czwartek, 5 marca 2026

Wrzawa o gościniec w Radomicku cz. I

W lipcu 2015 w poście pt" O tym, jak to między sołtysem, młynarzem a plebanem bywało"  pisałem o konflikcie jaki rozgorzał w 2026 roku pomiędzy moim prapradziadkiem Szczepanem Bednarczykiem (1857-1935) a proboszczem parafii w Radomicku ks. Franciszkiem Roepke (1868-1938). W Archiwum Państwowym w Lesznie znajdują się archiwalne dokumenty dotyczące spraw prowadzonych w Starostwie Powiatowym w Śmiglu za lata 1919-1932. Wśród tych spraw natrafiłem ponownie na bardzo dobrze udokumentowany konflikt, którego stroną byli ks. Franciszek Roepke i niektórzy mieszkańcy Radomicka. Analizując dokumenty doszedłem do wniosku, że osobą reprezentującą mieszkańców wsi był ich wieloletni sołtys (sołtysował w latach 1896-1935) Szczepan Bednarczyk.  Czymże był ów spór?


Szczepan Bednarczyk (1857-1935)

Spór, według Wielkiego Słownika Języka Polskiego, to sytuacja, w której co najmniej dwie osoby lub grupy wyrażają odmienne opinie na jakiś temat i nie chcą zaakceptować opinii przeciwników. O co więc sprzeczali się Szczepan Bednarczyk i ks. Franciszek Roepke? Zanim to wyjaśnię, muszę zaznaczyć, że będę pisał jedynie o rzeczach, które znajdują się we wspomnianym na początku Archiwum. Moim celem jest poznanie prawdy o wzajemnych relacjach pomiędzy uczestnikami tego sporu a w zasadzie o stosunkach panujących we wsi Radomicko w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości. Wiadomo, że po podpisaniu Traktatu Wersalskiego w dniu 28 czerwca 1919 roku Radomicko oficjalnie znalazło się w granicach odrodzonej Polski. Piszę o tym dlatego, ponieważ miało to kolosalne znaczenie dla mieszkańców tej wielkopolskiej wsi. Od pokoleń byli poddanymi cesarza Niemieckiego. Trzeba sobie uzmysłowić, że nikt z ówczesnych mieszkańców Radomicka nigdy nie żył w wolnym państwie polskim. Wielkopolska znalazła się pod panowaniem Prus po II rozbiorze tj od 1792 roku. Odzyskanie więc niepodległości w 1919 r było dla nich niezwykle ważnym i doniosłym przeżyciem. I na tym tle zaczęły do głosu dochodzić antagonizmy pomiędzy Polskimi a Niemieckimi mieszkańcami. Zaczęto głośno mówić o sprawach, które do tej pory były ukrywane, przemilczane.  Sąsiad zaczął bacznie przyglądać się sąsiadowi. Wyrzucano sobie błędy i niewłaściwe i niegodne prawdziwych Polaków postępowania w czasach pruskich rządów. 

Franciszek Roepke (1868-1938) Żródło: https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/

Wszystko rozpoczęło się w 1921 roku najprawdopodobniej z inicjatywy ks. proboszcza Franciszka Roepke. Przełożony tutejszej parafii upomniał się głośno o budynek wraz z ziemią, pełniący wówczas funkcję gościńca. Zarzucał właścicielowi  Szczepanowi Stępczakowi, że ten prowadzi biznes nie zważając na powagę znajdującego się niedaleko kościoła pod wezwaniem  Św. Jana Chrzciciela oraz w bezpośredniej bliskości budynku szkoły. Z tej przyczyny restauracja powinna być zamknięta a najlepiej zlikwidowana. Drugi powód do likwidacji tej placówki gastronomicznej to fakt, że w owym czasie kilkadziesiąt metrów dalej funkcjonował inny gościniec, który z powodzeniem zaspokoiłby potrzeby mieszkańców Radomicka. Zwolennicy ks. Roepke uważali że działanie obu restauracji jest nieracjonalne i nieekonomiczne dla ich właścicieli. To z tego powodu p. Stępczak aby poprawić zasobność portfela miał urządzać w swoim gościńcu huczne i mocno zakrapiane zabawy, demoralizujące tutejszą młodzież. Ciekawa jest historia  gościńca p. Stępczaka. Podobno został wybudowany przez Niemców (władze niemieckie?) w odpowiedzi na opór jaki napotkali ze strony polskich mieszkańców wsi, którzy uniemożliwili wykupienie przez Niemców polskiego gościńca, właśnie tego, który znajdował się kilkadziesiąt metrów dalej. W opinii ks. Franciszka Roepke p. Stępczak w ogóle nie nadawał się na restauratora. Należało go z  tej posiadłości wysiedlić wraz z całą rodziną. Docelowo budynek gościńca miał być przebudowany w taki sposób aby służył parafii radomickiej. Miały się w nim znaleźć dwa gościnne mieszkania, oraz salka, w której odbywały by się zebrania organizacji i stowarzyszeń kościelnych i oświatowych a także nauki przygotowujące do przyjęcia sakramentów.  

Jak można się łatwo domyśleć pomysł ten nie przypadł do gustu rodzinie Stępczaków. We wsi zawrzało. 

Co z tą sytuacją miał wspólnego Szczepan Bednarczyk? Jako sołtys wsi, postanowił wypowiedzieć się w tej sprawie. Od początku był do niej negatywnie nastawiony. Stanął po stronie Stępczaka. Wrzawa, która wybuchła szybko wymknęła się spod kontroli. Nie mogli jej lekceważyć ani starosta śmigielski Józef Kopczyński ani wojewoda wielkopolski Witold Celichowski. Panowie zaczęli przerzucać się pismami, w których wojewoda żądał wyjaśnień. Niepokoił się konfliktem, w którego centrum był powszechnie znany i przez wielu szanowany proboszcz radomickiej Parafii i sołtys - urzędnik samorządowy. W tym celu wojewoda Celichowski wydał polecenie gruntownego zbadania sprawy i przesłania mu pisemnych wyjaśnień każdej ze stron konfliktu. Jest niemal pewne, że wzajemna niechęć Bednarczyka i proboszcza rozpoczęła się kilka lat wcześniej a obecna sprawa jest tylko kolejnym jej przejawem.  

CDN.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz