czwartek, 27 sierpnia 2026

Ostatnia wola Bartłomieja. Dłużyna 1837 r.

Postaram się uporządkować wiadomości na temat jednego z moich najstarszych przodków 5xpradziadka Bartłomieja Jędrzychowskiego z Dłużyny. Rzucę też nowe światło na testament Bartłomieja, spisany 22 grudnia 1837 roku w obliczu śmierci, która nie była aż tak rychła, jak można by przypuszczać. 

Dom Czesława i Marianny  Bednarczyków w Dłużynie a wcześniej Kędziorów i Jędrzychowskich. Lata przedwojenne. Zdjęcie z rodzinnego albumu, jednak poglądowe bo poprawione przez AI ponieważ oryginał bardzo niewyraźny.


Nie wiem gdzie urodził się Bartłomiej ale dzięki Nelly, genealożki z Francji od niedawna wiem, że jego rodzicami a moimi 6x pradziadkami byli Paweł Jędrzychowski i nieznana z rodowego nazwiska jego żona Regina. Winien jestem w tym miejscu wyjaśnienie. Otóż Nelly udostępniła mi wiele ciekawych materiałów dotyczących Jędrzychowskich z Dłużyny, które pozyskała z archiwów kościelnych. Fajnie wiedzieć, że jesteśmy spokrewnieni za sprawą wspólnych dziadków z odległej przeszłości tj. Pawła i Reginy Jędrzychowskich :)

Przypuszczenia:

Bartłomiej urodził się gdzieś około 1769 roku w Dłużynie lub jednej z pobliskich wsi. Możliwe że w Bronikowie lub Machcinie. Jest to bardzo prawdopodobny rok, ponieważ wynika wprost z zapisu z jego aktu śmierci z 1838 r gdzie w rubryce "wiek zmarłego" widnieje liczba 69. Z kolei z testamentu Bartłomieja dowiadujemy się, ze jest w związku małżeńskim z Ewą od 50 lat. 

Prawdopodobnie, Bartłomiej Jędrzychowski oraz jego żona Ewa z domu Wilczek byli pierwszymi lokatorami domu w Dłużynie oznaczonego numerem 24b. Zakładam ostrożnie, że dom ze zdjęcia poniżej wybudował sam Bartłomiej w latach 1800 -1820. W dokumentach dotyczących tej posiadłości, znajdujących się obecnie w Archiwum Państwowym w Lesznie, nie znalazłem żadnej wzmianki na temat roku budowy domu Jędrzychowskich. Z pewnością wygląd budynku zmieniał się przez dziesięciolecia za sprawą prowadzonych, napraw, remontów itp. Możliwe że pierwotnie pokryty był strzechą. Wielu z Was pamięta go jeszcze z lat 70tych XX w kiedy to ostatecznie został rozebrany. Pomyślcie tylko: mógł mieć wówczas ze 170 lat!  Ale czy na pewno? 

Ufundowana przez rodzinę tablica poświęcona Czesławowi Bednarczykowi.
Dłużyna 2026.
 

Fakty:

26 lipca 1789 roku wielmożny Kazimierz, hrabia Sułkowski właściciel Machciana i Dłużyny wydał Bartłomiejowi "przywilej" na podstawie którego, stał się on wolnym człowiekiem i nie musiał już odpracowywać pańszczyzny. Hrabia Sułkowski nadał Bartłomiejowi prawo własności do swoich pól ornych  i łąk. To właśnie na kawałku tej ziemi w Dłużynie Bartłomiej zbudował dom, w którym przez całe dziesięciolecia mieszkały rodziny Jędrzychowskich, Stachowskich, Kędziorów i wreszcie Bednarczyków. Dokument ten był niezwykle cenny, ponieważ dzięki niemu  237 lat temu diametralnie zmienił się los Bartłomieja. Z pańszyźnianego chłopa nagle stał się wolnym człowiekiem. Wkrótce został zamożnym chłopem - kmieciem jakich w tym czasie w Dłużynie można było policzyć na palcach jednej ręki. Oficjalne uwłaszczenie chłopów z Dłużyny miało miejsce w 1825 roku.  Bartłomiej cieszył się już w tedy statusem wolnego chłopa od 36 lat! Pozostaje otwartą kwestia przyczyna dla której Bartłomiej Jędrzychowski mógł liczyć na taki gest ze strony hrabiego Sułkowskiego.  Nie ulega wątpliwości, że był to chłop zasobny i stać go było na płacenie dziedzicowi Dłużyny czynszu za swoją wolność i niezależność. 

