28 lipca 1914 roku wybuchła I wojna światowa. Mieszkańcy Piotrowic i Trzebin słusznie spodziewali się, że lada dzień Cesarz ogłosi powszechną mobilizację. Każdego dnia rodziny wyglądały listonosza, z kartami powołania do wojska. Aż nastała sobota 1 sierpnia 1914 roku. Po godzinie 18 tej do Piotrowic z sąsiednich Trzebin przybiegł posłaniec z Trzebin. Miał pilną wiadomość z urzędu pocztowego. Rozpowiadał podekscytowany, że pierwsze karty mobilizacyjne lada chwila trafią do adresatów. Pierwszymi mieszkańcami Piotrowic, o których upomniała się armia pruska byli: Hinderlich, Kunze i Nitsche. Każda z depesz zawierała tekst:
"Natychmiast stawić się w Głogowie!"
Nauczyciel Kurt Klumska został powołany do wojska w 2 dniu mobilizacji. Przed wyjazdem do Głogowa zdołał jeszcze odwiedzić swój rodzinny dom .
Mieszkańcy Piotrowic najwcześniej zmobilizowani do walki za cesarza Niemiec:
- Adolf Hinderlich ur. 1893 w Piotrowicach syn Karola i Eleonory. Dwukrotnie ranny w 1917 i 1918 r.
- Gustaw Hinderlich
- Robert Becker , zaginiony w 1817 r.
- Bruno Beissert, ur. 1884 r. w Piotrowicach, ranny w 1918 r.
- Józef Freitag, ranny w 1915 r
- Hugo Kochmann, ur. 1882 w Piotrowicach, ranny w 1914 r.
- Franz Deutch, ranny w 1918 r
- Robert Deutsch ranny w 1917 r.
- Wojciech Wilczkowiak
- Józef Kędziora
- Piotr Reder
- Roman Kunze, poległ w 1916 r.
- Emil Handke
- Otto Handke
- Roman Nitsche
Mieszkańcy Trzebin, najwcześniej zmobilizowani do walki za cesarza Niemiec:
- August Nitsche
- Franz Hoffmann
- Paul Hoffmann
- Józef Hoffmann
- Paul Weiss
- August Weiss
- Paul Gertig
- Ludwig Rosgalla
- Paul Kruger
- Wilhelm Gilert
- Antoni Semfleben
- Robert Anders
- Michał Maliński
- Bartłomiej Łuczak
O Ludwigu Rosgalli mówili wszyscy jeszcze na początku wojny. Po odbyciu krótkiego przeszkolenia w Głogowie trafił na front do Francji. Jego wojenne losy mogłyby posłużyć za kanwę filmu przygodowego. Były to jednak losy tragiczne. Podczas walk w bliskiej odległości od Rosgalli wybuchł granat, który uszkodził jego ekwipunek, w tym kolbę karabinu. Rosgalla poradził sobie w ten sposób, że wymienił uszkodzoną kolbę na dobrze zachowaną po poległym koledze.
23 sierpnia 1914 roku Ludwig Rosgalla walczył dzielnie z bagnetem przytroczonym do broni. Szykował się do walki na śmierć i życie z Francuzami. Gdy po komendzie dowódcy wyskoczył z okopu, został trafiony odłamkiem w dłoń. W wyniku odniesionych obrażeń stracił środkowy palec prawej dłoni. Opatrzony przez podoficera ruszył w stronę kolumny sanitarnej. Maszerował przez wiele godzin obawiając się, że może trafić do francuskiej niewoli. Pamiętał jak w okopach opowiadano straszne historie na temat okrucieństwa francuskich żołnierzy wobec niemieckich jeńców. Po drodze napotkał rannego niemieckiego żołnierza, którego z niewiadomych powodów pozostawiono bez żadnej pomocy. Rosgalla nie zastanawiając się długo postanowił pomóc nieborakowi. Przerzucił rannego przez ramię i z takim dodatkowym "ekwipunkiem" szedł w nadziei rychłego napotkania oddziału sanitarnego. Wreszcie nad ranem 24 sierpnia wycięczony i ranny Rosgalla dotarł do punktu medycznego. Natychmiast przekazał sanitariuszom rannego towarzysza. Po tym jak jego ręka została opatrzona, zawieziono go do lazaretu (szpitala polowego).
Ludwig Rosgalla miał możliwość osobiście opowiadać rodzinie i znajomym o swoich wojennych losach. Wkrótce wrócił bowiem do Trzebin. Z powodu poważnych obrażeń ręki nie był zdolny do trzymania broni. Po jakimś czasie okazało się że rana ręki była poważniejsza niż pierwotnie sądzono. Dłoń nie dość, ze pozbawiona środkowego palca to jeszcze nie chciała się goić. Z powodu komplikacji lekarze zmuszeni byli odjąć rezerwiście kolejny palec, tym razem wskazujący.
Innymi rannymi na frontach I wojny światowej mieszkańcami Piotrowic i Trzebin byli August Gertig i Józef Hoffmann. Nie wiem jak potoczyły się dalsze losy Augusta Gertiga, ponieważ na niemieckich listach strat figurował jako zaginiony. Józef Hoffmann zginął w marcu 1915 r.
Niemieccy mieszkańcy Piotrowic i Trzebin mieli swojego bohatera. Był nim Emil Handke. Już na początku wojny wręczono mu Krzyż Żelazny. Nadawano go za okazywanie męstwa na polu walki. Emil Handke raczej nie miał okazji pokazać krzyża rodzinie. Zginął w kwietniu 1915 r.
Źródło: Kronika szkoły w Piotrowicach. Archiwum Państwowe w Lesznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz