piątek, 21 sierpnia 2026

Naukowiec z Radomicka

Podejrzewam, że mało kto w Radomicku wie, że z tej spokojnej wielkopolskiej wsi pochodził człowiek, który na początku XX wieku stał się jednym z najważniejszych antropologów Ameryki Południowej. Robert Lehmann‑Nitsche, urodzony 9 listopada 1872 roku w Radomicku, syn Adolfa Lehmanna i Idy Stephan, wyrósł na naukowca, którego nazwisko do dziś pojawia się w podręcznikach antropologii, etnologii i folklorystyki.

Jako młody człowiek zdobył dwa doktoraty – z filozofii i medycyny – po czym w wieku zaledwie 25 lat wyjechał do Argentyny. Tam objął kierownictwo Sekcji Antropologicznej w Museo de La Plata, jednym z najważniejszych muzeów na kontynencie. To tak, jakby dziś ktoś z Radomicka został dyrektorem działu badań w największym muzeum Ameryki Południowej.

Przez ponad 30 lat badał ludność rdzenną Patagonii, Chaco czy Ziemi Ognistej. Fotografował, mierzył, nagrywał ich języki i muzykę – tworząc jedną z pierwszych kolekcji nagrań etnograficznych na świecie. Między 1905 a 1909 zarejestrował około 250 fonogramów, które dziś są bezcennym świadectwem kultur, z których wiele już nie istnieje.

W muzeum uporządkował ogromne zbiory kości i czaszek, prowadząc pionierskie badania nad chorobami, trepanacjami i różnorodnością ludzką. Krytykował proste podziały rasowe, wprowadzając bardziej naukowe podejście – jak na swoje czasy był wyjątkowo nowoczesny.

Zajmował się także folklorem: zbierał pieśni, legendy, druki ulotne, a nawet humorystyczne i satyryczne teksty z życia codziennego. Tworzył mapy językowe i mitologiczne kontynentu, współpracując z dziesiątkami badaczy i informatorów.

Po powrocie do Niemiec w 1930 roku nadal publikował, aż do śmierci 9 kwietnia 1938 roku w Berlinie.

Robert Lehmann - Nitsche. ok. 1910 r.


poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Balbina Skorupińska z Radomierza

Balbina Skorupińska była młodszą siostra mojej praprababki Anastazji Bednarczyk. Urodziła się w Radomicku 31 marca 1879 r. w rodzinie Piotra Skorupińskiego i Cecylii z d. Gryca. Początki jej dorosłego życia były bardzo burzliwe i tragiczne. W wieku 19 lat wyszła za mąż za Tomasza Praissa, 24 letniego młodzieńca z Perkowa pod Przemętem (ślub w 1898). Świadkiem na ich ślubie był Szczepan Bednarczyk - szwagier Balbiny. Młodzi zamieszkali w Perkowie. 26 stycznia 1900 roku na świat przyszła Maria, ich jedyne dziecko, bowiem Tomasz zmarł po niespełna 3 tygodniach od urodzenia córki (16 lutego 1900 r.) Niesamowite w tej historii są zbiegi okoliczności, które towarzyszyły Balbinie. Wyobraźcie sobie, że jeszcze tego samego roku tj. 31 lipca Balbina wyszła za mąż za wdowca z Radomierza - Kazimierza....Skorupińskiego. Tak, tak, nie przesłyszeliście się. Mężczyzna ten nosił nazwisko dokładnie takie samo jak nazwisko panieńskie Balbiny. Od razu rodzi się pytanie o stopień pokrewieństwa tej pary. Pewnie w którymś pokoleniu mieli wspólnego przodka ale w świetle prawa nie stanowiło to przeszkody do zawarcia związku małżeńskiego. Teraz kolejny niesamowity zbieg okoliczności: jak pisałem Kazimierz był wdowcem. Jego pierwsza żona Franciszka z d. Flieger zmarła 5 dni po śmierci pierwszego męża Balbiny Tomasza tj w dniu 22 lutego 1900 r.! Po ślubie Balbina z córką Marią i Kazimierzem zamieszkali w Radomierzu. Spokojne życie nie trwało długo bowiem 21 listopada 1901 roku zmarła nagle mała Maria. Kazimierz i Balbina Skorupińscy mieli 5 córek i dwoje synów: Marta, Franciszka, Cecylia, Maria, Agnieszka, Roman i Stanisław.

Z narodzinami Romana (6 luty 1907 r) wiąże się ciekawa historia. Otóż ojciec chłopca zgłosił urzędnikowi stanu cywilnego narodziny syna w dniu 8 lutego 1907 r. Podczas tej urzędowej i mogłoby się wydawać formalnej wizyty doszło do spięcia między Kazimierzem Skorupińskim a niemieckim pracownikiem urzędu, który zapisał w akcie urodzenia Romana nazwisko matki jako "Skorupinski". Próbował zapisać żeńskie nazwisko kończące się na -ska w męskiej/pruskiej formie - ski. W pewnym sensie zniemczył w ten sposób jej nazwisko, co było w owym czasie dość powszechnym zabiegiem. Kazimierz sprzeciwił się temu kategorycznie, żądając od Niemca sprostowania nazwiska żony na "Skorupińska" Argumentował, że żona jest Polką i jej nazwisko powinno pisać się jako "Skorupińska" Urzędnik jak łatwo się domyślić, odmówił. Wówczas Kazimierz w akcie protestu odmówił podpisania aktu urodzenia syna! Był to bardzo odważny sprzeciw, który mógł skończyć się dla Kazimierza poważnymi konsekwencjami. Świadczył też o wielkiej odwadze mężczyzny i świadomości bycia Polakiem. Roman Skorupiński zmarł w Radomierzu 1 sierpnia 1986 r.


Dopisek niemieckiego urzędnika stanu cywilnego o odmowie podpisania aktu urodzenia syna Romana przez ojca Kazimierza Skorupińskiego. Przemęt 8 luty 1907 r. Źródło: Archiwum Państwowe w Lesznie. 

Rodzina Balbiny Skorupińskiej