Specjalny status we wsi miał brat Bartłomieja - Wojciech. Ten z kolei był młynarzem dłużyńskim a więc nie byle kim jak na ówczesne czasy. 

22 grudnia 1837 roku w Dłużynie w domu pod numerem 24b, dokładnie w tym domu, który za 75 lat stanie się własnością Czesława Bednarczyka i Marii z Kędziorów, zebrała się najbliższa rodzina Bartłomieja aby wysłuchać jego ostatniej woli. Bartłomiej był chory i nikt nie dawał mu szansy na rychły powrót do zdrowia. Chyba sam sobie z tego zdawał sprawę bo wezwał do Dłużyny sędziego Sądu Ziemsko-Miejskiego z Kościanie aby w jego obecności i w majestacie prawa podyktować mu ostatnią swoją wolę – testament. Leżący w łóżku mężczyzna dobiegał siedemdziesiątki. Był schorowany i zmęczony długim życiem. Tej smutnej urzędowej ceremonii przysłuchiwali się uważnie: żona Bartłomieja Ewa, najstarszy syn Stanisław, młodszy syn Walenty, oraz córki z mężami: Maria Sterna, Franciszka Krawiec i Brygida Stępczak. 

Treść testamentu Bartłomieja Jędrzychowskiego:

Gospodarstwo zostało podzielone pomiędzy dwóch najstarszych synów Bartłomieja tj. Stanisława oraz Walentego. Na dobytek ten składały się dom mieszkalny wraz z przyległym samem owocowym,  budynki gospodarcze, sprzęt gospodarski, narzędzia, żywy inwentarz (np. bydło) oraz łąki i pola orne. Stanisław otrzymał w spadku wszystkie budynki wraz z wyposażeniem. Pola i łąki nie zostały w testamencie precyzyjnie oznaczone ale możemy wyczytać, że były to: kawałek pola przy drodze wiejskiej, kawałek pola i lasek i przy drodze prowadzącej do Sokołowa, ogród pod Charbielinem, łąka na Kamionkach, łąka na Wielkim Bagnie (Wielkim Błocie), kawałek ziemi za łąką na Wielkim Bagnie. Pola, sad i łąki zostały podzielone pomiędzy braćmi po równo. 

Bartłomiej pomimo, że był kmieciem (zwykle byli bogatymi pełnorolnymi chłopami) to zastrzegł na łożu śmierci, że nie posiada oszczędności a jedynie długi, które polecił spłacić po równo braciom Stanisławowi i Walentemu. Zwolnił córki z tego przykrego obowiązku. Jego dłużnikami byli: 

1. Łucja, żona włodarza (rolnika) Jana - zalegał jej 600 zł

2. Wawrzyniec, właściciel karczmy - zalegał mu 144 zł

3. Leśniczy - zalegał mu 45 zł

4. Klemens, handlarz bydłem - zalegał mu 74 zł

Córce Bartłomieja Mariannie (po mężu Sterna) należał się spadek, który został wyceniony na 100 polskich złotych czyli 16 talarów i 20 srebrnych groszy.  

Córce Bartłomieja Franciszce (po mężu Krawiec) należał się spadek, który został wyceniony na 100 polskich złotych czyli 16 talarów i 20 srebrnych groszy.  

Córce Bartłomieja Brygidzie (po mężu Stępczak) należał się spadek, który został wyceniony na 100 polskich złotych czyli 16 talarów i 20 srebrnych groszy. Z testamentu dowiadujemy się że Brygida wraz z mężem mieszkała w małej przybudówce przy domu Bartłomieja (izdebka). Bartłomiej zastrzegł że ta dobudowana część stanowi wyłączną własność Brygidy. 

Bartłomiej zobowiązał braci aby solidarnie spłacili siostry najpóźniej do 3 lat po jego śmierci. 

Bartłomiej pozbawił żonę prawa do spadku ale w zamian zobowiązał Stanisława aby po jego śmierci zaopiekował się matką. Ewa będzie miało prawo dalej mieszkać w domu do końca życia, natomiast na najstarszym  synu będzie spoczywał obowiązek zapewnienia jej wszelkiej opieki oraz wyżywienia, opału, i pokrywania kosztów leczenia.  Bartłomiej zapewnił wszystkich, że rozmawiał na ten temat z żoną Ewą, która z takiego postawienia sprawy jest bardzo zadowolona.  

Testament kończy  zapisem, że każdy spadkobierca musi podporządkować się woli Bartłomieja. Jeśli ktoś będzie się uchylał ze swoich obowiązków, zostanie wydziedziczony. Bartłomiej podpisał się trzema krzyżykami ponieważ albo nie potrafił pisać albo był na tyle chory, że wyręczono go w tej urzędowej czynności.  

Na swoją śmierć Bartłomiej czekał kolejny cały rok. Zmarł w Wigilię 1838 roku w swoim domu w Dłużynie mając 69 lat. 

Zapis o śmierci Bartłomieja Jędrzychowskiego w księdze zgonów parafii Dłużyna 1838. 









piątek, 21 sierpnia 2026

Naukowiec z Radomicka

Podejrzewam, że mało kto w Radomicku wie, że z tej spokojnej wielkopolskiej wsi pochodził człowiek, który na początku XX wieku stał się jednym z najważniejszych antropologów Ameryki Południowej. Robert Lehmann‑Nitsche, urodzony 9 listopada 1872 roku w Radomicku, syn Adolfa Lehmanna i Idy Stephan, wyrósł na naukowca, którego nazwisko do dziś pojawia się w podręcznikach antropologii, etnologii i folklorystyki.

Jako młody człowiek zdobył dwa doktoraty – z filozofii i medycyny – po czym w wieku zaledwie 25 lat wyjechał do Argentyny. Tam objął kierownictwo Sekcji Antropologicznej w Museo de La Plata, jednym z najważniejszych muzeów na kontynencie. To tak, jakby dziś ktoś z Radomicka został dyrektorem działu badań w największym muzeum Ameryki Południowej.

Przez ponad 30 lat badał ludność rdzenną Patagonii, Chaco czy Ziemi Ognistej. Fotografował, mierzył, nagrywał ich języki i muzykę – tworząc jedną z pierwszych kolekcji nagrań etnograficznych na świecie. Między 1905 a 1909 zarejestrował około 250 fonogramów, które dziś są bezcennym świadectwem kultur, z których wiele już nie istnieje.

W muzeum uporządkował ogromne zbiory kości i czaszek, prowadząc pionierskie badania nad chorobami, trepanacjami i różnorodnością ludzką. Krytykował proste podziały rasowe, wprowadzając bardziej naukowe podejście – jak na swoje czasy był wyjątkowo nowoczesny.

Zajmował się także folklorem: zbierał pieśni, legendy, druki ulotne, a nawet humorystyczne i satyryczne teksty z życia codziennego. Tworzył mapy językowe i mitologiczne kontynentu, współpracując z dziesiątkami badaczy i informatorów.

Po powrocie do Niemiec w 1930 roku nadal publikował, aż do śmierci 9 kwietnia 1938 roku w Berlinie.

Robert Lehmann - Nitsche. ok. 1910 r.


poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Balbina Skorupińska z Radomierza

Balbina Skorupińska była młodszą siostra mojej praprababki Anastazji Bednarczyk. Urodziła się w Radomicku 31 marca 1879 r. w rodzinie Piotra Skorupińskiego i Cecylii z d. Gryca. Początki jej dorosłego życia były bardzo burzliwe i tragiczne. W wieku 19 lat wyszła za mąż za Tomasza Praissa, 24 letniego młodzieńca z Perkowa pod Przemętem (ślub w 1898). Świadkiem na ich ślubie był Szczepan Bednarczyk - szwagier Balbiny. Młodzi zamieszkali w Perkowie. 26 stycznia 1900 roku na świat przyszła Maria, ich jedyne dziecko, bowiem Tomasz zmarł po niespełna 3 tygodniach od urodzenia córki (16 lutego 1900 r.) Niesamowite w tej historii są zbiegi okoliczności, które towarzyszyły Balbinie. Wyobraźcie sobie, że jeszcze tego samego roku tj. 31 lipca Balbina wyszła za mąż za wdowca z Radomierza - Kazimierza....Skorupińskiego. Tak, tak, nie przesłyszeliście się. Mężczyzna ten nosił nazwisko dokładnie takie samo jak nazwisko panieńskie Balbiny. Od razu rodzi się pytanie o stopień pokrewieństwa tej pary. Pewnie w którymś pokoleniu mieli wspólnego przodka ale w świetle prawa nie stanowiło to przeszkody do zawarcia związku małżeńskiego. Teraz kolejny niesamowity zbieg okoliczności: jak pisałem Kazimierz był wdowcem. Jego pierwsza żona Franciszka z d. Flieger zmarła 5 dni po śmierci pierwszego męża Balbiny Tomasza tj w dniu 22 lutego 1900 r.! Po ślubie Balbina z córką Marią i Kazimierzem zamieszkali w Radomierzu. Spokojne życie nie trwało długo bowiem 21 listopada 1901 roku zmarła nagle mała Maria. Kazimierz i Balbina Skorupińscy mieli 5 córek i dwoje synów: Marta, Franciszka, Cecylia, Maria, Agnieszka, Roman i Stanisław.

Z narodzinami Romana (6 luty 1907 r) wiąże się ciekawa historia. Otóż ojciec chłopca zgłosił urzędnikowi stanu cywilnego narodziny syna w dniu 8 lutego 1907 r. Podczas tej urzędowej i mogłoby się wydawać formalnej wizyty doszło do spięcia między Kazimierzem Skorupińskim a niemieckim pracownikiem urzędu, który zapisał w akcie urodzenia Romana nazwisko matki jako "Skorupinski". Próbował zapisać żeńskie nazwisko kończące się na -ska w męskiej/pruskiej formie - ski. W pewnym sensie zniemczył w ten sposób jej nazwisko, co było w owym czasie dość powszechnym zabiegiem. Kazimierz sprzeciwił się temu kategorycznie, żądając od Niemca sprostowania nazwiska żony na "Skorupińska" Argumentował, że żona jest Polką i jej nazwisko powinno pisać się jako "Skorupińska" Urzędnik jak łatwo się domyślić, odmówił. Wówczas Kazimierz w akcie protestu odmówił podpisania aktu urodzenia syna! Był to bardzo odważny sprzeciw, który mógł skończyć się dla Kazimierza poważnymi konsekwencjami. Świadczył też o wielkiej odwadze mężczyzny i świadomości bycia Polakiem. Roman Skorupiński zmarł w Radomierzu 1 sierpnia 1986 r.


Dopisek niemieckiego urzędnika stanu cywilnego o odmowie podpisania aktu urodzenia syna Romana przez ojca Kazimierza Skorupińskiego. Przemęt 8 luty 1907 r. Źródło: Archiwum Państwowe w Lesznie. 

Rodzina Balbiny Skorupińskiej