sobota, 9 maja 2026

Powstanie Wielkopolskie widziane oczami dawnych mieszkańców Piotrowic i Trzebin.

9 listopada 1918 r. abdykował cesarz Niemiec Wilhelm II Hohenzollern. Na oczach ówczesnych mieszkańców Piotrowic i Trzebin rodziła się Polska.

Następnego dnia tj. 10 listopada 1918 roku w Piotrowicach zaczęli pojawiać się pierwsi rozbrojeni żołnierze pokonanej armii cesarskiej Królestwa Prus. Wracali do domu szczęśliwi, choć dla wielu było to szczęście okazywane przez łzy zawodu, fizycznego wyczerpania i upokorzenia. Jednym z pierwszych powracających był Wilhelm Gilert. W tym samym dniu w którym Wilhelm Gilert witał się z rodziną, w Lesznie powstawała Rada Żołnierska, która miała zapanować nad panującym w mieście chaosem, nieporządkiem i chuligaństwem w związku z rozlewającą się po Niemczech rewolucją. Ulicami błąkali się niemieccy żołnierze, wielu z nich zapewne zdezerterowało w ostatnich dniach wojny. W Piotrowicach i Trzebinach panował tylko pozorny spokój. Mieszkańcy byli zdezorientowani zaistniałą sytuacją. Zmiany następowały zbyt szybko. Trudno było ocenić co jeszcze - po przegranej wojnie może się wydarzyć. Z obawą spoglądali w przyszłość. Każdego dnia rodziny czekały na powracających z wojny mężczyzn. Ci, którzy nie trafili do niewoli, już w połowie stycznia 1919 roku wrócili do swoich rodzin. 

Nauczyciel na drzwiach budynku szkoły w Piotrowicach wywiesił ulotkę Rady Żołnierskiej. Niemal natychmiast zebrała się przed szkołą spora grupa mieszkańców. Czytali z uwagą eksponowany dokument, po czym rozchodzili się w milczeniu do domów. Zaczęli rozumieć, że stary porządek na ich oczach się rozpada.  Nadchodziło nowe i to wielkimi krokami. 

Ulotka Rady Żołnierskiej. Leszno 10.11.1918 r.

Ulotka wzywała żołnierzy i obywateli miasta Leszna do zachowania spokoju i podporządkowania się władzy żołnierskiej i administracji cywilnej. Autorzy ulotki zapewniali, że będą stanowczo przeciwdziałać wszelkim próbom przemocy i zakłócania spokoju. Od tej chwili na ulicach miasta będą obecne patrole, które będą wyróżniały się noszonymi na ramieniu czerwonymi opaskami. Zniesiono obowiązek salutowania. 

15 listopada 1918 roku w Piotrowicach i Trzebinach przeprowadzono wybory do Rady Chłopskiej. Miała ona pełnić podobną rolę co Rada Żołnierska w Lesznie. Rade wybierano spośród ogółu ludności wiejskiej. Ostatecznie weszli do niej Ferdynand Hiersemann, Albert Wittig, Józef Gunther, i Paul Faller. 

Tymczasem do Piotrowic dotarła smutna dla mieszkańców wiadomość o ranach odniesionych w ostatnim tygodniu wojny przez nauczyciela Kurta Klunskę. Klunska dochrapał się stanowiska dowódcy 7 kompanii w 461 Pułku Piechoty. Teraz leżał w szpitalu wojskowym w m. Zwickau w Saksoni. Porucznik był w fatalnym stanie psychicznym. Wiedział, że wojna jest przegrana. Czarę goryczy wypełniła świadomość, że w jednym z ostatnich szturmów na dowodzoną przez niego kompanię zginęło 8 żołnierzy a 6 kolejnych było ciężko rannych. Po wyjściu ze szpitala bez namysłu obrał kierunek na Piotrowice. Przyjechał tu 16 grudnia 1918 r. Był serdecznie witany przez dzieci i ich rodziców. Z tej okazji szkoła została odświętnie udekorowana zielonymi gałązkami iglaków. Odśpiewano mu hymn powitalny. Jego twarz była bardzo zmieniona. Wojna wyryła na jego twarzy przedwczesne zmarszczki. Teraz poruszał się wolno, podpierając się kulą. Rzadziej się uśmiechał. Po dwóch dniach opuścił wioskę aby załatwić formalności związane ze zwolnieniem ze służby wojskowej.

