stanisława Chudzik


Rodzicami sióstr byli moi prapradziadkowie Szczepan Zakręt /1871-1928/ i Zofia z Jabłońskich /1868-1937/ To, że siostry brały ślub w jednym terminie to oczywiście nie był przypadek. Zapewne chodziło o to aby zaoszczędzić na kiełbasie, gorzałce, plackach i muzykantach. Nie ma co się temu dziwić, bowiem rodzina Zakrętów do zamożnych nie należała. Obie siostry od urodzenia mieszkały w Mielcuchach w gminie Czajków jednak ich przyszli mężowie nie byli tutejsi. Stasia wybrała Marcina Chudzika. Był od niej młodszy o 2 lata ale to w jej sytuacji nie miało większego znaczenia. Dzisiaj byśmy o niej powiedzieli "dziewcze po przejściach". Nie miała męża, ale za to wychowywała dwóch nieślubnych synów: Feliksa (1913-1980) i Andrzeja  (1915-?). Marcin Chudzik (1896-1945) zapewne utrzymywał się z pracy u swojego wuja Klemensa. Ze swoją matką Franciszką (1872-1953) jak już wiemy, nie utrzymywał kontaktów. Ona wiodła swoje wielkomiejskie życie w Łodzi u boku męża Józefa Kucharczyka.

Jan Wawrzyniak, wybranek Józefy Zakręt, urodził się 19 grudnia 1898 roku we wsi Węglewice w powiecie wieruszowskim około 10 km na południowy zachód od Mielcuch.  Przyszedł na świat w rodzinie Józefa Wawrzyniaka (ur.1887) i jego żony Marcjanny z Okoniów (ur. 1889). Wawrzyniakowie mieszkali w Węglewicach od pokoleń. 

Akt Ślubu nr 3 

Działo się we wsi Kraszewice dnia 20 stycznia 1919 roku o godzinie pierwszej po południu. Wiadomo czynimy iż w obecności świadków Klemensa Hudzika lat 48 i Andrzeja Trzeciaka lat 30 liczących, obydwóch gospodarzy zamieszkałych w Mielcuchach zawarte zostało religijne małżeństwo pomiędzy Marcinem Chudzik, kawalerem urodzonym we wsi Gęsówka w parafii Charłupia Wielka zamieszkałym we wsi Mielcuchy lat 22 liczącym, synem Franciszki Chudzik niezamężnej a Stanisławą Zakręt, panną urodzoną i zamieszkałą w Mielcuchach, lat 24 liczącą, córką Szczepana Zakręt i Zofii z Jabłońskich. Małżeństwo to poprzedziły 3 zapowiedzi w dniach piątym, dwunastym i dziewiętnastym stycznia bieżącego roku ogłoszone w tutejszym parafialnym kościele. Nowożeńcy oznajmili, ze żadnej umowy przedślubnej urzędownie nie zawarli. Małżeństwo to pobłogosławił Ksiądz Leonard Załuska, wikariusz miejscowej parafii. Akt ten stawającym pisać nie umiejącym przeczytany i przez Nas podpisany został. 

Akt ślubu nr 2

Działo się we wsi Kraszewice dnia 20 stycznia 1919 roku o godzinie pierwszej po południu. Wiadomo czynimy iż w obecności świadków Władysława Stoleckiego lat 43 i Ignacego Porysiaka lat 48 liczących, obydwóch gospodarzy zamieszkałych w Mielcuchach zawarte zostało religijne małżeństwo pomiędzy Janem Wawrzyniak, kawalerem urodzonym i zamieszkałym we wsi Węglewice parafii tejże lat 20 liczącym, synem Józefa i Marianny z Okoniów, małżonków Wawrzyniak  a Józefą Zakręt, panną urodzoną i zamieszkałą w Mielcuchach, lat 21 liczącą, córką Szczepana Zakręt i Zofii z Jabłońskich, małżonków Zakręt. Małżeństwo to poprzedziły 3 zapowiedzi w tutejszym i Węglewickim kościele w dniach piątym, dwunastym i dziewiętnastym stycznia bieżącego roku ogłoszone. Małżonkowie oświadczyli, iż żadnej umowy przedślubnej urzędowo nie zawarli, jako też zezwolenie ustne obecnych aktowi małżeństwa rodziców Nowozaślubionych nastąpiło. Małżeństwo to pobłogosławił Ksiądz Leonard Załuska, wikariusz miejscowej parafii. Akt ten stawającym pisać nie umiejącym przeczytany i przez Nas podpisany został.

 

Ślub w rodzinie Zakrętów. Prawdopodobnie lata 30 XXw Miejsce nierozpoznane.

 

 








niedziela, 10 listopada 2024

Obchody Święta Niepodległości w Piotrowicach 1937 r.

W przededniu Święta Niepodległości wypada napisać kilka słów o tym, jak obchodzono 19 rocznicę odzyskania niepodległości w Piotrowicach pow. Leszno w 1937 roku. Napisać, że obchodzono niezwykle uroczyście to nic nie napisać, dlatego od razu pomijam wstęp i przechodzę do rozwinięcia. 

Pierwsza strona Książki Rodzinnej rodziny Kazimierza Gierczaka z Piotrowic 1936 r.

