Motto:

"Przeszłość jest sentymentalną podróżą, która w cudowny sposób może towarzyszyć teraźniejszości"
- Beata-

piątek, 28 czerwca 2013

Lista nazwisk

Wykaz nazwisk figurujących w drzewie genealogicznym rodzin Hudzików i Zakrętów /wg stanu na 28.06.2013/:


ADAMCZEWSKA
ALEJZIAK
BAGIŃSKI
BARAŃSKA
BĄKOWSKA
BEDNARCZYK
BOGDAŃSKA
BOROWIAK
BRÓDKA
CHUDZICKA
CHUDZIK
CHYLIŃSKA
CIEŚLAK
CZUPER
DROZDEK
DUŻAŁA
FABJAŃCZYK
FILIP
GAŁDYN
GAŁEK 
GOŁDYN
GRABOWSKI
GRZEGOREK
HUDZIK
JABŁOŃSKA
JARĘBOWSKA
JEZIOREK
JURCZYK
KARASIŃSKA
KĄCKA
KLONSKA
KOCH
KRAWACZYŃSKA
KRAWCZYKOWICZ
KRUPA
KUCHARCZYK
KUFEL
KURCZEWSKI
LAWRENS
LEMANOWICZ
LEMIERZ
LUDZIEJOWSKA
ŁABUZA
MALANOWSKA
MASINA
MERDACKA
MYCKA
NIZIA
NOWACZYK
NOWAK
OCHLAST
OLEWICKA
ORŁOWSKA
PACYNA
PELJAN
PŁACZKA
POPŁAWSKA
PRÓBKA
PUCEK
RASZEWSKA
RÓŻYCKA
SAWICKA
SĘDŁĄK
SŁOMCZYŃSKA
SŁUGOCKI
STANISŁAWSKA
SUGIERO
SZŁAPCZYŃSKA
TOMASZEWSKA
URBANIAK
WARCHOŁ
WAWRZYNIAK
WNĘKOWSKI
WNUK
ZAKRĘT
ZARZYCKI
ZAWADZKA
ZYDOREK
ŻURAWSKA

wtorek, 18 czerwca 2013

"...Przez gwałt życie mu odebrano..."

Podczas przeglądania akt parafii katolickiej w Brodni natrafiłem na dwa dokumenty, które mną wstrząsnęły. Tak to już jest, że nie wszystko w życiu układa się po naszej myśli. Ogrom tragedii, smutku, morze łez zalewa nas każdego dnia ze strony szklanego ekranu. Nie trzeba zbytnio śledzić gazet ani słuchać radia aby i tak prędzej czy później dowiedzieć się o kolejnym skandalu obyczajowym na szczytach władzy lub o innej sprawie o kryminalnym zabarwieniu.  W życiu moich przodków również bywały chwile, o których woleliby jak najszybciej zapomnieć. Sprawa o której chciałbym dzisiaj napisać rozegrała się w Brodni w 1827 roku. Zapomniana przez prawie 200 lat zostanie dzisiaj przeze mnie pobudzona. 

Kierując się poczuciem odpowiedzialności za słowo pisane, pozostaje mi tylko zapewnić czytelnika, że będę starał się być obiektywny w swoich sądach, na temat wydarzeń i ich bohaterach z 1827 roku. Dość patetyzmu. Czas zmierzyć się z fakatami!



Oto fragment aktu zgonu dziecka, któremu "...przez gwałt życie mu odebrano..."

Sprawa dotyczy wydarzeń z dnia 16 sierpnia 1827 roku. We wsi Brodnia mieszkał zamożny jak na owe czasy gospodarz Bartłomiej Oziewała. Kilka lat ze swojego życia mieszkała u niego na komornym Marianna Cieślakowa, żona Izydora Cieślaka. Córka Marianny - Katarzyna wyszła w 1823 roku za mąż za mojego 5xpradziadka Feliksa Hudzika.  Po śmierci Izydora Cieślaka, Marianna została bez środków do życia. Przygarnięta przez Bartłomieja Oziewałe, wykonywała proste prace w jego gospodarstwie, ciesząc się w zamian dachem nad głową i codziennym posiłkiem. 

W dniu 27 sierpnia 1827 roku w samo południe do tutejszego /brodnickiego/ urzędnika stanu cywilnego  zgłosił sie Bartłomiej Oziewała /lat 28/ wraz ze świadkami: Józefem Bartczakiem /lat 56/ oraz Tomaszem Chudzikiem /lat 30/. Wszyscy trzej mężczyźni mieszkali w Brodni. Zgodnie i stanowczo zaświadczyli, że w dniu 16 sierpnia 1827 roku znaleziono na terenie gospodarstwa Bartłomieja Oziewały martwe dziecko płci niewieściej.  Dziecko owo znaleziono przy Mariannie Cieślak, co miało jednoznacznie wskazywać, że to ona właśnie jest matką. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego /pisałem wielokrotnie o wysokiej śmiertelności dzieci w rodzinach wiejskich w I poł. XIX w/ gdyby nie fakt, że w przypadku tego zdarzenia wszczęto postępowanie sądowe. Ustalono bez cienia wątpliwości, że dziecko zostało urodzone żywe, jednak tu cytat z aktu:"...przez gwałt życie mu odebrano..."

W obu dokumentach tj w akcie narodzin oraz w akcie zgonu znalezionego dziecka nie wskazano na sprawcę morderstwa. Ocenę tych wydarzeń pozostawiam każdemu do indywidualnego rozstrzygnięcia. Sądzę jednak, ze nie jesteśmy w stanie nawet w drobnej części wyobrazić sobie co tak naprawdę wydarzyło się owego 16 sierpnia 1827 roku w gospodarstwie Bartłomieja Oziewały. 

I niech tak pozostanie przez następnych 200 lat.

akt zgonu dziecka Marianny Cieślak 1827 rok



piątek, 14 czerwca 2013

Głowa nie śmietnik.

Zdaję sobie sprawę z tego, że trudno ogarnąć tą ogromną ilość informacji, która przewija się przez karty mojego bloga. Sam zaczynam się gubić. Dlatego warto czasami odświeżyć sobie pewne informacje. I dlatego w tym miejscu zachęcam do ponownego odwiedzenia postu pt" Miejsce przodka jest przed kominkiem". Uzupełniłem go o dodatkowe fakty z życia Szczepana Zakręta. Umieściłem również fragment jego aktu urodzenia.


wtorek, 11 czerwca 2013

Historia pewnego zdjęcia

Oto one:


Fajne prawda? Też tak pomyślałem gdy pierwszy raz miałem okazję mu się przyjrzeć:) Zanim napiszę kogo dokładnie przedstawia, opowiem krótką historię związaną z tradycyjną zgadywanką. Zaaranżowałem ją na jednym z portali genealogicznych. Zaproponowałem aby oglądający to zdjęcie próbowali pomóc mi w odgadnięciu kogo ta fotka może przedstawiać, kiedy i gdzie mogła być wykonana. Ku mojemu zadowoleniu zdjęcie to wzbudziło wiele emocji. Nic dziwnego, wszak przedstawia szczęśliwą młodą kobietę stojącą u boku dumnego męża. Małżonkowie wspierają rękoma siedzącą córkę /a może trzymają się za ręce?/ Przy ojcu stoi chłopiec w świątecznym ubraniu, trzymający za kierownicę nowy rower. Obrazek można opisać dwoma słowami: sielsko anielsko. Zachęcam w tej chwili do własnej analizy tego obrazka. Póki co przytoczę kilka wypowiedzi ze wspomnianego portalu łączącego miłośników genealogii:

"...moim zdaniem lata 30 -te ubiegłego wieku..."

" ...osoby te mieszkały w miescie i byli dosyć zamożni,bo mało kto miał rower..."

"...moim zdaniem zdjęcie zrobione na wsi w lesie,mieszkańcy najprawdopodobniej wiejscy. Lata 30. A rowery na wsi ludzie tez mieli. Na zdjęciu widać 2 dorosłych i 2 dzieci, rower i krzesło,wiec jak oni na tym jednym rowerze pojechali z krzesłem w 4 do lasu...?"

"...nie wiem co w latach 30 -stych darowano na I Komunie, ale może chłopczyk dostał rower? wszyscy "odświętnie poubierani", a rower wygląda na now..." 

"... rower może być (ja zakładam że był) rekwizytem fotografa.."

"... zgadzam się, że to może być rekwizyt - zwłaszcza, że jest ty chyba tylko przednia część roweru (albo solidny retusz usuwający jego tylną część)..."

"... ot taka pamiątka, która kilkadziesiąt lat później będzie niezłą zagadką..."

"... jest ciepła i słoneczna niedziela. Typowa miejska rodzina wybrała się na popołudniowy spacer do parku, ogrodu. Jest okazja, aby syn nacieszył się swoim rowerem, tutaj może pod czujnym okiem ojca pojeździć (lewą nogawkę ma spiętą klamerką). Idą parkową alejką i mijają miejscowego fotografa,pracującego w plenerze, który oferuje zrobienie zdjęcia rodzinie ( do odbioru za trzy dni w zakładzie) Krzesło ma pod ręką, a to dziecko na nim usiądzie lub jakiś miły staruszek, który też zażyczy sobie zdjęcie..."

"... ja mam słaby wzrok, więc powiedzcie proszę, gdzie ten rower ma drugie koło? Ja widzę tylko koło przednie i kierownicę, więc to chyba rekwizyt fotografa..."

"... ja bym obstawiał iż są to mieszkańcy miasta mieszkający na jego obrzeżach lub mieszkańcy wsi leżącej tuż przy mieście (w tej chwili np. dzielnicy miasta) . Mieszkali blisko lasu gdzie udali się na spacer i zrobić zdjęcie rodzinne (stąd to krzesło). Rower należący do mężczyzny, na którym dziecko chciało pojeździć. Rodzina wygląda na dość zamożną..."

"... patrząc na to zdjęcie, pierwsze wrażenie, jakie odniosłam to jakaś słabość dziewczynki (choroba?) - może wrażenie to potęguje troskliwa bliskość obojga rodziców..."

"... fryzura, sukienka i buty pani przemawiają za tym, aby to zdjęcie ulokować w latach 30-tych, najwyżej 40-tych..."

"... oglądam mecz, a jednym okiem to zdjęcie. Widzę elementy dekoracyjne (lewy dolny róg - wazon? i jakiś postument z herbem? między nogami chłopca i mężczyzny), w tle prześwietla jakby kontur zabudowy. W sumie wygląda to jak park w stylu angielskim. Stroje dość biedne z lat 30 - 40 tych..."

"... według mnie nie jest to typowa wieś, nie ma tu skrawka ziemi zaoranej, ani żadnej chałupy, nawet psa, ani koguta. Nie jest to tez miasto, nie ma żadnej kamienicy, ani chodnika, ani nawet drzew owocowych, czy alejki z kwiatami pod oknem..."

"... ci ludzie ze zdjęcia wyglądają mi na nauczycieli. To są ludzie myślący, krzesło wyniosła do zdjęcia z domu pani, by efektowniej wyglądała mała córcia i jak najbardziej zdrowa, pan w krawacie i tak samo syn..."

"... ci ludzie na zdjęciu utrzymują się z pracy rąk, ale jako urzędnicy..."

"... rodzina wygląda mi rzeczywiście na urzędnicza, nauczycielską, lub miejską..."

"... niedługo powstanie książka na temat tego zdjęcia..."

Tyle internauci. A teraz rozwiązanie zagadki. Oczywiście jedynie prawidłową odpowiedź na pytanie kogo przedstawia to zdjęcie może znać ktoś z bliskiej rodziny tych "wiejskich lub miejskich urzędników lub w najlepszym wypadku nauczycieli" Z pomocą przyszła Bogusia:

Na zdjęciu stoją Ludwik Zakręt / 1900 - 1972 / brat mojej prababki Stanisławy Chudzik z żoną Katarzyną. Na krześle siedzi ich córka Irena a rower trzyma syn Jan /zginął w 1945 roku w Niemczech/. Zdjęcie zostało wykonane około 1935 roku prawdopodobnie w Michałowie. Irena miała wówczas 5 lat i była zdrowa:). Ludwik Zakręt często wyjeżdżał do pracy do Niemiec. Możliwe, że w związku z tym rodzice Jana mogli sobie pozwolić na kupno synowi roweru. Dom Zakrętów stał blisko lasu więc nie było jakiegoś specjalnego kłopotu aby do zdjęcia przytargać ze sobą krzesło:)

Ot i cała historia pewnego zdjęcia, które wkrótce zawiśnie przy kominku. A może już tam wisi...?


czwartek, 6 czerwca 2013

Klemens i Jadwiga

Właśnie wszedłem w posiadanie kserokopii oryginalnego aktu zawarcia związku małżeńskiego pomiędzy Klemensem Chudzikiem a Jadwigą z Grzegorków. Trochę sobie na ten dokument poczekałem ale było warto. Jednak ile nerwów kosztuje to wyczekiwanie - wiem tylko ja. Urząd jaki by nie był to nie sklep. Zasada "płać i bierz" tu nie obowiązuje. Za to "płać i spokojnie czekaj" jak najbardziej!:)

Zanim podzielę się cennymi dla potomków Klemensa i Jadwigi informacjami płynącymi z tego aktu, kilka słów wstępu.

Klemens Chudzik był jedynym męskim potomkiem Tomasza Chudzika i Katarzyny Alojziak. Urodził się 19 listopada 1880 roku we wsi Józefów w parafii Gruszczyce. W naturalny sposób przekazał nazwisko swoim potomkom. Paradoksalnie mój pradziadek Marcin Chudzik dzięki temu /poprawniej będzie napisać za sprawą tego/, że był dzieckiem nieślubnym, to tym samym  i on przekazał nazwisko "Chudzik" swoim potomkom. Zauważmy: gdyby Marcin urodził się w pełnej rodzinie to dzisiaj cała moja rodzina z moją mamą włącznie miałaby inne nazwisko rodowe. :) To konsekwencja tego co wydarzyło się kiedyś w życiu mojej praprababki Franciszki.Wróćmy jednak do Klemensa. 

Klemens Chudzik szybko stał się gospodarską głową rodziny Chudzików. Jako jedyny syn Tomasza i Katarzyny zapewne jeszcze w Gęsówce  przejął gospodarstwo po ojcu. W 1904 roku, na jednym z wiejskich wesel we wsi Wojków Klemens poznał Jadwigę z Grzegorków. Spotkanie to już w następnym roku zaowocowało zawarciem przez nich związku małżeńskiego. 

Fragment aktu małżeństwa Klemensa Chudzik z Jadwigą Grzegorek. Mielcuchy 1905 rok.

Ślub odbył się w kościele parafialnym w Kraszewicach 23 stycznia 1905 roku o godzinie 13.00. Wesele z pewnością miało miejsce w domu rodzinnym Jadwigi Grzegorek w wsi Mielcuchy. Świadkami na uroczystości ślubnej było dwóch panów i co ciekawe oboje pochodzili z rodzinnych stron  Pana Młodego. Wincenty Burski lat 34 oraz Roch Grzegorek lat 42 byli bowiem gospodarzami w Józefowie w gminie Gruszczyce. Możliwe, że Roch Grzegorek był spokrewniony z Panną Młodą. Sądzę, że był blisko rodziny Grzegorków i Chudzików. Niech świadczy o tym fakt, że w 1910 roku był świadkiem na ślubie siostry Klemensa Kamili z  Kazimierzem Józefem Kurczewskim. Z aktu wynika bardzo ważny dla mnie szczegół. Zapisano bowiem, że Klemens zamieszkiwał "przy rodzicach w Gęsówce". Świadczy to o tym, że Tomasz i Katarzyna jeszcze żyli w 1905 roku. Jest to istotna informacja ponieważ jak dotąd nie udało mi się ustalić ich daty ani miejsca śmierci. Małżeństwo Klemensa z Jadwigą  poprzedziły trzy zapowiedzi ogłoszone w kościele parafialnym w Kraszewicach a także w kościele parafialnym w Charłupii Wielkiej /parafia Klemensa/.  Nowożeńcy oświadczyli, że nie zawarli umowy przedślubnej. Religijnego obrzędu zawarcia małżeństwa dopełnił wikariusz ksiądz Jan Cesarz. Pod aktem swój podpis złożył również proboszcz  parafii w Kraszewicach ks. Piotr Gutmann, o którym pisałem już  w poście pt. "Miejsce przodka jest przy kominku"

Jadwiga Chudzik z wnuczką
Jadwiga Grzegorek wychodząc za mąż kończyła 22 lata. W tym miejscu należy zweryfikować faktyczny rok jej urodzenia. Według informacji, które posiadam urodziła się w 1878 roku. W dniu ślubu powinna mieć zatem nie 22 lata a 27 lat. Nie potrafię powiedzieć skąd wynika aż taka różnica. Nie sądzę jednak aby to ksiądz spisując akt małżeństwa się pomylił. W związku z tym, że nie posiadam póki co aktu urodzenia Jadwigi, należy założyć że urodziła się jednak w 1883 roku w rodzinie Ignacego i Marianny z domu Raszewskiej. Zmarła w 1951 roku mając 68 lat. 

  Po ślubie, przynajmniej do 1911 roku Klemens i Jadwiga Chudzik zamieszkali przy rodzicach Klemensa w Gęsówce. Ich pierwszym dzieckiem był Jan urodzony w 1905 roku, któremu nadano imię po pradziadku Klemensa. Jan prawdopodobnie urodził się w Mielcuchach, co mogłoby swiadczyć o tym, że przez kilka pierwszych miesięcy młodzi gościli u rodziców Jadwigi. Gdyby przyszedł na świat w Gęsówce, istniałby tam jego akt urodzenia. Tymczasem takiego na pewno nie ma. Drugim dzieckiem Klemensa i Jadwigi była urodzona w Gęsówce w 1909 r. Marianna. Pozostałe dzieci Klemensa tj. Marcin, Feliks, Stanisława, Ignacy, Władysław oraz Józefa przyszły na świat już w Mielcuchach.

Gdy myślę o Klemensie to zawsze przychodzi mi na myśl mój pradziadek Marcin. Klemens przez wiele lat zastępował mu ojca. Jadwiga Grzegorek stała się jego drugą matką. Zastanawiam się również nad losami moich 3 x pradziadków Tomasza i Katarzyny Chudzików. Z braku wiarygodnych dowodów przyjąłem, że wyjechali z Gęsówki razem z synem i zamieszkali w Mielcuchach. W końcu Klemens wybudował tu swój dom. Nie sądzę że zostawiłby dziadków samych. Idąc tym tropem należy założyć, że rodzice Klemensa zostali pochowani na kraszewickim cmentarzu po 1912 roku. Ich akty zgonu powinny więc znajdować się  w archiwum Urzędu Stanu Cywilnego w Kraszewicach.

Na koniec słowo wyjaśnienia dotyczące pisowni nazwiska, którym dzisiaj posługują się potomkowie Klemensa i Jadwigi. Spisując akt małżeństwa ksiądz napisał w języku polskim nazwisko Pana Młodego jako HUDZIK przez samo "H". I tak zostało do dzisiaj w przeciwieństwie  do innych  potomków Tomasza Chudzika, np. pochodzących z gałęzi rodzinnej mojej praprababki Franciszki.


Tyle na dzisiaj.