W ostatnim wpisie z 1918 roku autor kroniki szkoły w Piotrowicach pozwolił sobie na krótką dygresję: stwierdził mianowicie, że mijający 1918 rok przyniósł jego niemieckiej ojczyźnie taki upadek, jakiego żaden Niemiec nigdy nie mógł sobie wyobrazić. Teraz, u progu nowego 1919 roku w "jego" prowincji wybucha nowa wojna - walka Polaków o Poznań! 

Nie mógł wiedzieć, że właśnie wybuchło Powstanie Wielkopolskie. 

Noc 11/12 stycznia 1919 była dla mieszkańców Piotrowic i Trzebin bardzo niespokojna. Gdzieś od strony Lasocic słychać było pojedyncze wystrzały. Rano przed salą Hinderlicha zebrała się kilkunastoosobowa grupa mężczyzn. Wśród nich był Bruno Beisert, który poprzedniego dnia wrócił z wojny. Teraz stał wśród znajomych w zniszczonym cesarskim mundurze i drapał się w głowę. Rozprawiano gorączkowo o aktualnej sytuacji politycznej. Na twarzach zebranych osób malowały się strach i podniecenie. Polacy podnosili się z kolan! Jak temu zaradzić? Trzeba się bronić! Nie ma innej rady. Postanowiono sformować straż obywatelską. Rozdano 15 karabinów i po 20-25 sztuk amunicji. Wieczorem na drogach wylotowych z Piotrowic i Trzebin wystawiono warty.  Służbę pełniono do godz. 6 rano. 

W nocy 12/13 stycznia 1919 roku na południowym niebie widać łunę pożaru. Wyraźnie słychać strzały i wybuchy. 

Nauczyciel postanowił kolejny raz zamknąć szkołę.  Powód ciągle ten sam: brak opału. Poza tym, jak twierdził: jest zbyt niebezpiecznie na naukę. Polacy są nieobliczalni! Kto wie co takim może przyjść do głowy. 

12 stycznia 1919 r przez Piotrowice lotem błyskawicy mknie wiadomość, że oto oddział polskich powstańców wdarł się na plebanię w Gołanicach i aresztował ks. Rademachera. I to kiedy? W porze gdy spożywał obiad!

Piotrowice zostały odcięte od świata. Brak łączności telefonicznej i telegraficznej. Nie jeżdżą żadne pojazdy. Po drodze wiodącej z Niechłodu do Święciechowy hula wiatr. Mieszkańcy wsi są zdani jedynie na siebie. To potęguje strach i poczucie bezradności.  

14 stycznia 1919 roku około godz. 23 wyraźnie słychać wycie syren w parowozowni w Lesznie. O godz. 1.45 z tego samego kierunku dochodzą odgłosy wybuchów i terkotanie karabinów maszynowych. Nad ranem w Święciechowie biją dzwony. 

15 stycznia 1919 niemiecka straż obywatelska wszczyna alarm na wieść o próbie przejazdu przez Lasocice dwóch polskich samochodów pancernych. Kierowały się w stronę Strzyżewic aby tam zająć folwark. Zostały odparte. 

16 stycznia 1919 roku postępuje dalszy rozkład armii niemieckiej. Żołnierze są zmęczeni i wycieńczeni. Panuje głód, więc muszą sami dbać o swoje wyżywienie. Zastawiają pułapki na zające i sarny. 

18 stycznia 1919 r. do Piotrowic przybywa 14 żołnierzy z pułku we Wschowie. Mieli ze sobą dwa karabiny maszynowe. Mężczyźni zajęli kwatery w szkole. 

19 stycznia 1919 roku w Niemczech trawa głosowanie do Zgromadzenia Narodowego. Były to pierwsze w Niemczech wybory po upadku cesarstwa. Mieszkańcy Piotrowic i Trzebin głosują  w lokalach w Święciechowie i Niechłodzie. 

Tego samego dnia ok godz. 22 ktoś wszczyna alarm, że polscy powstańcy   zbliżają się do Piotrowic. Wiadomość ta okazała się jednak plotką. Jednak Niemcy wolą dmuchać na zimno i wystawiają posterunek z karabinem maszynowym przy drodze polnej w kierunku Jezierzyc. 

Piotrowice. Droga polna w kierunku Jezierzyc. To tutaj, według relacji autora kroniki szkolnej miał zostać wystawiony posterunek z karabinem maszynowym. Źródło: maps.google.com

31 stycznia 1919 roku o godz. 14.00 niemieccy żołnierze stacjonujący w Piotrowicach otrzymali rozkaz przeprowadzenia rozpoznania sytuacji na drodze leśnej w kierunku Gołanic. O godz. 14.30 w drogę ruszyło 7 uzbrojonych piechurów. Wśród nich był syn gospadarza Hinderlicha z Piotrowic, Handke, podoficer ze straży granicznej w Święciechowie Kotke oraz żołnierz o nazwisku Kutzner z Jezierzyc. Patrol pokonał ok 4 km polnych i leśnych dróg łączących Piotrowice z Gołanicami. Gdy żołnierze zbliżyliu się na około 20 m do zabudowań majątku w Gołanicach, zostali zaskoczeni gradem pocisków z powstańczych karabinów maszynowych. Ciężko ranny został młody Hinderlich. Wycofujący się w popłochu towarzysze nie byli w stanie mu pomóc. Wkrótce mieli się dowiedzieć, że trafił do niewoli i został przewieziony do Poznania. Nie obyło się bez ofiar. Na miejscu zginął niejaki Wilhelm Felix Grunder. Nauczyciel szkoły w Piotrowicach na wieść o fatalnym przebiegu rekonesansu, zdecydował, że pomoże odzyskać ciało poległego żołnierza. Został parlamentariuszem i następnego dnia przybył do Gołanic z białą flagą domagając się od polskich obrońców wydania ciała poległego niemieckiego piechura. Pertraktacje były skuteczne bo dowódca polskiego oddziału zgodził się na to bez wahania. W dniu 3 lutego 1919 roku około godz. 10 rano nauczyciel wraz z parobkiem gospodarza Hoffmanna z Piotrowic  przyjechali furmanką do Gołanic. Nie kryli zaskoczenia, kiedy okazało się, że ciało Wilhelma Grundera było złożone do trumny, pieczołowicie przystrojonej wieńcami przez polskie mieszkanki Gołanic. Świadczyło to o tym, że Polki potraktowały ciało niemieckiego żołnierza z wielkim szacunkiem. Trumnę przywieziono do Trzebin, i złożono na katafalku w pałacowej kaplicy. Gest udekorowania trumny wieńcami i pozostawienie przy zmarłym zegarka i 50 marek wywarło na kronikarzu ogromne wrażenie. Przeprowadzono zbiórkę na wieniec od mieszkańców wsi. Zebrano 109 marek. 

Zorganizowano punkt łączności telefonicznej z Lesznem i Święciechową. Centralę telefoniczną umieszczono w jednej z klas "starej" szkoły. 

1 lutego 1919 roku w Piotrowicach pojawił się Kurt Klunska. Pochwalił się, że przyznano mu Krzyż Żelazny II klasy. Teraz postanowił wstąpić w szeregi straży obywatelskiej. Był dla niej cennym nabytkiem. Udział w wojnie i stopień oficerski czyniły go doskonałym kandydatem na jej dowódcę. Piotrowice stały się małą fortecą. Klunska dowodził grupą 48 ludzi, wyposażonych w broń palną, amunicję i dwa karabiny maszynowe. 