W dniu 11 listopada 1937 roku tuż przed godz. 17.00 zebrała się przed szkołą powszechną w Piotrowicach całkiem spora gromadka tutejszych mieszkańców, aby z uwaga przyglądać się jak członkowie tutejszej Ochotniczej Straży Pożarnej ustawiają się w szeregu na uroczystej zbiórce.  Na lewym skrzydle stanął dumny p. Gierczak (Kazimierz ?), który prezesował piotrowickim dzielnym strażakom od roku. Zaraz za linią strażaków krzątał się nerwowo nauczyciel Bernard Krajewski. Miał podwójne zadanie: po pierwsze zmobilizować starszą młodzież, należącą do założonej przez niego w 1930 roku organizacji Przysposobienie Wojskowe aby wzięła przykład ze strażaków i stanęła w końcu na zbiórce. Teraz gromadziła się w małych grupkach i rozprawiała o tym i o tamtym, zupełnie nie przejmując się swoim pryncypałem. Po drugie musiał poskromić najmłodszą dziatwę szkolną, która biegała w koło bez celu, a jej krzyki słychać było na drugim końcu wsi. 

-----------------------------------------------------------------------------

W 1930 roku nauczyciel i kierownik szkoły powszechnej w Piotrowicach Bernard Krajewski założył organizację pod nazwą Przysposobienie Wojskowe, która to organizacja przyjęła w swoje szeregi młodych mieszkańców wsi Piotrowice i zapewne Niechłodu. Ze źródeł wiemy (głównie prasy wychodzącej w tamtym okresie), że działalność społeczna nauczyciela Krajewskiego spotkała się z powszechnym uznaniem, żeby nie rzec - podziwem. Organizacja Przysposobienie Wojskowe (PW) gromadziła przed wojną tysiące młodych Polaków, a jej celem było nie tylko przygotowanie młodzieży przedpoborowej do regularnej służby wojskowej, ale i wychowanie jej w duchu patriotyzmu i odpowiedzialności obywatelskiej. Bernard Krajewski miał podobno ogromną umiejętność zjednywania sobie ludzi do tego stopnia, że cytując ówczesną prasę "... nie tylko polska młodzież śpieszy na wykłady, zebrania i zbiórki, lecz także i niemiecka. Nawet niemieccy gospodarze pracują z zapałem z p. nauczycielem, nie tylko czynnie ale i materialnie. Kilku z nich należy nawet do komitetu twórczego..."* koniec cytatu. 

-----------------------------------------------------------------------------------

Wróćmy do 11 listopada 1937 roku. Kiedy już wszyscy ustawili się na swoich miejscach ruszyła przez wieś wesoła kolumna mieszkańców, strażaków i członków PW, wystrojona w barwy biało czerwone. Zwieńczeniem tego pochodu była sala restauracyjna Adolfa Henderlicha. To tutaj rozpoczęła się uroczysta akademia. Ludzie tłoczyli się pod ścianami w nadziei znalezienia miejsca, z którego będą mogli bez przeszkód śledzić zaplanowane występy.  A było na co popatrzeć i czego posłuchać. Uroczystą galę rozpoczął przemówieniem pan Gierczak. Przywitał wszystkich serdecznie, a następnie przypomniał wydarzenia sprzed 19 lat kiedy to świętej pamięci Naczelnik Państwa Józef Piłsudski (zm. w 1935 r) przywrócił Polsce ukochaną niepodległość. Wspomniał również o pierwszej rocznicy powstania Ochotniczej Straży Pożarnej, której ma zaszczyt prezesować. Przypomniał jej cele i zadania oraz podziękował strażakom za ich dzielną postawę i gotowość do niesienia pomocy potrzebującym. Na zakończenie części oficjalnej uroczystości wzniesiono trzykrotny okrzyk na cześć Najjaśniejszej Rzeczypospolitej i Jej dostojników. Kolejną częścią patriotycznego spotkania  był występ dzieci i młodzieży szkolnej. Dzieci przy akompaniamencie orkiestry śpiewały pieśni patriotyczne i deklamowały wiersze.  Po wsi rozlegały się głośne dźwięki instrumentów dętych, głosy śpiewających ludzi i śmiechy dzieci.  Na dworze już dawno zapadł zmrok. Zanim mieszkańcy Piotrowic rozeszli się do swoich domów zaśpiewali "Boże coś Polskę".  

Była to pierwsza taka uroczystość z okazji Święta Odzyskania Niepodległości jaka miała miejsce w historii wsi Piotrowice.** 


* Źródło: Głos Leszczyński z dnia 2.3.1930 r.

**Źródło: Głos Leszczyński z dnia 15.11.1930 r.

niedziela, 13 października 2024

Zebranie wiejskie w Piotrowicach 1958 rok

 PROTOKÓŁ

z zebrania wiejskiego odbytego w dniu 17 sierpnia 1958 roku we wsi Piotrowice.

Obecnych na zebraniu 20 osób


pkt 1. Wybór delegatów na dożynki centralne

Na dożynki pojedzie jedna osoba: Marciniak Walenty

pkt 2. W punkcie tym sołtys Kowalewicz omówił sprawę spłaty II raty składek PZU i funduszu gromadzkiego. Rolnicy oświadczyli, że teraz gdy będą odstawiali zboże to będą płacić te należności. Z kolei sołtys zakomunikował zebranym, że świat pracy i chłopi małorolni winni odbierać z magazynu GS I ratę węgla oraz to, ze przy odbiorze należy okazać dowód osobisty. 

pkt 3. W punkcie tym kierownik gorzelni - Wojtyniak Józef omówił sprawy kontraktacji ziemniaków do gorzelni. 

Na tym zebranie zakończono.

Przewodniczący zebrania

Kowalewicz


Fragment protokołu z zebrania wiejskiego w Piotrowicach 17.8.1958 r.


 Źródło: Archiwum Państwowe w Lesznie.

wtorek, 16 lipca 2024

Chłopski sąd w gromadzie Niechłód lata 50te XX w.

 WSTĘP


W 1951 roku weszły w życie przepisy, które gminnym a od 1954 roku gromadzkim radom narodowym dawały ogromną władzę w karaniu pospolitych przestępstw z pominięciem istniejącego przecież systemem wymiaru sprawiedliwości. Była to ustawa z 15 grudnia 1951 roku o orzecznictwie karno-administracyjnym, która szybko stała się narzędziem w ręku komunistycznych władz państwowych, za pomocą którego rozprawiano się z krnąbrnymi mieszkańcami wsi. Była w szczególności skierowana przeciwko chłopom niewywiązujących się z obowiązkowych dostaw plonów i zwierzyny gospodarskiej. Przy gromadzkich radach narodowych powstawały kolegia orzekające złożone z członków lokalnej społeczności. Kolegia decydowały i karały karą grzywny lub tzw. pracą poprawczą tych spośród mieszkańców, którzy dopuszczali się pijaństwa, chuligaństwa, kradzieży itp.  Orzekanie odbywało się poza sądami. Kolegia mogły wymierzyć karę grzywny w wysokości do 3000 złotych za jednostkowy czyn polegający np. na niewykonaniu dostawy w wyznaczonym terminie, podczas gdy przeciętne wynagrodzenie w 1952 r. kształtowało się na poziomie 652 zł. Szablonowe podejście składów orzekających do wymierzania kar prowadziło nierzadko do osobistych tragedii, w wyniku skazywania chłopów wbrew okolicznościom sprawy lub wydawano orzeczenia niewspółmierne do szkodliwości społecznej czynu i stopnia zawinienia sprawcy. Ofiarami takiej postawy kolegiów padali często chłopi mało i średniorolni, którzy z przyczyn obiektywnych nie mogli wykonać dostaw.  

Kolegium Orzekające działało również przy Gromadzkiej Radzie Narodowej w Niechłodzie. Jedno z nich powołano w Wigilię (!) 24 grudnia 1955 roku.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Fragment sprawozdania z pierwszego roku działalności kolegium orzekającego przy Gromadzkiej Radzie Narodowej w Niechłodzie (pisownia oryginalna):

 

Fragment uchwały o powołaniu nowego składu kolegium orzekajacego przy GRN w Niechłodzie 1957 r

 Obywatele Radni!

[...] W pierwszym roku swej działalności Kolegium Orzekające przy Gromadzkiej Radzie Narodowej rozpatrzyło 78 spraw i to:

- z pijaństwem i chuligaństwa         - 11 spraw

- z ewidencji ludności                  - 5 spraw

- z rolnictwa                           - 45 spraw

- z wykroczeń przeciw przepisom     - 10 spraw

- z kradzieży                           - 1 sprawa

- z praw o wykroczeniach              - 4 sprawy

- z rybołówstwa                        - 2 sprawy

Jak wynika z przedstawionych cyfr to najwięcej wykroczeń było z zakresu rolnictwa.Na wykroczenia z zakresu rolnictwa składają się sprawy za szkody polne oraz za niebranie udziału w poszukiwaniu stonki ziemniaczanej. Ogółem w roku 1955 rozpatrzono 36 spraw za niebranie udziału w lustracji stonki ziemniaczanej, z których 15 osób zostało uniewinnionych oraz 4 sprawy umorzono. Doniesienia za niebranie udziału w poszukiwaniu stonki ziemniaczanej wpływały masowo, a gdy przyszło do rozprawy to brak było konkretnych zeznań świadków i to była niewłaściwa robota, ponieważ cała masa ludzi traciła niepotrzebnie czas i gdy przyszło do rozprawy to trzeba było postępowania umarzać i to było utrudnieniem pracy Kolegium. Kolegium podchodziło do spraw rzeczowo i kierowało się w swej pracy zgodnie z odnośnym zarządzeniem. Brało również pod uwagę stan materialny i rodzinny obwinionego. Pomimo to, że członkowie starali się podejść do sprawy jak wnikliwiej to jednak popełniło jeszcze szereg błędów w swej pracy. 

Najsurowiej członkowie podchodzili do spraw z pijaństwa i chuligaństwa. W tych przypadkach zostały wymierzone najsurowsze kary. Wszystkie grzywny nałożone przez kolegium zostały ściągnięte czy to w drodze dobrowolnej czy też przez egzekucje. W roku 1955 nie było żadnych odwołań od decyzji Kolegium przy Gromadzkiej Radzie Narodowej. 

W drugim roku swej działalności tj w roku 1956 Kolegium przy Gromadzkiej Radzie Narodowej w Niechłodzie rozpatrzyło ogółem 25 spraw i to:

- z chuligaństwa i pijaństwa  - 3

- z ewidencji ludności         - 1

- z rolnictwa                 - 13

- z kradzieży                 - 5

- z wykroczeń przeciwko przepisom pożarowym      - 2

- z wykroczeń przeciwko przepisom porządkowym     -1


W roku 1956 zaniechano w jednym wypadku wszczęcia postępowania w drodze amnestii. 

Na wydanych 25 orzeczeń w dwóch wypadkach zostały złożone odwołania do Kolegium przy Powiatowej Radzie Narodowej w Lesznie i zostały [...] wydane decyzje uniewinniające. W dwóch wypadkach nie została wykonana praca poprawcza a sprawy zostały skierowane do sądu. W jednym przypadku została już zastosowana kara aresztu.

Obywatele Radni!

Najaktywniejszym członkiem Kolegium dotychczas był obywatel Matuszczak Franciszek ze Zbarzewa, członek Gromadzkiej Rady Narodowej. [...]

Obywatele Radni! Na dzisiejszej Sesji należy się nam zastanowić kogo należy powołać w skład nowego Kolegium, ponieważ winni wejść ludzie cieszący się zaufaniem w gromadzie, znający się na praworządności  i ludzie podchodzący do spraw z całą sumiennością. 

Koniec sprawozdania. 




Źródło: Archiwum Państwowe w Lesznie



 

niedziela, 19 maja 2024

Wszystkie siostry mojego pradziadka Marcina Chudzika.

Jestem prawnukiem Marcina Chudzika, urodzonego w ziemi sieradzkiej 27 października 1896 roku we wsi Gęsówka, gmina Wróblew z matki Franciszki Chudzik (1872-1955). Marcin urodził się jako dziecko nieślubne. Jego mama a moja prapraprababka Franciszka była wówczas robotnicą w Łodzi. Dzieciństwo Marcin spędzał w Gęsówce, mieszkając w dziadkowej chałupie. Dziadek Marcina Tomasz Chudzik (1839-1917) najmował się do pracy w folwarkach rozsianych po okolicy. Zanim trafił do Gęsówki należącej do folwarku w Tworkowiźnie, mieszkał we wsi Piotrowice 10 km na północny zachód od Sieradza w gminie Warta. 

Oryginalny akt urodzenia mojego prapradziadka Marcina Chudzika. Gęsówka 1896 r. Żródło: Archiwum Państwowe w Łodzi. 
Matka Marcina nigdy już nie wróciła na biedną sieradzką wieś. Urządziła sobie życie w przemysłowej Łodzi. Tu poznała robotnika Józefa Kucharczyka (1881-1939). Nie był rodzonym łodzianinem. Pochodził z Marcelina pow. Noworadomski i podobnie jak tysiące wówczas młodych ludzi szukał lepszej przyszłości w dużym mieście. Matka mojego pradziadka wzięła ślub z Józefem Kucharczykiem w kościele pw Świętego Krzyża w Łodzi w dniu 8 listopada 1903 roku. Kucharczykowie zamieszkali w Łodzi przy ul. Żelaznej, potem Rokicińskiej, Skierniewickiej...

Co działo się z Marcinem?

Świat siedmioletniego wówczas Marcina Chudzika składał się ze skromnej izby dziadkowej chałupy, zabłoconego obejścia i ciężkiej pracy w polu. Był jednak ktoś kto mógł choć trochę zastąpić mu ojca. To Klemens, młodszy o 8 lat brat Franciszki. Wuj Klemens! jak wołał Marcin. 

Rodzina Franciszki Kucharczyk z domu Chudzik /1872-1955/. Lata 70te XX w. Od lewej Stanisława Pawłowska,Helena Jaworska,Barbara Orłowska. Za Nią stoi Jerzy Pawłowski syn Stanisławy Pawłowskiej. Zdjęcie pochodzi z rodzinnego albumu potomków Franciszki Kucharczyk. 
 
 
Marcin Chudzik (1896-1945)

Klemens Chudzik (1880-1941) zakochał się w Jadwidze Grzegorek (1882-1951) Jadwiga pochodziła z Mielcuch w pow. ostrzeszowskim, gminie Czajków. Poznali się w wesołych okolicznościach na pewnym weselu we wsi Wojków. Ślub odbył się w Mielcuchach w domu rodzinnym Jadwigi 23 stycznia 1905 roku. Wkrótce Młodzi przenieśli się do Mielcuch. Tutaj z pewnością zamieszkali u rodziców Jadwigi. Tego jednak nie udało mi się ustalić z całą pewnością. 

Klemens nie zostawił rodziców samych w Gęsówce. Ściągnął ich do Mielcuch. Mojego pradziadka Marcina również. 

Karta meldunkowa rodziny Kucharczyków Łódź. Źródło: Archiwum Państwowe w Łodzi.

Co w tym czasie działo się w domu Kucharczyków? Moja praprababka Franciszka Kucharczyk rodziła córki. Oto siostry mojego pradziadka Marcina Chudzika:

Marianna urodziła się 17 września 1903 roku. (2 miesiące przed ślubem rodziców). W 1931 roku wyszła za Mieczysława Rygielskiego. Ślub odbył się w kościele pw Św. Anny w Łodzi. Mieczysław Rygielski był 22 letnim robotnikiem, synem Andrzeja urodzonym w Łodzi. Oboje znali się dobrze. Mieszkali na tej samej ul. Skierniewickiej. Mietek w kamienicy pod numerem 15, Marianna pod 20. W małżeństwie tym coś nie zagrało. Jeśli wierzyć dokumentom to był rozwód. Każde poszło w swoją stronę. W 1962 roku Marianna ponownie wyszła za mąż. Jej drugi mąż Czesław Karski był łodzianinem starszym o 4 lata. Na pytanie czy Marianna miała dzieci nie potrafię odpowiedzieć. Tak, Marianna była młodszą siostrą mojego pradziadka Marcina Chudzika. Czy się znali? Czy spotykali? Nie sądzę. 

Weronika urodziła się 26 lipca 1908 roku. W dniu 9 listopada 1929 roku wyszła za Józefa Debczyka, robotnika łódzkiego, urodzonego w Łodzi w 1907, który był mieszkańcem kamienicy przy ul. Przędzalniczej 98. Weronika mieszkała niedaleko domu rodzinnego, również przy ul. Skierniewickiej lecz pod numerem 12. Ślub odbył się w kościele pw. Św. Anny w Łodzi. Na pytanie czy Weronika miała dzieci nie potrafię odpowiedzieć. Tak, Weronika była młodszą siostrą mojego pradziadka Marcina Chudzika. Czy się znali? Czy spotykali? Nie sądzę.

Józefa urodziła się 29 stycznia 1911 roku. W dniu 27 października 1934 roku wyszła za ślusarza Aleksandra Jagielskiego urodzonego w Łodzi w 1908 roku. Aleksandrer zajmował mieszkanie przy ul. Wółczańskiej 148, Józefa zaś mieszkała ...razem ze swoim przyszłym mężem. 

 

Dom, w którym mieszkała przed wojną z mężem siostra Marcina Chudzika - Józefa. Łódź  ul. Wółczańska 148 Źródło: Google maps.

Ślub Józefy i Aleksandra odbył się w kościele pw. Św. Stanisława Kostki w Łodzi Mąż Józefy - Aleksander Jagielski ur. 1908 roku w Łodzi syn Grzegorza i Barbary z Modzelewskich był od 1945 roku pracownikiem aparatu bezpieczeństwa UB. Pracował w wydziale IV sekcji III  Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Łodzi.* Tą niechlubną służbę zakończył w stopniu porucznika i na stanowisku kierownika wydziału IV Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego na miasto Łódź w styczniu 1953 roku. Związek małżeński między naszą parą został rozwiązany przez rozwód decyzją Sądu Wojewódzkiego w Łodzi w 1951 roku.          W grudniu 1959 roku Józefa ponownie wyszła za mąż. Tym razem związała się z Kazimierzem Popławskim. Na pytanie czy Józefa miała dzieci nie potrafię odpowiedzieć twierdząco.  Czy Józefa poznała kiedyś swojego starszego brata Marcina Chudzika? Czy się znali? Czy spotykali? Nie sądzę. Józefa zmarła w Łodzi w dniu 28 sierpnia 1989 r. i w tym mieście jest pochowana.

Kazimiera była najmłodszą siostrą mojego pradziadka Marcina Chudzika. Urodziła się 26 lutego 1913 roku. Właściwie to nic o niej nie wiem poza tym, że wyszła za niejakiego Orłowskiego. W 2013 roku miałem ogromną przyjemność rozmawiać telefonicznie z wnuczką Kazimiery Orłowskiej - Barbarą (patrz zdjęcie u góry strony). To była bardzo ciekawa i pełna emocji rozmowa. Pani Barbara była już w podeszłym wieku, wymagała opieki. Fascynujące dla mnie było to, że była to rozmowa z osobą, która pamiętała moją praprababkę Franciszkę Kucharczyk. To ode mnie dowiedziała się, że jej babka Franciszka Kucharczyk miała nieślubnego syna Marcina. To dało mi do myślenia. Uzmysłowiłem sobie, że Marcin nie brał żadnego udziału w życiu swojej matki. Mieszkając w Gęsówce, potem w Mielcuchach, Krzycku, Gołanicach i wreszcie w Piotrowicach w gm. Święciechowa nie utrzymywał z matką żadnych kontaktów. Tym bardziej z siostrami. Jakie to smutne.   


* Źródło: IPN.gov.pl


sobota, 25 listopada 2023

Dostawy obowiązkowe - ukryty podatek rolników z Piotrowic.

 Z posiedzenia Gromadzkiej Rady Narodowej Niechłód       .....sierpnia 1957 rok.

Głos zabiera Przewodniczący Rady ob. Ludwik Hudzik:

Obywatele Radni!

Na ostatniej sesji Gromadzkiej Rady Narodowej odbytej 26 sierpnia 1957 roku ludność domagała się aby przedstawić jej wszystkie ulgi, które były udzielone czy to w spłacie podatku gruntowego czy w obowiązkowych dostawach żywca i zboża. Najpierw pozwolę sobie przedstawić ulgi udzielone z urzędu w podatku gruntowym. W roku 1957 udzielono ulg z urzędu na kwotę 74,390 zł następującym rolnikom:

- ob. Zakręt Feliks z Piotrowic na ogólny wymiar podatku 9,884 zł otrzymał ulgę w wysokości 4,900 zł. Przy udzielaniu ulgi komisja wzięła pod uwagę całkowity brak maszyn rolniczych oraz to że wymieniony przeprowadził remont budynków gospodarczych oraz to, że w roku bieżącym padła mu jedna krowa i jedna jałówka.

- ob. Kowalewicz Feliks z Piotrowic na ogólny wymiar 6,552 zł otrzymał ulgę w wysokości 3,250. Ulga została udzielona z uwagi na to, że z powodu rozwiązania spółdzielni wymieniony podatnik otrzymał ziemię bardzo wyjałowioną i nie obsianą oraz padły mu w tym roku dwie krowy.

- ob. Chudzik Józef z Piotrowic otrzymał 2000 zł ulgi na ogólny wymiar 6, 130 zł. Przy udzielaniu ulgi wzięto pod uwagę padnięcie w roku bieżącym jednego konia oraz przeprowadzony remont budynków gospodarczych.

- ob. Karasińskiej Jadwidze z Piotrowic udzielono ulgi 246 zł  na ogólny wymiar podatku 458 zł z uwagi na to, że wymieniona jest starą emerytką.

- Ob. Grzegorkowi Michałowi z Piotrowic udzielono ulgi 2000 zł. Wymiar ogólny wynosi 5,056 zł. Ulga została udzielona z uwagi na budowę chlewa.

- Ob. Pawlikiewicz Jan z Piotrowic na ogólny wymiar podatku gruntowego 9,712 zł otrzymał ulgę w wysokości 2000 zł z uwagi na brak inwentarza w gospodarstwie.
- Ob. Banaszakowi Wojciechowi z Piotrowic  udzielona została ulga w wysokości 2000 zł na ogólny wymiar 4,563 zł z uwagi na chorobę podatnika oraz z uwagi na poniesione koszty pogrzebowe.

- Ob. Adamczak Walerian z Piotrowic otrzymał 2000 zł ulgi na ogólny wymiar 13,436 zł z uwagi na gruntowny remont chlewni.

Również w spłacie I-szej i II-iej raty zaliczki podatku gruntowego na rok bieżący zostały udzielone ulgi następującym rolnikom (z Piotrowic):

- Ob. Grzegorkowi Andrzejowi 1694 zł z uwagi na to, że gospodarstwo obywatela Grzegorka zostało zrujnowane w minionym okresie oraz z uwagi na remont budynków.

W obowiązkowej dostawie żywca w roku bieżącym z ulgi korzystali następujący rolnicy (z Piotrowic):

- Ob. Wojciechowskiemu Antoniemu z Piotrowic na ogólny plan dostawy 1,168 kg udzielono ulgę w wysokości 648 kg.

- Ob. Tyrała Marian z Piotrowic na plan 3,956 kg otrzymał ulgi 1,750 kg.

[...]

Obywatele Radni!

Jak wynika to na polu realizacji obowiązków wobec państwa mamy poważne zaległości i musimy dołożyć wszelkich starań aby je zlikwidować jak najwcześniej. 

[...]

Zdjęcie z rodzinnego albumu Dobrowolskich z Piotrowic.


Opracowałem na podstawie materiałów pozyskanych z Archiwum Państwowego w Lesznie. 




czwartek, 19 października 2023

Obraz oświaty w Gromadzie Niechłód w 1957 r. część II

  Obraz oświaty w Gromadzie Niechłód w 1957 r. część I

 

Uchwała Nr 5/III/57 Gromadzkiej Rady Narodowej w Niechłodzie.

 Dyskusja:

Kierownik szkoły Zbarzewo-Niechłód ob. Wieland Bronisław zwrócił się z prośbą do rodziców aby w okresie prac wiosennych nie przeciążali pracą swoich dzieci, aby dopilnowali dzieci aby się podciągały w nauce. Mówił również o tym, aby rodzice w obecności dzieci nie wyrażali się źle o nauczycielach, ponieważ to jest głównym powodem złego zachowania się dzieci w szkole. Mówi również o tym, że rodzice pozostawiają dzieci w domu bez usprawiedliwienia ich nieobecności ze szkołą. 

W dalszym ciągu porusza sprawę oświaty dla dorosłych. W innych latach były organizowane kursy dokształcające, natomiast w tym roku nie zorganizowano kursu ponieważ kierownik szkoły osobiście chodził od domu do domu i prosił aby ci, którzy nie mają ukończonych 7 klas szkoły podstawowej uczęszczali na dokształcenie i to nie odniosło żadnego rezultatu. 

Dalej kierownik szkoły mówi o tym, że w Zbarzewie przystąpiono do opłotowania budynków szkolnych. Mówił o tym, że dużo pracy w to włożył przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej ob. Hudzik Ludwik, który postarał się o wszystek materiał. Również na pochwałę zasługują mieszkańcy wsi Zbarzewo, którzy z wielkim zrozumieniem przystąpili do pracy przy opłotowaniu i to w czynie społecznym.

Następnie omawia sprawę biblioteki gromadzkiej znajdującej się w Niechłodzie. 18 marca br. Gromadzka Komisja Oświaty, Kultury i Zdrowia udała się do biblioteki aby przeprowadzić kontrolę i kierownik biblioteki ob. Galon Feliks odmówił przeprowadzenia kontroli. Ob. Wieland stwierdza, że jest przekonany, że w bibliotece panuje bałagan i nieład, brak jest katalogów. Biblioteka jest otwarta w nieodpowiednim czasie i znajduje się w nieodpowiednim miejscu. Wnosi, że biblioteka gromadzka jest niepotrzebna i wnosi aby ją zmienić na punkt biblioteczny, tak jak jest w pozostałych wsiach. Wnosi również aby te pieniądze, które dotychczas były wydawane na bibliotekę przerzucić na szkoły. 

Obywatel Uzarowski mówi o tym, że to że biblioteka znajduje się w nieodpowiednim miejscu, to nie jest wina bibliotekarza a nas wszystkich, którzy nie potrafimy znaleźć odpowiedniego pomieszczenia. Mówi o tym aby nie likwidować całkowicie biblioteki, a o ile istnieje w niej bałagan- to jest wina bibliotekarza i należałoby dokonać zmiany na stanowisku kierownika biblioteki i należałoby wybrać osobę miejscową, aby biblioteka mogla być otwarta w godzinach wieczornych. 

Obywatel Glapiak Jan mówi o tym aby nie likwidować całkowicie biblioteki, lecz przenieść ją w inne miejsce. 

Ob. Wieczorek Stefan - pełnomocnik wsi Niechłód wnosi aby nie zmieniać kierownika biblioteki i nie odbierać mu tych parę groszy.

Przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej ob. Hudzik Ludwik mówił o tym, że biblioteka jest niepotrzebna i należy ją zamienić na punkt biblioteczny.

Zastępca Przewodniczącego Gromadzkiej Rady Narodowej ob. Wojtyniak Józef mówi o tym, że niedawno biliśmy się o to aby utworzyć bibliotekę i udostępnić książkę wszystkim, nie należy likwidować biblioteki a tylko zmienić jej miejsce i potrzeba trochę inicjatywy ze strony bibliotekarza, a będziemy z biblioteki zadowoleni wszyscy. 

Ob. Pelian Bolesław z Niechłodu wnosi aby w szkole w Niechłodzie utworzyć 4-tą klasę aby dzieci musiały chodzić do Zbarzewa dopiero od klasy V-tej.

Ob. Mrozkowiak Franciszek z Niechłodu wypowiedział się w sprawie biblioteki i wnosi aby nie likwidować jej a przenieść ją do świetlicy. 

Radny ob. Śliwa Piotr mówi o tym, że biblioteka jest zupełnie niepotrzebna w Niechłodzie. 

Ob. Bajer Władysław nauczyciel z Niechłodu wniósł aby biblioteki nie likwidować ponieważ książka jest potrzebna każdemu i dlatego bibliotekę należy przenieść do pokoju gościnnego przy PGR.

Kierownik PGR ob. Jagodziński Franciszek mówi o tym, że w najbliższych dniach gospodarstwo otrzyma praktykantów i pokój gościnny będzie zajęty. Mówi również o tym, że komisja gromadzka niepotrzebnie domagała się kontroli w bibliotece gromadzkiej ponieważ dowodem pracy kierownika biblioteki są składane sprawozdania miesięczne do biblioteki powiatowej. 

Ob. Wieland mówi o tym, ze on wcale nie chce odebrać tych parę groszy kierownikowi biblioteki tym bardziej, że kierownikiem biblioteki jest jego kolega - nauczyciel. 

Ob. Kasztelan Antoni wnosił aby bibliotekę przenieść do świetlicy. Przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej ob. Hudzik Ludwik mówił o tym, że wniosek ten jest słuszny  ale nie można tego zrobić z uwagi na naszą młodzież.  

 *************************************

Należy zobowiązać Prezydium GRN o wystąpienie z wnioskiem do Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Lesznie o zmianę biblioteki na punkt biblioteczny.

 

Gospoda Michalskiego w Niechłodzie pocz. XX w. Źródło: https://polska-org.pl/


 

 

 



piątek, 1 września 2023

Prostowanie drogi przy gorzelni w Zbarzewie 1957 r.

 Zbarzewo, dnia 24 kwietnia 1957 


                                           PROTOKÓŁ

z odbytego zebrania wsi Zbarzewo, dnia 24 kwietnia 1957 roku. Zebraniu przewodniczył Przewodniczący Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej Obywatel Hudzik Ludwik. Na zebraniu obecnych było 48 osób. 


Porządek obrad:

1)Sprawa sprostowania zakrętu w Zbarzewie koło gorzelni.

2) [...]

Obywatel Hudzik Ludwik Przewodniczący Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej wyjaśnił zebranym, że już od kilku lat domagają się sprostowania drogi koło gorzelni, lecz do tego potrzeba pomocy ze strony chłopów wsi Zbarzewo, gdyż Wydział Komunikacji Drogowej nie ma środków finansowych na wykonanie tych robót i należałoby na dzisiejszym zebraniu podjąć przez zebranych czyn w przyśpieszeniu wykonania wspomnianych robót. Dalej mówi Przewodniczący obywatel Hudzik Ludwik, że tylko w interesie mieszkańców wsi Zbarzewa winno leżeć sprostowanie tej drogi, co przyczyni się do zmniejszenia wypadków pojazdów jak i rowerów, wozów i samochodów. Po szczegółowym omówieniu poddano pod dyskusję co zamierzają zrobić w tej sprawie mieszkańcy Zbarzewa. 

Obywatel Florczak Ignacy jako pierwszy zabrał głos i mówi już najwyższy czas aby odcinek tej drogi był sprostowany a niewątpliwie my dopomożemy w budowie czy w zwózce kamieni, albo przy wykopie rowu, aby już raz prace te wykonać. Obywatel Kostrowski Franciszek mówi, że nie widzi w Zbarzewie ludzi, którzy by nie dopomogli w czynie budowy tej drogi. Obywatel Dworczak Wacław mówi, ze jest za tym aby w czynie każdy rolnik dostarczył bezpłatnie 2m3 kamienia to będzie dużo pomocy dla Wydziału Komunikacji, co razem obliczając daje w sumie 130m3 kamienia, co prawie wystarczy na ten odcinek drogi, ponadto szarwarkowo wykona się różne inne roboty potrzebne przy sprostowaniu drogi. 

Po szerokiej dyskusji przeprowadzono głosowanie. Cała wieś jednogłośnie wyraziła zgodę aby dostarczyć bezpłatnie po 2 m3 kamieni na sprostowanie drogi koło gorzelni, z zastrzeżeniem, że kamienie te dostarczą w porze zimowej, a przed żniwami mogą dokonać wykopów rowów.

Protokólant:

Kostrowska. 

Gorzelnia w Zbarzewie. Stan z 2015 r. Źródło: https://spirits.com.pl


Pałac w Zbarzewie wraz z gorzelnią  FILM

niedziela, 30 lipca 2023

Zjazd rodzinny potomków Czesława i Marianny Bednarczyk

                                                             Szanowni Państwo

                                                             ________________________________

Serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie potomków rodu Marianny i Czesława  Bednarczyk, które odbędzie się w sali Ośrodka Wypoczynkowego KROKUS w Wieleniu Zaobrzańskim, Pl. Pielgrzymów 9 nad Jeziorem Wieleńskim w gminie Przemęt

                       w dniu 9 września 2023r. (sobota) - początek godz. 14.00

 Proponowany plan zjazdu:

ü  Powitanie

ü  Przedstawienie poszczególnych rodzin biorących udział w spotkaniu

ü  Wspólny obiad

ü  Wspomnienie o Czesławie Bednarczyku (prezentacja multimedialna)

ü  Przedstawienie drzewa genealogicznego rodziny Bednarczyków

ü  Przedstawienie zebranych rodzinnych fotografii.

ü  Wspólna kawa z ciastem

ü  Zdjęcie grupowe

Ponadto każdy uczestnik spotkania będzie mógł podzielić się własnymi wspomnieniami lub pochwalić się ciekawymi zdjęciami związanymi z bezpośrednim kontaktem z Marianną i Czesławem Bednarczykiem. W tym celu KONIECZNIE przywieźcie rodzinne albumy i inne pamiątki!

Organizacja spotkania w takiej formie wiąże się z kosztami. W związku z tym każdy uczestnik zjazdu powinien uiścić stosowną opłatę: osoba dorosła - 70,00 zł, dziecko od 3 do 8 lat - 45,00 zł, dzieci do lat 2 bez opłaty. Dokonana wpłata będzie potwierdzeniem udziału w zjeździe.

 Wpłaty należy dokonać w terminie do 20 sierpnia 2023r.

 Numer konta na które należy dokonać wpłaty:  

Patrycja Pabich

24 1090 1607 0000 0001 0983 0173

W tytule wpłaty należy wpisać „Zjazd rodzinny” oraz ilu osób dotyczy wpłata, a także imię syna/córki Czesława Bednarczyka, np. „potomkowie Franciszka Bednarczyka”.

Istnieje także możliwość dokonania wpłaty w innej formie, np. przekazując środki bezpośrednio do rąk niżej podanym osobom, wcześniej umawiając się w tej sprawie  telefonicznie.

Jednocześnie informujemy, że ośrodek dysponuje bazą noclegową. Wszyscy którzy byliby zainteresowani skorzystaniem z noclegu mogę kontaktować się tel. 537051542 lub przez stronę (http://www.ow-krokus.pl/).

Prosimy również zaglądać na stronę http://hudzikowie.blogspot.com Genealogia rodziny Hudzików i rodzin spokrewnionych, gdzie można znaleźć ciekawe materiały dot. historii rodu Bednarczyków.

Szanowni Państwo! Od poprzedniego zjazdu minęło 17 lat. Wiele się od tego czasu  zmieniło,  a na pewno narodziło się kolejne pokolenie rodziny. Miło nam zatem będzie Was gościć i poznać. Liczymy na pełną mobilizację wszystkich pokoleń, przekazujcie proszę swoimi kanałami informuję na temat spotkania. Piękne okolice Jeziora Wieleńskiego zapewnią Wam miły pobyt i moc wrażeń !

 W imieniu organizatorów szczegółowych informacji udzielą:

                                                                     Maria Jędrzychowska tel. 799 983 335

                                                                     Halina Przybylska  tel. 513 072 304

                                                                     Weronika Hudzik tel. 731 090 153

ZAPRASZAMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!