26 marca 1919 roku szkołę w Piotrowicach opuściło wojsko. Do klas powróciły dzieci. 31 marca naukę zakończyło 14 dzieci. Na dzień 1 kwietnia 1919 roku do szkoły zapisanych było 81 dzieci: 17 chłopców i 21 dziewcząt ewangelików oraz 13 chłopców i 30 dziewcząt katolików. 

17 kwietnia 1919 roku polsko-niemiecka komisja rozpoczęła wytaczanie nowej granicy (linii demarkacyjnej) pomiędzy Piotrowicami i Gołanicami. Od tej pory linii tej nie można było pod żadnym pozorem przekraczać. Była pilnowana po obu stronach przez patrole. Ciekawostką pozostaje (według autora kroniki), że linie demarkacyjną pomiędzy obiema wsiami pierwotnie wyznaczano przy pomocy snopków siana.  

Mniej więcej w tym samym czasie Kurt Klunska został wycofany z Piotrowic do Niechłodu. 

17 stycznia 1920 roku na skutek postanowień konferencji wersalskiej Leszno i okoliczne wsie w tym Piotrowice i Trzebiny zostają przyłączone do Polski. W tym czasie w Lesznie zamieszkiwało już około 70% Polaków. Resztę stanowili Niemcy. Dzień wcześniej miasto opuściły wojska niemieckie. Na fasadzie szkoły w Piotrowicach po raz ostatni zawisła niemiecka flaga Republiki Weimarskiej. Wokół niej zebrali się uczniowie. Na drodze do Trzebin gromadzili się i rodzice i chętni wziąć udział w tej smutnej uroczystości. Po odśpiewaniu hymnu wszyscy rozeszli się do domów. Nauczyciel z należną czcią zdjął flagę, zwinął w rulon i zaniósł do klasy.  

19 stycznia 1920 roku o godzinie 15tej do Piotrowic wkracza mały oddział ułanów Wojska Polskiego. Po krótkiej rozmowie z nauczycielem trójka z nich zajmuje kwaterę w starej szkole. Kolejny raz zawieszono zajęcia w szkole. Na budynku szkoły trzepocze flaga biało-czerwona.

1 marca 1920 roku w szkole pojawia się dawny jej nauczyciel Kurt Klunska. Wszedł do szkoły i poprosił o kronikę. Zasiadł za biurkiem, zatopił pióro w kałamarzu i zaczął pisać:

"...opuszczam moją ukochaną szkołę, ponieważ otrzymałem wypowiedzenie od nowego polskiego rządu. Dokąd teraz pójdę? Któż to wie! Mojemu następcy życzę sukcesów, zwłaszcza wychowawczych, ale również pełnego zadowolenia z pracy, bo to właśnie to zadowolenie jest potrzebne tu, w tych ubogich stronach..."

Kurt Klunska wyjechał z Piotrowic i prawdopodobnie już nigdy więcej się tu nie pojawił. 

Na mocy rozporządzenia Wojewody Poznańskiego z dniem 15 maja 1920 roku pracę w szkole w Piotrowicach rozpoczął niejaki Iwański. Nowy nauczyciel utworzył dwa oddziały klasowe: niemiecki i polski. Do oddziału niemieckiego należało 51 dzieci, do polskiego 22 dzieci. 

Z polecenia polskich władz oświatowych w klasie zawisło polskie godło. 

28 listopada 1920 roku kadrę nauczycielską wzmocniła nauczycielka Jelena Wojnicka. Z powodu choroby przez kilka kolejnych dni przebywała na zwolnieniu lekarskim. 

......................................................................................................................................................................

Jak potoczyły się dalsze losy Kurta Klunski? Co nieco już wiem na ten temat. Wkrótce podzielę się tą wiedzą. 




 ŹródłoKronika szkoły w Piotrowicach. Archiwum Państwowe w Lesznie





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz